Co sprawia, że nie potrafimy się dogadać? - tata po rozwodzie
Porady

Co sprawia, że nie potrafimy się dogadać?

Bywa, że popełniając małe błędy tracimy nić porozumienia z dzieckiem. Nagle odsuwa się od nas, szukając autorytetów poza domem. W pewnym momencie stwierdza, że w ogóle go nie rozumiemy. Dlaczego?

Małe błędy

Bycie rodzicem nie jest proste. Nikt nie powiedział, że będzie. Rodzicielstwo to ciągłe doskonalenie się i (niestety) uczenie się na błędach. To często improwizacja, bo w szkole nikt nas nie uczył, jak dobrze wychować swoje dzieci. A już w ogóle nikt nie uczy jak wychowywać dzieci po rozwodzie. Kiedy to przybywa autorytetów i opiekunów, a niemal niemożliwym jest, aby cztery osoby miały ten sam pogląd wychowawczy i traktowały dziecko identycznie. Przyjrzyjmy się małym błędom na które zwykle nie zwracamy uwagi, a które mogą sprawić, że dziecko przestanie mieć do nas zaufanie i nie będzie chciało budować relacji.

Jestem mądrzejszy, rób co każę

Tak, jesteśmy mądrzejsi od swoich dzieci. Jednak nie wszystko co każemy zrobić dziecku te powinno robić. Chcemy wyrzeźbić sobie posłusznego Pinokio, czy ukształtować niezależnego, silnego człowieka? Chyba nikt nie chce patrzeć na swoje, dorosłe niegdyś dziecko, które wykonuje bezwzględnie polecenia otaczających go ludzi. Wolelibyśmy aby było asertywne, prawda?

Zamiast oczekiwać od niego posłuszeństwa, raczej pomyślmy o tym po co jest potrzebne dane zachowanie dziecka. Kiedy znajdziemy odpowiedź, znaczenie łatwiej będzie nam znaleźć rozwiązanie powstałego konfliktu.

Bywa, że celowo wpuszczam Marcela na minę. Mówię mu, żeby wykonał coś niebezpiecznego, aby sprawdzić, czy bezmyślnie wykonuje polecenia, czy też myśli nad konsekwencjami. Cieszę się niezmiernie, że dedukuje, polemizuje ze mną i tłumaczy mi dlaczego nie może wykonać mojego polecenia.

Jeśli chcemy by dziecko nauczyło się na pamięć wiersza, zastanówmy się po co. Czy chcemy aby dukało z pamięci, czy chcemy tę pamięć rozwijać, czy też zależy nam jedynie na odbębnieniu obowiązku szkolnego. Jeśli dziecko nie daje rady się nauczyć, spróbujmy innej metody nauczania. Wytłumaczmy mu ten wiersz i poprośmy aby przeczytało nam go najbardziej ekspresyjnie jak tylko potrafi. Przez zabawę ze zmianą stylu mówienia, z dzieleniem się zwrotkami (jedną ja, drugą ty), z wygłupami przy odgrywaniu scenki utworu ono się nauczy go na pamięć, zrozumie bardziej treść, będzie mogło spojrzeć z różnych perspektyw i dodatkowo pobudzimy jego kreatywność.

Trzeba, bo wszyscy tak robią

Najgorsze zdanie kiedy dziecko czegoś chce to: „Tato, wszyscy koledzy to mają”. Skoro tak bardzo nas irytuje, kiedy nasze dziecko wymusza w ten sposób kupno, to dlaczego my porównujemy je do innych?

„Wszystkie dzieci ładnie piszą, a ty?!”

Nie porównujmy. Często o tym mówię. Dodatkowo nie rozkazujmy. Wchodźmy w polemikę. Zamiast „Musisz się uczyć” powiedzmy „Chciałbym, abyś się pouczył. Mogę ci w tym pomóc”. Zamiast „Trzeba wynieść śmieci” powiedzmy „Zależy mi na tym, abyś wyniósł śmieci”. Pozwólmy dziecku na poznanie naszych emocji i potrzeb. Niech wie, że nie wykonuje bezmyślnych rozkazów, ale uczestniczy we wzajemnej pomocy. Niech wie, że jego czyny mają realny wpływ na nasze uczucia.

Uczucia

W tym momencie warto wspomnieć trochę o uczuciach. Z jednej strony nie wstydźmy się ich. Nie jesteśmy robotami. Dziecko nie odkryje uczuciowości wyższej, jeśli jej nie pozna. Nasze emocje pomogą mu zaobserwować, poznać i zaakceptować swoje. Nie zakazujmy dziecku okazywać emocji, pomóżmy mu się w nich odnaleźć. Szczególnie w trakcie, kiedy nie potrafi jeszcze ich nazwać.

Nasi rodzice zwykle nie okazywali swoich emocji. Izolowali nas od nich, tak żebyśmy nie widzieli rysy na ich nieskazitelnym obrazie. Ale rodzic to też człowiek. Ma prawo się pomylić, potknąć, ponieść porażkę. Dziecko nie może być odsuwane od tego rodzaju sytuacji. Powinno poznać nie tylko świat zewnętrzny, ale i człowieka, a co za tym idzie, emocje, które w nim siedzą.

Dlatego jeśli dziecku jest przykro nie mówmy mu „skończ płakać, to nic takiego”, tylko raczej „opowiedz mi o tym co cię smuci”. W dziecku, tak jak i w nas gotuje się cały kocioł emocji. Często my nie potrafimy opanować swojego, a oczekujemy tego od małego człowieka, który dopiero raczkuje w złożonym świecie emocjonalnym. Bądźmy więc na tym polu przewodnikiem i opiekunem.

Empatia

Łączy się z tym empatia. Jeśli jej nie mamy nie będziemy w stanie pomóc i zrozumieć dziecka. Aby być empatycznym wobec dziecka, często musimy odrzucić na chwilę całą naszą wiedzę. Dziecko tej wiedzy nie ma, dlatego łatwiej będzie nam zrozumieć jego pragnienia i popełnione błędy. Dzięki temu łatwiej będzie nam zjednoczyć się z dzieckiem i współczuć mu. Kiedy dziecko zauważy i poczuje, że mu współczujemy i je rozumiemy możemy wprowadzać elementy naprowadzające je na właściwy kierunek. Najpierw zrozumienie, dopiero potem ukierunkowanie.

Granice

Zbyt wiele granic powoduje, że stajemy się dla dziecka obcy. Zbyt mało granic zaowocuje dzieckiem, które wchodzi nam na głowę. Dlatego warto od samego początku zaznaczać dziecku granicę, jednak powinniśmy to robić zdroworozsądkowo. Granice nie powinny być nieprzemyślane. Wynikać powinny z naszych potrzeb. Komunikując dziecku gdzie leży granica, należy wytłumaczyć dlaczego właśnie tam. Pamiętajmy, że każde „nie” oznacza „tak” dla naszych potrzeb. Widząc, że dziecku odbija się przy stole i robi to celowo nie mówmy mu „Przestać bekać” tylko raczej „Kiedy ci się odbija, mi robi się niedobrze. Chciałbym, abyś nie robił tego celowo”. Tutaj musimy również pamiętać o granicach naszego dziecka. Nie prowokujmy go do czynów, za które będzie się później wstydził. Zaakceptujmy jego odmowę, jeśli powie nam jaka jest jej przyczyna.

Brak porozumienia rodzicielskiego

„Tata powiedział, że mogę…”

Pamiętajmy, aby trzymać wspólny front rodzicielski. Rodzice powinni być jak mur. Jeśli dziecko zauważy nieścisłość i słaby punkt to będzie drążyć i to wykorzysta. Z jednymi potrzebami będzie udawać się do jednego rodzica, z drugimi do drugiego. My będziemy myśleli, że jest wszystko w porządku, a ono będzie nam się coraz bardziej wymykać.

Po rozwodzie

Nie konkurujmy z drugą rodziną. Na żadnym polu. Powinniśmy wciąż trzymać ten sam, wspólny front rodzicielski. Jeśli dziecko z nami przebywa krócej, nie próbujmy stworzyć mu u nas zbyt idyllicznego świata, gdyż u drugiego rodzica będzie bardziej nieposłuszne, przez co wróci to do nas rykoszetem.

Po rozwodzie powinniśmy wciąż być dla dziecka wymagający i mieć odwagę je skarcić (jeśli jest taka potrzeba). Wciąż jesteśmy rodzicem, dlatego pamiętajmy wtedy jeszcze bardziej o granicach, uczuciach i empatii. To, że dziecko z nami przebywa mniej czasu nie powinno być powodem ku temu, aby u nas miało się jak na wczasach. Wciąż powinno mieć chociażby swoje obowiązki. Rozwód nie powinien być przyzwoleniem na odpuszczenie.

Porozumienie

Nie powinniśmy nigdy zaniedbać porozumienia z dzieckiem. Powinniśmy jak najwięcej z nim rozmawiać. O uczuciach, emocjach, obawach, marzeniach, celach. Powinno ono czuć, że ma w nas oparcie i zawsze może się do nas zwrócić z problemem. To my powinniśmy być jego autorytetem, tak aby nie szukało go poza domem.

Please follow and like us:
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
Facebook
Twitter
LinkedIn
Instagram
Google+