brzydzę się tobą kaleko, fuj - tata po rozwodzie
Porady

„Brzydzę się tobą kaleko, fuj!”

Kiedy dziecko widzi osobę niepełnosprawną często reaguje impulsywnie, nie kryjąc swoich uczuć. Potrafi zapytać dlaczego ktoś tak, a nie inaczej wygląda, co mu się stało, albo wprost powiedzieć, że ta osoba jest obrzydliwa. Jak uczyć dzieci tolerancji?

Dorośli

My sami nie potrafimy sobie poradzić z tolerancją wobec niepełnosprawności. Mało tego, nie potrafimy sobie z nią radzić w ogóle. Już pisałem, że inność drażni jednakowość. Mamy problem z tolerancją, z tego też względu, że nie bardzo ją rozumiemy. Tolerancja to nie wezwanie do miłości. Staramy się okazywać pseudo tolerancję do osób, które łatwo jest nam tolerować bo jest nam z nimi po drodze, gorzej tolerować osoby, które są od nas odmienne. Mówię tu o osobach z zupełnie innym światopoglądem, życiorysem czy osoby chore. Nie mówiąc już o osobach chorych psychicznie, bo na tych jako cywilizacja dokonujemy jawnego ostracyzmu.

Dzieci są naszym lustrem

Często jest tak, że przy dzieciach nie potrafimy się pohamować i używamy pejoratywnych określeń. Dzieci zaś są jak gąbka i chłoną nasze zachowania. Jeśli my nazwiemy robotnika „robolem”, to nie zdziwmy się jeśli nasze dziecko nazwie inną osobę „grubasem”. Jeśli my używamy określenia „pedał”, to nasze dziecko nie będzie widzieć niczego złego w powiedzeniu o kimś, że jest „downem”.  Jest dokładnie tak, jak napisałem w poście „Jak radzić sobie z przekleństwami u dziecka” – to my jesteśmy wzorem dla dziecka i to nas pragnie naśladować, a co za tym idzie to od nas zależy, czy nasze dziecko będzie tolerancyjne, czy nie.

Niepełnosprawność

Wracając do tematu niepełnosprawności pierwszym krokiem jaki powinniśmy zrobić powinna być refleksja nad samym sobą. Czy my jesteśmy tolerancyjni wobec innych, czy też nazywamy ich w sposób obraźliwy. A może sami traktujemy osoby poszkodowane kalectwem jak eksponat z galerii osobliwości wgapiając się w nie i komentując?

Bez autorefleksji nie jesteśmy w stanie zacząć pracy z dzieckiem. Jako rodzice powinniśmy nie tylko przekazywać dobre wzorce, ale równie mocno starać się nie przekazywać złych.

Tolerancja

Tolerancja to taka dziwna cecha, którą niemal każdy deklaruje, że ma. Tylko, że ja w to nie wierzę. Podam Wam prosty przykład. Odpowiedzcie sobie na pytanie:

Czy jesteście tolerancyjni?

Zakładam, że większość odpowie, że tak. To teraz mam do Was kolejne pytanie:

Czy zapisalibyście dziecko do klasy integracyjnej wraz z niepełnosprawnymi dziećmi?

Założę się, że odpowiedź „TAK” nie jest tak powszechna, jak przy pierwszym pytaniu. O to właśnie mi chodzi. Boimy się, że nasze dziecko będzie się wychowywać wśród rówieśników, którzy mogą być niepełnosprawni ruchowo czy intelektualnie. Boimy się, że przez to nasi podopieczni będą się gorzej rozwijać, albo wręcz czujemy obrzydzenie do chorób.

Pewnie część z Was powie, że to nie to samo co tolerancja, albo zarzuci mi, że przecież jesteśmy składową pięciu osób z którymi spędzamy najwięcej czasu. I co? Boimy się, że nasze dziecko zarazi się niepełnosprawnością!? Nie. Udział w klasie integracyjnej, albo obcowanie z osobami niepełnosprawnymi uczy nasze dzieci wrażliwości społecznej. To bardzo ważne.

Strach

Kiedyś poznałem przez Internet kobietę, która chorowała na łuszczycę. Nie wiedziałem, że na nią choruje, bo przed bliższym poznaniem usunęła ze swoich social mediów wszelkie zdjęcia, na których z dumą prezentowała hashtag #jestemBiedronką. Kiedy się z nią spotkałem, przyznała się do tego i pokazała mi zmiany skórne. Spytałem jej wtedy (nie znając tej choroby) czy mogę się zarazić. Po usłyszeniu odpowiedzi przeczącej powiedziałem wprost, że to głupie, że się wstydziła. Nie można wstydzić się czegoś, co nie jest zależne od nas i nie wyrządza krzywdy innym. Jednak, jak widzicie strach jest obustronny. Osoby chore boją się oceny, osoby zdrowe zarażenia. Stąd kolejny mój wniosek.

Brak edukacji

Jesteśmy niedoedukowani.  Nasza wiedza na temat, nawet tych najbardziej popularnych chorób i niepełnosprawności jest niska, by nie powiedzieć zerowa.

Patrzę na opisaną powyżej sytuację. Na łuszczycę choruje 2% Polaków. Z tego wynika, że nie sposób nie znać nikogo, kto by na nią nie chorował, a jednak ja niczego na jej temat nie wiedziałem. Z braku wiedzy odczuwamy lęk. To właśnie przez brak wiedzy nie zapiszemy dziecka do klasy integracyjnej bojąc się, że „się czymś zarazi” albo „poziom edukacyjny będzie zbyt niski”, albo też „przestanie się dobrze uczyć”.

Tylko gdzie mamy się dowiedzieć, że tak nie jest, skoro nawet rodzicielstwa nikt nas w szkole nie nauczył? Zamiast tego potrafimy mnożyć pierwiastki  i wiemy, że lizosomy występują jedynie w komórkach eukariotycznych (zwierzęcych). Niestety, ale podstawa programowa nie uwzględnia „nauki życia”. A szkoda.

Jak traktować osobę niepełnosprawną?

No, właśnie. Mogę się założyć, że część z Was nie zna odpowiedzi na to pytanie, albo odpowie „normalnie”. Mamy problem z nauczeniem dzieci zachowań wobec osób niepełnosprawnych, gdyż sami nie wiemy jak powinniśmy się wobec nich zachować. Uciekamy wzrokiem, albo wgapiamy się. Udajemy, że nie widzimy, albo że nie wiemy jak pomóc. Nie potrafimy się zebrać na to by zaproponować pomoc, albo nie wiemy czy wypada nam ją zaproponować.

Efekt aureoli

Efekt aureoli[1] to zjawisko psychologiczne, które tłumaczy, że łatwo nam polubić osoby atrakcyjne, bo podświadomie przypisujemy im paletę pozytywnych cech osobowości. Mamy taką przypadłość, że przekładamy cechy fizyczne na cechy osobowości.

Pisałem już nawet o tym. Po zrzuceniu nadmiernych kilogramów stosunek innych ludzi wobec mnie całkowicie się zmienił. Skoro ja, ze „zwykłą nadwagą” byłem brany za lenia i flejtucha, to jak odbierane są osoby niepełnosprawne? Z ogromnym dystansem, niechęcią lub nadmiernym współczuciem bądź litością.

Faux pas

Często rezygnujemy z pomocy, bojąc się, że popełnimy faux pas. Przecież niepełnosprawność każdy przechodzi inaczej. Jedni są silni, inni słabi. Jedni pragną uwagi, drudzy wręcz przeciwnie. Widząc kogoś na wózku przed wejściem do sklepu, czy pod schodami boimy się zaproponować pomoc z obawy przed popełnieniem nietaktu.

Nie bójmy się zadać pytania „czy mogę pomóc?”. Przecież widząc kobietę z wózkiem przy autobusie również proponujemy pomoc. Cóż to więc za różnica? Proste pytanie nikogo nie urazi, a może wiele pomóc. Oczywiście może się zdarzyć, że ktoś odmówi naszej pomocy, ale chyba lepiej jest aby ktoś odmówił pomocy (albo i nie), aniżeli miałby się męczyć kilkanaście minut by dokonać czegoś co nam zajmuje kilka sekund, czyż nie? Pamiętajmy jednak, by nie pomagać nachalnie, gdyż jest to nietakt. Lepiej zapytać, aniżeli na siłę wpychać się z pomocą.

Przykład idzie od nas

Aby nauczyć dziecko obcowania z niepełnosprawnościami musimy przede wszystkim sami nauczyć się z nimi obcować. Czasem zupełnie nieświadomie tworzymy stereotypy. Ilu z nas nie powiedziało, bądź nie usłyszało kiedykolwiek „wyprostuj się, bo garba dostaniesz!”? Albo „odsuń się od telewizora, bo oślepniesz!”? Lub też równie popularne „nie rób tak, bo ci zostanie!”, kiedy ktoś robił głupie miny. Przez takie powiedzenia stygmatyzujemy osoby niepełnosprawne łącząc ich przypadłości ze złym zachowaniem. Logika dzieci podpowiada, że skoro ktoś nie ma wyprostowanej postawy, jest niewidomy, bądź głuchy to oznacza, że był nieposłuszny, albo zachowywał się niewłaściwie. Tworzymy logiczne połączenie dysfunkcji z karą.

Drogowskaz

Jesteśmy drogowskazem dla naszych pociech. Nie dość, że powinniśmy przekazywać zdrowe wzorce to musimy uczyć prawidłowych zachowań. Podczas gdy widzimy, jak nasze dziecko okazuje brak tolerancji, bądź wprost śmieje się z osób obarczonych kalectwem powinniśmy natychmiast reagować. Nie bądźmy obojętni i nie udawajmy, że nie widzimy błędnych zachowań.

Ponadto oswójmy dziecko z niepełnosprawnością. Nie twórzmy z tego tematu tabu. Pozwólmy naszym pociechom zapytać osobę na wózku, dlaczego nie potrafi chodzić. Nie karćmy za to, gdyż tym samym pejoratywizujemy niepełnosprawności w ich oczach. Myślenie jakie pojawia się wtedy u dzieci jest takie, że dysfunkcja jest zła i tajemnicza.  Że to coś, na co nie wolno zwracać uwagi. Moje pytanie brzmi: „jak później osoba dorosła ma udzielać pomocy, jeśli w dzieciństwie musiała udawać, że tego nie widzi?”.

Nauka

Dziecko najlepiej uczy się poprzez doświadczenie empiryczne. Dlatego proponuję Wam kilka zabaw, które pomogą Waszym pociechom zrozumieć niepełnosprawność. Wiem, jak perfidnie brzmi łączenie niepełnosprawności z zabawą, jednak to od nas zależy czy dzieci będą się wtedy śmiać, czy odbiorą zabawę jako refleksję i naukę. Jakikolwiek jednak efekt by nie był dzięki tego rodzaju ćwiczeniom dziecku uda się zrozumieć czym w ogóle jest niepełnosprawność.

Niewidomy

  • Zawiążmy dziecku na oczach przepaskę i poprośmy żeby wyciągnęło z szafki ubrania i samodzielnie się ubrało w ciuch, o który poprosimy.
  • Następnie dajmy mu jakiś substytut laski (kij, pręt) i poprośmy aby przeszło się po mieszkaniu i np. włączyło/wyłączyło telewizor, nalało sobie do szklanki wody, umyło ręce lub wykonało inne proste domowe czynności.
  • Narysujmy kilka kształtów (koło, kwadrat, prostokąt, albo prosty obrazek). Poprośmy dziecko, aby narysowało obrazek tak jak my go przedstawimy. Porównajmy obrazki. Dzięki temu dziecko zrozumie również jak ważny jest prawidłowy opis, by ktoś inny zrozumiał co mamy na myśli.
  • Włóżmy kilka przedmiotów do worka i poprośmy dziecko o wyciągnięcie jednego oraz opisanie co to za przedmiot.
  • Pokrójmy owoce i warzywa w kostkę. Poprośmy dziecko aby jedynie za pomocą węchu i dotyku je rozpoznało, następnie poprośmy o skosztowanie i ponowne rozpoznanie.

Niesłyszący

  • Poprośmy dziecko aby powtarzało wyrazy, bądź zdania jedynie z ruchu naszych ust.
  • Poprośmy aby nasz wychowanek nie wypowiadając ani słowa przedstawił nam zwierzę, albo przedmiot z wylosowanej wcześniej karteczki z obrazkiem. Mogą to również być trudniejsze wyrazy, jak emocje czy osoby.
  • Włóżmy dziecku stopery do uszu, bądź puśćmy mu na słuchawkach biały szum. Spróbujmy się z nim porozumieć. Dobrze będzie nagrywać ćwiczenie, aby potem pokazać dziecku jego i swoje zachowanie – to jak głośno krzyczało mówiąc, to że my mówiliśmy normalnie. Dzięki temu nasz podopieczny będzie wiedział, dlaczego osoby z niepełnosprawnościami zachowują się nietypowo i „irracjonalnie”.

Niepełnosprawny ruchowo

  • Poprośmy dziecko, aby za pomocą niedominującej ręki narysowało prosty obrazek, bądź napisało swoje imię.
  • Pokażmy dziecku jak trudno jest wykonywać proste czynności bez użycia rąk. Możemy do tego celu związać dłonie malucha i poprosić o napicie się wody z kubka, narysowanie obrazka, ubranie butów.
  • Zwiążmy nogi dziecka razem i poprośmy o przemieszczenie się z miejsca na miejsce. Spróbujmy zagrać w piłkę albo poodbijać razem balon. Możemy te ćwiczenie przeprowadzić również prosząc wychowanka o poruszanie się na jednej nodze
  • Niech dziecko zaciśnie pięści. Możemy na nie założyć skarpety, albo kuchenne rękawice. Następnie niech maluch spróbuje zapiąć guziki koszuli albo ubrać spodnie, narysować obrazek czy też wykonać jakiekolwiek proste czynności domowe.

Autyzm

  • Pierwsze ćwiczenie jest proste. Spróbujmy zaśpiewać jakąś piosenkę na głosy (im więcej osób tym lepiej). Najpierw zaczyna jedna osoba, potem druga, potem kolejna. Śpiewamy ten sam tekst, niejako się przekrzykując i prosimy dziecko aby się nie pomyliło. Możemy również śpiewać zupełnie inny tekst i sprawdzać swoje pomyłki.
  • Załóżmy dziecku grube rękawice i poprośmy, aby pozbierało rozsypany na dywanie ryż. Jeśli nie mamy dywanu, możemy poprosić o nawlekanie koralików na sznurówki.
  • Ubierzmy dziecku gruby, gryzący sweter z wełny. Puśćmy głośno telewizor, na sprzęcie hi-fi audycję radiową, ubierzmy dziecku jedną słuchawkę na której puścimy muzykę. Zasłońmy rolety. Włączmy żarówkę stroboskopową. Jeśli takiej nie mamy możemy włączać i wyłączać światło. Stwórzmy coś na kształt chaosu, podczas kiedy będziemy zadawać dziecku pytania. Poprośmy aby na nie odpowiadało.
  • Weźmy stare okulary, których szkła uprzednio zadrapmy, lub nasmarujmy przezroczystym kremem. Poprośmy dziecko o narysowanie czegoś, przeczytanie lub napisanie.

Zmiany skórne, choroby wstydliwe

  • Ubierzmy dziecku ubrania na lewą stronę i poprośmy by tak w nich przez jakiś okres chodziło.
  • Za pomocą farb do twarzy narysujmy dziecku plamki i poprośmy aby przejrzało się w lustrze i opisało jakby się czuło mając je na stałe.

Refleksja

Przy ćwiczeniach zadawajmy dziecku pytania pobudzające jego wrażliwość. Jak stworzyć budzik, dla osoby niesłyszącej? Jak sprawić, by osoba niewidoma wiedziała co ubiera? Jak osoba niewidoma ma trafić do swojego domu? (Tu możemy poprosić aby dziecko opisało drogę do jakiegoś miejsca np. do szkoły, albo do dziadków, opisując ile razy trzeba skręcić w którą ulicę etc.) Jak osoba bez rąk ma korzystać z toalety? Co możemy zrobić aby usprawnić świat osobom niepełnosprawnym? Co zrobić, aby osoby z autyzmem mogły lepiej nas rozumieć?  Jak pomóc przestać odczuwać wstyd osobom z chorobami wstydliwymi?

Zrozumienie

Kształtujmy dzieci i uwrażliwiajmy je. Do tego potrzebne jest zrozumienie, którego często nam samym brakuje. Nie stygmatyzujmy niepełnosprawności i nie róbmy z nich tematu tabu. Dzięki zrozumieniu będziemy mogli (my i nasze dzieci) sprawiać, aby ten świat był lepszy, bardziej otwarty i dostępny dla osób, które mają dysfunkcje. A może dzięki tym prostym ćwiczeniom sami się uwrażliwimy? Okazujmy więc wzajemne wsparcie, nie tylko osobom niepełnosprawnym, ale wszystkim, którzy tego potrzebują. Dzięki temu również my będziemy rośli w siłę.


[1] http://kanonpojecpsychologicznych.pl/encyclopedia/efekt-aureoli/
Please follow and like us:
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
Facebook
Twitter
LinkedIn
Instagram
Google+