bezdomny Robert tata po rozwodzie tataporozwodzie
Przemyślenia

Bezdomny Robert

Dziś będzie o uprzedzeniach i braku tolerancji. Powiedzcie, co sądzicie o ludziach, którzy proszą o pieniądze na piwo? O mężczyznach w sile wieku, którzy zamiast wziąć się do roboty wolą „gnić przed sklepem, zbierać niedopałki i żebrać na alkohol”? Myślicie o nich źle, czy jeszcze gorzej? Ostatnio spotkałem Roberta, który niejednego z nas mógłby nauczyć życia.

Tolerancja

„Żule”, „menele”, „nieroby”, „śmierdziele” – znamy mnóstwo epitetów określających bezdomnych. Większość ludzi czuje do nich odrazę, obrzydzenie, wstręt i pogardę. Ze mną jest zgoła inaczej – jestem tolerancyjny dla wszystkich i jak już pisałem w poście o straszyku oceniam każdą jednostkę z osobna, nie generalizując nie oceniam ogółu grupy społecznej. Do każdego stworzenia podchodzę indywidualnie i każdemu daję równe szanse, bo według mnie, na tym właśnie polega tolerancja. Dlatego też nawet „znienawidzonym żulom” podaję dłoń na przywitanie. Kto mnie zna, ten wie, że często pomagam bezdomnym (choć nie tylko im). Robię to, ponieważ z reguły są oni skazani na poniżenie i ostracyzm. Empatia nie pozwala mi przejść obok nich obojętnie.

Robert

Będąc na stacji benzynowej podszedł do mnie trzydziestokilkuletni chłopak – zwykły, czysty, z równo przyciętą brodą i schludnie ubrany.

-Nie będę ściemniał – powiedział – brakuje mi do piwa. Czy mógłby mi pan dołożyć?

-Jasne. – odparłem, wyciągając z portfela pięć złotych. – Dziś ja tobie pomogę, jutro ty mnie.

-Pewnie – udał się w kierunku stacji i dopowiedział dwa słowa, których nie zrozumiałem, jednak obiło mi się o uszy coś w stylu „bezdomny”. Po dokonaniu zakupu, kiedy już wyszedł, spytałem czy dobrze usłyszałem. Potwierdził.

-Opowiedz mi o sobie.

Każdy płaci za swoje błędy

Mam dwie córki, jestem po rozwodzie.” – rozpoczął – „Wszystko się od niego właśnie zaczęło. Wiadomo, człowiek młody, butny. Chciałem postawić na swoim. Z wściekłości na żonę nie płaciłem alimentów. No i teraz mam. Długi dopadły mnie szybciej niż myślałem. Odsiedziałem za to wyrok, ale długi zostały. Spirala zaczęła się zakręcać. W końcu straciłem mieszkanie, pracę i całe życie.”

Wdałem się z nim w dyskusję. Opowiedziałem mu o tym, że rozwód jest dobry, tak samo jak patchwork, a na dodatek moja była żona to najwspanialsza kobieta pod słońcem. Zgodził się ze mną.

Teraz, to z ojczymem moich córek wypiłbym kielicha. Podziękował za wychowanie (córki Roberta mają po 20 lat), ale kiedyś człowiek miał zbyt wiele gniewu w sobie. Nie potrafił podejść do tego na chłodno. I teraz mam. Śpię to tu, to tam. Czasem mogę liczyć na pomoc od obcych ludzi, ale zazwyczaj spotykam się z obelgami, kpinami i wyzwiskami.

Rodzina

„Rodzina całkiem się ode mnie odwróciła. Rodzice, a szczególnie ojciec w ogóle się nie odzywa. Nie pozwoli mi nawet się umyć, ani napić wody. Mama czasami się odezwie, ale to wszystko. Mówią mi, że mam płacić za swoje błędy. To płacę. Jestem sam, zdany tylko na siebie. Bardzo chciałbym mieć z nimi kontakt, ale to niemożliwe. Czasami widuję na sklepowym parkingu moje córki. Przecież do nich nie podejdę. Co im powiem? To ja, wasz tata? Dziękuję Bogu za to, że wyrosły na zdrowe i inteligentne kobiety. Każda z nich studiuje. Jestem naprawdę dumny.

To my jesteśmy chorzy

Kiedyś żebrałem na parkingu przy Kauflandzie. Biegała tam dziewczynka chora na zespół Downa, mniej więcej w wieku dziesięciu lat. Podbiegała do ludzi i mówiła „cześć”. Wszyscy traktowali ją jak trędowatą. Każdy się odsuwał, albo traktował jak powietrze. Gdy podbiegła do mnie, chwyciła się mojej nogi, uśmiechnęła i przywitała. Kucnąłem i odpowiedziałem. Widziałem radość w jej oczach, uśmiech od ucha do ucha. Również byłem uśmiechnięty. Miło, kiedy ktoś traktuje cię normalnie, bez uprzedzeń. W którymś momencie zobaczyłem bogatą kobietę ładującą zakupy do wypasionego, białego BMW X6. Pomyślałem, że podejdę poprosić o kilka złotych. Jednak kobieta mnie ubiegła i zawołała

–Basiu! – Dziewczynka pomachała mi i pobiegła do mamy. Podszedłem do tej kobiety i się przywitałem.

–Wie pani co? Chciałem podejść po parę złotych. Nie wiedziałem, że to pani córka. Bardzo sympatyczna. – odpowiedziała mi, że jestem jedną z niewielu osób, które nie mają uprzedzeń do Basi.

Droga pani. Basia jest zdrowa. To my, wszyscy jesteśmy chorzy. Chorzy na uprzedzenia i brak szacunku.

Robert wiedział co mówi. Nikt jak on nie doświadcza tylu upokorzeń ze strony ludzi, których spotyka. Większość traktuje go jak śmiecia, albo powietrze. Sam nie wiem co gorsze. Ostatnimi czasy tyle się mówi o tolerancji. Tolerancja nie może być wybiórcza. Jeśli tolerujemy jedną część społeczeństwa to tolerujmy również drugą. Jeśli stosujemy częściową tolerancję, tylko dla wybranych, to nie jesteśmy w ogóle tolerancyjni.

Ludzie, nie pieniądze

Rozmawiałem z bezdomnym dobrą godzinę. Opowiadał mi o swoim życiu, nietrafionych wyborach, ale również o tym, że teraz za swoje błędy płaci. Okazało się, że nie miał trzydziestu kilku lat, ale był grubo po czterdziestce. Najbardziej zdziwił mnie fakt, że pomimo dołka, w który wpadł był cały czas uśmiechnięty i radosny. Zapytałem dlaczego. Odparł mi, że najważniejszy jest kontakt z ludźmi. Pomimo, to że nie ma niczego, tylko plecak i kilka ciuchów, są w jego życiu ludzie (jak ta Basia, jej mama i ja), którzy poświęcą mu chwilę swojego życia na rozmowę. To dla niego o wiele cenniejsze od pieniędzy. „Pieniądze szczęścia nie dają” – stwierdził.

Kiedy się z nim żegnałem, zaproponowałem, że kupię mu jeszcze „czteropak”. Pokręcił głową przecząco i stwierdził, że wystarczyła mu ta rozmowa, ewentualnie, jak już, to wolałby coś do zjedzenia. Podałem mu banknot. „Dlaczego mi pomagasz?” zapytał. „Jesteś taki sam jak ja, czy inni ludzie. To ty mi poświęciłeś czas, a nie ja tobie. Dziękuję. Poza tym, dziś ja jestem na górze, ty na dole, ale kto wie co będzie jutro? Może to ja ciebie będę prosił o pomoc…

Please follow and like us:
error

5 komentarzy

  • Jjnnj

    Sory ale dla mnie to pierdolenie. Żul a bezdomy to po pierwsze dwie różne rzeczy, bo bezdomnym sie jest a żul to wybór tego osobnika. A po 2gie ten mezczyzna nie musialby „placic za swoje” stając sie z dnia na dzien wiekszym menelem. Mógl cie poprosic o 5zl na bułkę, a nie na piwo. Jego wybór. Są ośrodki dla bezdomnych w ktorych to pomagają stanąc na nogi panom niezaradnym zyciowo-załatwiają pracę, daja dach nad głową „na start”, organkzują dokumentacje by miasto przydzieliło mieszkanie socjalne. A za całe długi komornik nie zabierze. Jest mnóstwo ludzi ktorzy pracują za najnizszą krajową i żyją. Takie organy są i nie ma co ze swiata robic sredniowiecza i litowac sie nad ochlejmordami. To juz jest ich wybór.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
Facebook
Twitter
LinkedIn
Instagram
Google+