https://tataporozwodzie.pl/skonczcie-sie-przejmowac-waszymi-dziecmi/
Porady

Dać, nie kupić

Przestańcie się przejmować swoimi dziećmi, skończcie im wszystko kupować. Olejcie prezenty, zabawki, konsole do gier, komputery, smartfony. To wszystko jest bez sensu. No, chyba, że chcecie wyhodować sobie wrzoda.

Komunia

Znów zaczął się szalony okres komunijny, w którym prześcigamy się z członkami rodziny o zaszczytne miano tego, który najbardziej kocha komunijnego solenizanta. Jeśli brat matki daje telefon, to my musimy za wszelką cenę go prześcignąć i kupić coś lepszego (droższego), powiedzmy laptop albo Iphone. Przecież nie możemy być gorsi (biedniejsi). Wszystko w myśl powiedzenia polskiej szlachty „zastaw się, a postaw się”.

Obcy gość

Teraz z innej beczki. Czy chcielibyście, żeby ktoś przyprowadził Wam do domu całkiem obcego człowieka i nakazał Wam z nim mieszkać? Nie? Ale to byłby prezent – taki mały, słodki, człowieczek, o wielkich lśniących oczach. Wydaje mi się, że niemal każdy z Was wciąż odpowie, że nie.

To dlaczego wciąż dajemy sobie w prezencie zwierzęta? Zwierzę powinno być w pełni przemyślanym, skonsultowanym przez całą rodzinę wyborem. Nie może być tak, że jest to decyzja tylko jednej osoby. Mimo szerokiej kampanii krytykującej kupno zwierząt w prezencie, temat wciąż jest aktualny i mam wrażenie, że do naszej świadomości jeszcze nie trafiają konstruktywne argumenty.

Dzieci chcą zwierzęta przeważnie dlatego, że są „małe i słodkie”, jednak musimy wiedzieć, że jeśli dziecko nie jest świadome obowiązku, to ten, niemal zawsze spocznie na nas – dorosłych. Dlatego tym bardziej uważam, że decyzja o nowym domowniku powinna być w pełni przemyślana i skonsultowana.

Prezenty, prezenty, prezenty

Co dostaliście w prezencie od dziadka na 8-me urodziny? Od rodziców? Nie pamiętacie? A od cioci i wujka? Nikt, nic? Otóż najlepsze prezenty, które wspomina się po latach to te, których nie da się kupić. Pamiętacie rozmowy z dziadkami? Wsparcie bliskiej Wam osoby? Podtrzymywanie na duchu, kiedy u Was działo się źle? Pewnie wszyscy z nas pamiętają.

Święta

Kiedyś, lata temu poprosiłem rodziców o pieniądze w prezencie na Święta Bożego Narodzenia. Mój ojciec „skonstruował” wtedy choinkę z prętu owiniętego zieloną bibułą i gałęziami zrobionymi z banknotów. Podstawa była ze styropianu, gdzie stworzył trawę oprószoną śniegiem, a pod drzewkiem umiejscowił malutkie, zawinięte w kolorową folię prezenciki. Nie pamiętam na co wtedy zbierałem, ale prezent pamiętam, z racji ilości wkładu, jaki został w to włożony.

Ten cel, po latach przestał być ważny. Potwierdza to fakt, że nawet nie pamiętam tego, na co potrzebne mi były te pieniądze. Wiem, że już wtedy, w momencie otrzymania prezentu, mój plan też przestał być istotny. Nie potrafiłem wydać tych pieniędzy.

Choinka stała u mnie na półce jako ozdoba i pamiątka – tak bardzo mi się podobała. Byłem zachwycony i jednocześnie wzruszony faktem, że ojcu chciało się włożyć w to tyle pracy.

Prezenty, których się nie kupi

Najlepsze prezenty to te, których nie można kupić za pieniądze. Najcenniejszym co możemy dać jest niewątpliwie czas, to nasz najcenniejszy skarb. Po latach nie pamiętamy prezentów materialnych. Bardziej wspominamy wspólnie spędzone chwile, rodzinny posiłek, śmiech czy łzy wzruszenia.

Pomimo tego w naszym rozumowaniu świata często mylimy dawanie z kupowaniem. „Dać” i „kupić” często jest przez nas utożsamiane i traktujemy te wyrazy jak synonim. W naszej mentalności wciąż siedzi błędne rozumowanie „jeśli kochasz to kupisz”. Kiedy przychodzi czas komunijny, świąteczny, albo zbliżają się rocznice, to jak wyposzczeni wbiegamy do sklepów w poszukiwaniu telefonów, komputerów, biżuterii, perfum i wszystkiego co można nabyć za pieniądze.

Błędne rozumowanie świata

Wiecie dlaczego tak jest? To cywilizacja swoimi wszędobylskimi reklamami spowodowała ten trend. Przez to większość ludzi spopularyzowała opisywany przeze mnie wzór zachowań. Wciąż dążymy do posiadania nowych dóbr materialnych.

Nawet jeśli wyśmiewamy długie kolejki do sklepów, nawet jeśli wyśmiewamy konsumpcjonizm i nawet jeśli zgadzamy się z tym co tu piszę, to i tak przyjdzie „ten szczególny czas”, kiedy pójdziemy do sklepu kupić kolejny prezent, „bo przecież solenizant tego oczekuje”. 

Niszczymy nas samych

Wiecie co poświęcamy w pogoni do spełnienia konsumpcyjnych marzeń? Nasz największy skarb – czas. Bo przecież spędzamy kolejne godziny w pracy, albo bierzemy kredyty, które serwują nam dodatkową porcję stresu, kosztem odpoczynku, zdrowia czy wspólnego spędzania czasu.

Opisane błędy zachowań zobrazowały się swoimi skutkami podczas pandemii – w momencie, kiedy okazało się, że dobra materialne nie mają zbyt dużej wartości, a my jesteśmy zamknięci z rodziną. To właśnie wtedy dotarło do nas, że praktycznie nie znamy się z naszymi bliskimi, że nasze dzieci są roszczeniowe, zdezorganizowane, a nam wciąż puszczają nerwy. Nierzadko okazywało się, że koledzy z pracy są nam bliżsi od naszej własnej rodziny – matki, żony, męża czy dzieci.

Dzieci

Kupowanie prezentów i nowych przedmiotów dzieciom jest złe. To nie tak, że chcę wszystkich zniechęcić do kupowania czegokolwiek i zachęcam do ascetycznego życia. Co to, to nie! Mówię natomiast o rozwadze.

Zależy mi na tym aby wzbudzić w nas wszystkich choć cień refleksji i krytycznego spojrzenia na nasze życiowe postawy, szczególnie na materialistyczny przekaz, którym karmimy nasze pociechy. Nagle się bowiem okazuje, że mamy społeczny nakaz kupowania sobie nawzajem dóbr, a nie o to chodzi w życiu. Mało tego, zbyt częste kupowanie tychże dóbr, spowodowało, że teraz, podczas pandemii, są między nami takie zgrzyty. Dlaczego?

Materializm

Opisałem to w poście „Atrakcje dla biednych” ale warto przypomnieć. Kiedy wciąż kupujemy dziecku dobra materialne wartościujemy je ponad wspólnym spędzaniem czasu, ponad przytuleniem, bliskością, rodzinnym ciepłem, ponad gestem i wsparciem.

Przez to uczymy dziecko wypaczonej, instrumentalnej miłości opartej o materializm. W świadomości dziecka rodzi się często niezauważalne w początkowym stadium myślenie, że miłość = kupowanie. Później okaże się, że jeśli czegoś nie kupimy, to będzie to oznaczało, że nie kochamy naszego wychowanka.

Roszczeniowość

Roszczeniowość jest teraz bardzo widoczną, ludzką postawą, szczególnie w pokoleniu millenialsów, którzy byli wychowywani właśnie materialistycznie i bezstresowo. Nieustanne kupowanie prezentów rozwija postawę roszczeniową. Otóż w dziecku kiełkuje wtedy przeświadczenie, że za każdym razem, kiedy następuje okazja powinno spodziewać się prezentu.

Dlatego też, teraz podczas pandemii zburzony został most porozumienia między nami, a naszymi podopiecznymi. Uczymy roszczeniowości i materializmu, a później narzekamy, że nasze pociechy są pazerne, że wybrzydzają kiedy kupujemy im zbyt tanie spodnie, albo starego Iphone, zamiast nowego. A to przecież to my, dorośli uczymy ich postawy opartej na materialnym oczekiwaniu.

Wzrost oczekiwań

Jeśli pięciolatkowi kupujemy klocki za trzysta złotych, to nastolatkowi będziemy musieli kupić telefon za cztery tysiące. Nie ważne, że nas nie stać. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Najgorsze jest to, że na nasze, własne życzenie. Kiedy bowiem kupimy coś, co nie będzie spełniało oczekiwań, nasz wychowanek nie będzie krył się z tym, żeby użyć najcięższych możliwych narzędzi, aby osiągnąć swój cel. Małe dziecko powie nam, że już nas nie kocha, duże będzie szukało ujścia w środowisku, od którego być może chcemy je uchronić.

Tu i teraz

Często powtarzam, że szczęściem nie jest złapanie króliczka, szczęściem jest nieustannie go gonić. To nie życiowy cel jest ważny i nie jest ważne jego osiągnięcie. Ważna jest droga, którą podążamy by do niego dotrzeć. To właśnie ta droga jest naszym szczęściem.

Nie możemy pozwolić zarówno sobie, jak i naszym dzieciom, na to byśmy żyli oczekiwaniem przyszłości. To tu i teraz jest ważne, a nie przyszłość czy przeszłość. Jeśli wychowamy dzieci w sposób taki, że będą jedynie wyczekiwały najbliższych okazji, aby otrzymać przedmiot, którego pragną sprawimy, że w dorosłym życiu pozbawione zostaną możliwości przeżywania teraźniejszości, zaś żyć będą planami, snuciem scenariuszy i oczekiwaniem. Przez to odbieramy naszym dzieciom możliwość szczęśliwego życia, a tego chyba nie chcemy, prawda?

Pazerność

Dzieci rodzą sie zazdrosne, ale nie pazerne. Pazerność nie jest naszą wrodzoną cechą. 

Dzieci są z natury dobre

Janusz Korczak

To jakie są nasze dzieci to tylko i wyłącznie skutek naszych działań. Żadne dziecko nie jest z natury złe. Dlatego to właśnie my, rodzice częstym obdarowywaniem materialnymi prezentami uczymy nasze pociechy pazerności, materializmu i konsumpcjonizmu.

Kupując od najmłodszych lat drogie zabawki, telefony, komputery czy konsole zaspokajamy często swoje, dorosłe potrzeby, a czasem i niespełnione marzenia.

Za wszelką cenę chcemy być lepszymi rodzicami od naszych

Chcemy być lepszymi rodzicami od naszych własnych rodziców i wydaje nam się, że hojną ręką sobie to zapewnimy. W filmie „Jak zostałem gangsterem – historia prawdziwa” był, moim zdaniem zawarty wartościowy przekaz – relacje oparte na pieniądzach nie są żadnymi relacjami. Za pieniądze nie kupimy sobie wierności, miłości, czy przyjaźni. Jeśli skończą się pieniądze, to te uczucia również się skończą. 

Dać, nie kupić

Jeśli więc chcemy dać coś komuś dla nas ważnemu, to dajmy coś wartościowego. Telefon nie jest wartościowy, za kilka lat będzie szmelcem. Konsola do gier straci swoją aktualność. Zabawki w końcu pójdą w kąt. Dajmy więc swój czas, zaangażowanie, wsparcie, wszystko to czego nie można kupić za pieniądze.

Pamiętam jak śmiałem się z przyjaciółmi, kiedy robiliśmy sobie wygłupy na moich urodzinach, ale za nic nie potrafię sobie przypomnieć co mi kupili. Szczerze? Gdyby mi nawet niczego nie kupili, wciąż pamiętałbym te żarty i śmiech. Bo to był właśnie wartościowy prezent.

Co do kwestii dziecka, to staram się Marcelowi tworzyć wspomnienia zamiast zaspokajania materialnych potrzeb. Kiedyś w niedzielę przed południem wybraliśmy się na lody w samych piżamach, w Zatorlandzie udawaliśmy, że dinozaury żyją i musimy przed nimi uciekać, a w lesie często naśladujemy starców i rozbitków na bezludnej wyspie.

Gwarantuję Wam, że za dwadzieścia lat będzie on pamiętał, że tata się z nim wygłupiał, a nie że kupił mu świecącą rakietę Buzza Astrala, bo prawdziwe życie to nie Toy Story. 

Please follow and like us:
error

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
Facebook
Twitter
LinkedIn
Instagram
Google+