Chciałbym wreszcie przestać się przejmować - tata po rozwodzie
Rozwój osobisty

Chciałbym wreszcie przestać się przejmować

Roztrząsanie problemów, snucie scenariuszy, myślenie „jakby to było gdyby…”, użalanie się nad sobą, życie przeszłością i zamartwianie się o przyszłość. Jak się tego pozbyć?

Idée fixe

Natrętne myśli sprawiają, że nie potrafimy cieszyć się codziennością. Myślimy o tym co się stało. Najczęściej kiedy zrobimy albo powiemy coś czego później się wstydzimy. Wstyd potrafi doprowadzić nawet do samobójstwa, ale o wstydzie już pisałem. Natrętne myśli nachodzą nas w przypadku sytuacji stresowej. Przykładowo nazajutrz mamy egzamin lub prezentację. Nie będziemy przez to umieli jeść, ani się skupić. Będziemy myśleć o tym czy damy radę oraz o tym, czy dobrze się przygotowaliśmy. Będziemy stresować się również tym, że nie potrafimy przestać o tym myśleć, nakręcając tym samym natrętne myśli. Ot, takie błędne koło.

Tu i teraz

Wszyscy mówią żeby żyć tu i teraz. Brzmi to jak banał, bo przecież wszyscy żyjemy tu i teraz. No więc co to w ogóle oznacza? Czym jest życie „tu i teraz”? Życie tu i teraz to zaprzestanie przejmowania się przeszłością. Nie mamy na nią wpływu. Co się stało to się stało i należy odpuścić. Nie możemy cofnąć czasu i czegokolwiek zmienić. 

Jest wiele spraw w moim życiu, które inaczej bym rozegrał. Kiedy moja mama była w szpitalu, pewnego dnia wracałem zmęczony z pracy. Z czystego lenistwa nie chciało mi się do niej podjeżdżać. Stwierdziłem „podjadę jutro i posiedzę dłużej”. Tyle tylko, że następnego dnia była już w agonii, całkowicie nieświadoma. Zdążyłem ją przeprosić, a kilka godzin później już nie żyła. Przez kilka lat nie potrafiłem sobie tego wybaczyć. Roztrząsałem tę sytuację i winiłem sam siebie. Co mi to dało? Nie udało mi się cofnąć czasu. Nie udało mi się spotkać się z mamą. Jedyne co mi to dało to stres, smutek i żal.

Nie żyłem wtedy „tu i teraz”. Żyłem przeszłością co miało zgubny wpływ na teraźniejszość. W końcu się pogodziłem z popełnionym błędem. Wybaczyłem sobie i żyłem dalej, bo nic innego nie mogłem zrobić. Po tym jednak nauczyłem się, że ludzie i relacje są w życiu najważniejsze. Głupotą jest przedkładanie czegokolwiek ponad najważniejszym nam ludziom.

Wybaczyć sobie

Musimy nauczyć się wybaczać samym sobie. Każdy w swoim życiu popełnił wiele błędów i każdy wiele błędów popełni. Każdy z nas – ja, Wy i wszyscy inni. Powinniśmy jak po opisywanej już porażcepodnieść się i żyć dalej. Jeśli tego nie zrobimy nasz żal i gniew na samych siebie będzie działał jak trucizna wyniszczając nasze „tu i teraz”. Często bywa, że takie nieprzepracowane uczucia nosimy przez całe swoje życie. Nasilenie się bólu przeszłości i czarnej wizji przyszłości to nic innego jak depresja. Dlatego najlepiej radzić sobie z nią już w zarodku i ukrócić psychologiczne przyczyny choroby.

Odrzucić Kartezjusza

Wszelkiej maści coachowie, aby zmobilizować swoich uczniów do działania zaleca im zadanie sobie tzw. pytań kartezjańskich:

Co się wydarzy, jeżeli osiągnę swój cel? 

Co się nie wydarzy, jeżeli osiągnę swój cel? 

Co się wydarzy, jeżeli nie osiągnę swego celu? 

Co się nie wydarzy, jeżeli nie osiągnę swojego celu?

Pytania te z pewnością mogą komuś pomóc. Jednak tym kimś musi musi być internalista. U większości spowodują życie przyszłością, zamiast życie „tu i teraz”. W mowie podwórkowej istnieje zgoła inne powiedzenie „miej wyje****, a będzie ci dane”, którego korzenie sięgają, aż do Taoizmu.

Tao

Taoizm radzi, że aby osiągnąć szczęście należy wrócić do natury. W dzisiejszym świecie pragniemy mieć więcej niż potrzebujemy, a to błąd. Przez te pragnienia i lęki przed brakiem osiągnięcia celu będziemy nieszczęśliwi. Aby się rozwijać powinniśmy odpuścić kontrolę nad sprawami na które nie mamy wpływu. Opisana powyżej podwórkowa mądrość powstała na wzór Taoizmu.

Lęki

W życiu przeżywamy wiele lęków na które nie mamy wpływu. Zaczynając od życia bliskich, przez sukcesy, aż po dobra materialne. No dobra, powiecie, ale przecież na większość tych spraw mamy wpływ. Owszem mamy, jednak martwienie się na zapas niczego nam nie da. 

Wewnętrznie czujemy potrzebę kontroli wszystkiego wokół – dzieci, partnera, zwierząt, opinii innych osób, życiowych celów i przyszłości w ogóle. Większość z tych spraw rozwiązuje się jednak naturalnie, a nadmierna kontrola nad nimi sprawia, że jej utrata może mieć dla nas katastrofalne skutki.

Mówiłem już o tym, aby przestać przejmować się swoimi dziećmi. Odpuszczenie kontroli w tej dziedzinie życia da więcej pożytku. Nadmierna kontrola partnera może skutkować zazdrością i brakiem zaufania. Opinia innych nie powinna ważyć na naszych czynach. Po pierwsze dlatego, że zakuwamy się wtedy w kajdany stereotypów, a po drugie dlatego, że niezależnie od tego, co byśmy robili ludzie zawsze będą nas krytykować. Życiowe cele? Powtarzam, że to droga do osiągnięcia celu ma być naszym celem, a nie jego osiągnięcie. W życiu chodzi o to by gonić króliczka, a nie o to by go złapać. Na początek wystarczy docenić to, co mamy.

Odrzucić kontrolę

Powinniśmy przestać starać się kontrolować sprawy, których nad którymi nie możemy zapanować. Powinniśmy być świadomi tego, że dziś może być ostatni dzień naszego życia.

Pracuję ponad 50 kilometrów od miejsca zamieszkania. Do pracy jeżdżę autostradą i niejedno już widziałem na drodze. Każdego dnia wychodząc z domu żegnam się z rodziną tak jakbym miał już nie wrócić. Nauczyłem się tego po śmierci swojej mamy. Nigdy nie wiadomo, kiedy nastąpi koniec. Nasze życie jest tak kruche, że teraz możemy wypić razem kielicha, a jednocześnie tym kielichem się udławić i będzie pozamiatane.

Dlatego nie ma co snuć planów na przyszłość. Ja snułem. Chciałem spędzić z mamą cały dzień i cieszyć się kiedy wyzdrowieje, a dane mi było tylko pożegnać się i nie usłyszeć od niej w zamian choć jednego słowa. Nauczyłem się dzięki temu, że w życiu nic nie jest pewne. Nad niczym nie możemy mieć zupełnej kontroli i musimy pojąć, że wszystko co mamy możemy stracić.

Strata

Możemy stracić żonę i rodzinę (patrzcie na mnie), zdrowie, pieniądze, cały dobytek, reputację. Słowem, możemy stracić wszystko. Nic nie jest stałe i niezmienne. Zgodnie z taoizmem powinniśmy się pogodzić z tą możliwością. W momencie kiedy przestaniemy się tym przejmować uda nam się zyskać siłę. Ta siła pozwoli nam na zmianę samych siebie i zmianę naszego życia. Ta siła pozwoli nam przeciwstawić się przeciwnościom. Siła ta nazywana jest siłą odpuszczania.

Gdy za bardzo się staramy

Nie wiem czy też tak macie, ale kiedy zbyt mocno mi na czymś zależy to zwykle się to nie udaje. Kiedy za bardzo nam na czymś zależy, uzależniamy tym samym nasze szczęście i samopoczucie od celu. Ile razy mówiliście sobie „zabiję się jak mi się nie uda” albo „jak się nie uda to się załamię”? Taoizm mówi, że w świecie panuje równowaga. Jednak im bardziej się podpalamy jakimś zadaniem, tym bardziej tę równowagę naruszamy. Im bardziej zaś tę równowagę naruszamy, tym bardziej narażamy się na porażkę. Niezależnie od celu. To mniej więcej jak ze słomianym zapałem. Ekscytujemy się albo przejmowaliśmy się czymś tak mocno, że energii brakuje nam do wykonania życiowych kroków.

Odpuszczenie

Gdy widzę, że na czymś zbytnio mi zależy (szczególnie na przedmiotach materialnych) staram się zdystansować. Odpuścić na kilka dni i po czasie przemyśleć czy warto. 

Jeśli podoba Ci się jakiś mężczyzna, ale nie zwraca na Ciebie uwagi, mimo że dałabyś się za niego pokroić, to przemyśl czy warto. Być może byłby Ci niewierny, albo robiłby Ci na boku świństwa.

Jeśli pragniesz nowego samochodu, ale Cię nie stać, sprawdź czy na pewno jest sens się na niego zadłużać. Przecież jego serwis może Cię pogrążyć finansowo jeszcze bardziej.

Jeżeli jutro masz egzamin i boisz się, że nie dasz rady go napisać, pomyśl, że to nie koniec świata. W przyszłym roku możesz go napisać lepiej, a rok to naprawdę krótko.

To jest właśnie siła odpuszczania. Jednak nie można popaść w nicnierobienie, a raczej w odnalezienie równowagi.

Równowaga

Nie namawiam Was to porzucenia oczekiwań. Radzę Wam, aby się nie przejmować. Naprawdę jest wiele osób, które mają w życiu gorzej. Nigdy nie będzie tak, że będziemy się mieli najgorzej ze wszystkich. Opisałem to w przedostatnim poście. Nasz mózg jest taki „sprytny”, że zawsze nas ciągnie do tego, czego nie mamy. Ot, kwadratura koła. Dlatego odpuśćmy, ale nie całkowicie. Pragnijmy, ale bez obsesji. Ludzie żyjący przeszłością lub przyszłością nie wiedzą, że uwięzieni są w błędnym kole. Dlatego osiągnijmy równowagę i żyjmy tu i teraz, a przyszłość sama się ułoży. 

Please follow and like us:
error

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
Facebook
Twitter
LinkedIn
Instagram
Google+