Dlaczego tak cierpię i wciąż przegrywam? - tata po rozwodzie
Rozwój osobisty

Dlaczego tak cierpię i wciąż przegrywam?

Ciągle czegoś nam brakuje. Wciąż dążymy do tego, czego nie mamy. Na dodatek większość otaczających nas ludzi ocenia nas i serwuje nam „wspaniałe” rady. A nam wciąż się nie udaje. Dlaczego

Czy mam poczucie, że przegrałem życie?

To pytanie, które musimy sami sobie zadać. Jest nas taka sama ilość – tych, którzy zaprzeczą i tych którzy potwierdzą. Czy nasze życie jest takie jak je sobie wymarzyliśmy? Na to pytanie z pewnością więcej z nas odpowie przecząco. Kiedy natomiast zadamy sobie pytanie – „czy jest coś co chcielibyśmy zmienić?” niemal wszystkie odpowiedzi będą na „tak”. Dlaczego?

Mózg nas oszukuje

Podejrzewam, że każdy z nas to wie. Niemal każdy jest świadom, że mózg nie jest nieomylny i łatwo go oszukać. Wystarczy spojrzeć na poniższe zdjęcie. (Te obrysy się nie stykają)

Mózg jest naszym wrogiem

W poście „Możemy wszystko, więc nie robimy nic” powiedziałem, że sam jestem swoim wrogiem. Mimochodem opisałem tam specyficzny mechanizm naszego mózgu. Pozwólcie, że wytłumaczę. Otóż każdy z nas, niezależnie od statusu, miejsca, czy czasu rodzi się z szeregiem zalet. Dodatkowo w trakcie swojego życia nabywa kolejnych atrybutów, które są jego dobrymi kartami. Jednak nasz mózg tego nie widzi. Co to, to nie. Nasz mózg widzi jedynie nasze braki. Naprawdę!

Jeśli jesteśmy bogaci, ale nie mamy zbyt wielu szczerych przyjaciół, będziemy cierpieć z powodu ich braku. W odwrotnej sytuacji, będziemy zawiedzeni z powodu braku gotówki.

Jeśli jesteśmy zdrowi, ale brakuje nam pieniędzy nasz mózg skupi się na tym, że nie mamy pieniędzy. W odwrotnej sytuacji skupi się na braku zdrowia.

Jeśli mamy cudowną, kochającą rodzinę, ale przez to jeździmy mini vanem, nasz mózg będzie nas wpędzał w poczucie nieszczęścia z powodu braku świetnego samochodu. W odwrotnej sytuacji będziemy czuli brak bliskości.

Jeśli będziemy mieć w życiu stabilizację, mózg zapragnie szaleństw. Kiedy zaś będziemy mieli szaleństwa, ten będzie pragnąć stabilizacji.

Jeśli mamy wszystko to z pewnością nasz mózg znajdzie sobie coś czego jeszcze nie mamy i będzie nas do tego ciągnąć. Dlatego też nie jesteśmy w stanie odczuwać szczęścia (a jedynie radość) z powodu przedmiotów materialnych. Zawsze znajdzie się coś, czego będziemy pragnąć. Oczywiście można ten fakt wykorzystać do samodoskonalenia, jednak należy być świadomym takiego działania własnego mózgu.

Dlaczego mózg gra z nami w kotka i myszkę?

Porównanie

Dzieje się tak dlatego, że analizując swoje życie zwyczajowo porównujemy się z innymi (lepszymi od nas w jakimś aspekcie), nie dostrzegając palety swoich zalet i możliwości. Ponadto nasz mózg skupia się na naszych brakach i tym czego nie mamy, żebyśmy do tego dążyli. Wykształciliśmy ten mechanizm w toku ewolucji, ponieważ umożliwiał on nam przetrwanie. Wszystko byłoby dobrze, gdybyśmy byli tego świadomi i jednocześnie umieli zauważać to co mamy. Dodatkowo nie jesteśmy świadomi tego że:

Mózg nie służy do myślenia

Tak, dokładnie. Mózg nie służy do myślenia.[1] Mózg służy do przeżycia, a myślenie to jedynie efekt uboczny. Dlaczego więc myślimy? Ano dlatego, że mamy bardzo wydajny mózg, ale również dlatego, że ułatwia nam to przeżycie. Jednak z drugiej strony, przez to że myślimy nabawiliśmy się problemów z tym związanych. Zaczynając od depresji, stanów lękowych, zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych (takich jakie miał Adaś Miauczyński w Dniu Świra), a kończąc na wszystkich chorobach psychosomatycznych jak na przykład astma oskrzelowa, wrzody żołądka, cukrzyca, nadciśnienie, nadczynność tarczycy, czy zaburzenia odżywiania.

Jaki jest cel mózgu?

Celem naszego mózgu jest przekazanie genów i ich unieśmiertelnienie. Mózg pragnie jedynie przedłużyć gatunek. Co ciekawe jesteśmy jednym z niewielu gatunków, które żyje po skończeniu rozrodu. Większość zwierząt rozmnaża się do śmierci (albo umiera po utraceniu możliwości rozrodu). Widać to szczególnie w świecie insektów, gdzie samiec jest uśmiercany tuż po przekazaniu materiału genetycznego. U ludzi wygląda to zupełnie inaczej. Podejrzewam, że uchroniło nas od umierania człowieczeństwo (w rozumieniu zbioru cech). To, że dziadkowie pomagają rodzicom w opiece nad dziećmi, przekazując im doświadczenie sprawiło, że w toku ewolucji nie umieramy wraz z pojawieniem się klimakterium czy ADAM.[2]

Główne działanie mózgu

Głównym zadaniem mózgu jest utrzymanie nas przy życiu. Jednak nie tylko nas, jako jednostki, tylko nas, w rozumieniu ludzkości. Dlatego mózg reaguje na świat zewnętrzny, zmieniając tym nasze reakcje. Dla porównania rośliny nie potrzebują mózgu, gdyż nie muszą reagować na świat zewnętrzny. Nie muszą „martwić się” o to by się rozmnażać, żywić etc.[3] Nie mają takiej możliwości, gdyż nie są w stanie się przemieszczać.

Sytuacja ma się inaczej w przypadku stworzeń żywych. Zwierzęta i ludzie muszą reagować w sposób natychmiastowy na otoczenie. Po to aby przeżyć i przedłużyć gatunek. Jeśli mózg „jest głodny”, zmienia to na reakcję łaknienia. Dlatego też mózg i nasze myślenie są najważniejszą przyczyną naszego poczucia nieszczęścia. Dopiero kiedy to zrozumiemy będziemy w stanie zmienić swoje nastawienia tak, aby zmienić podejście do życia w bardziej optymistyczne, a sami być internalistami.

Szkoła

Szkoła uczy. Jednak nie tego, co powinna. Kto z Was nauczył się w szkole tego jak się uczyć? Jesteśmy wrzuceni do instytucji, która ocenia i wymaga, jednak nie daje nam narzędzi do pracy. Jest naprawdę masa metod i technik nauki (mnożenie na palcach, zapamiętywanie dzięki emocjom etc), których szkoła nam nie przedstawiła.

Czy w szkole dowiemy się jak zarządzać swoim albo domowym budżetem? Mnie na przedsiębiorczości tego nie uczyli. Więc może nauczyliśmy się tam skutecznej komunikacji? Hm, chyba nie. A organizowania czasu i planowania dnia? Też nie? To może chociaż kreatywności? Ja po raz pierwszy zajęcia z kreatywności miałem na studiach. Czy szkoła nauczyła nas jak osiągać wyznaczone sobie cele, jak być szczęśliwym, jak się odżywiać, albo jak korzystać z nowych technologi lub chociażby jak radzić sobie z niepowodzeniami życiowymi? Nie? No więc czego się tam nauczyliśmy?

Wytykanie błędów

Szkoła nauczyła nas rywalizacji, zabijając jednocześnie ducha współpracy i zdolności budowania relacji.

Szkoła nauczyła nas, że popełniamy błędy jeśli nie wpiszemy się w schemat. Odebrała nam poczucie odpowiedzialności za swoje życie. Nie dała nam ona możliwości podejmowania autonomicznych wyborów.

Sam system oceniania w szkole stworzony jest tak, że ma na celu wytknięcie nam błędów. Zaczynamy pisać sprawdzian z bazową oceną 5 i za każdy błąd odejmowane są punkty. Powinno zaś być na odwrót. Powinniśmy zacząć z bazową oceną 1 i za każdą dobrą wypowiedź otrzymywać wyższe stopnie.

Jednak tak nie może być, gdyż ciężko jest systemem opartym o schemat oceniać kreatywność, samodzielność, zdolności, wrażliwość etc.

Dorosłe życie

Przez to, że przez ponad dekadę byliśmy w taki sposób oceniani, wchodząc w dorosłe życie widzimy w sobie jedynie niedoskonałości i wady. Podbijane jest to faktem, że mózg koncentruje się wciąż na brakach. Mając wady i zalety nie widzimy swoich zalet. Niestety otaczający nas świat ubogi jest w narzędzia umożliwiające wskazanie ludziom ich zalet i dobrych cech. Wystarczy popatrzeć na żyjących obok nas ludzi i pomyśleć kiedy kogoś skomplementowaliśmy lub pochwaliliśmy oraz kiedy taką pochwałę sami otrzymaliśmy.

Ocenianie

Pisałem obszernie o tym w poście „Kajdany stereotypów”. Otóż wciąż jesteśmy oceniani przez innych, którzy lepiej od nas zrobiliby każdą rzecz, czy czynność przez nas wykonaną. Ludziom bardzo łatwo przychodzi ocenianie innych przez zawężoną ilość informacji o naszym problemie, bądź sytuacji. Dzieje się tak z powodu „fenomenu sprawiedliwego świata[4]. To jeden z błędów poznawczych, który każe nam myśleć, że świat jest sprawiedliwy i każdy dostaje to, na co zasłużył.

Przykładowo, jeśli dowiemy się, że dorosły mężczyzna jest bezrobotny, od razu pomyślimy coś w stylu „leń”, albo „nierób”. Jeśli dodatkowo będzie bezdomny to automatycznie stanie się „żulem”. Nie wierzycie? To przeczytajcie komentarze pod postem „Bezdomny Robert”.

Przez to, że ludziom wydaje się, że inni otrzymują to na co zasłużyli, łatwo jest im oceniać i dawać mądre, choć niekoniecznie słuszne porady.

Ten sam błąd poznawczy, który sprawia, że hamujemy się przed dokonywaniem złych czynów, chroni naszą samoocenę i kontroluje nas. Dzięki wierze w to, że spotka nas to na co zasłużyliśmy boimy się podejmować ryzyka, bądź sprawiać krzywdy innym.

Jednak świat nie jest sprawiedliwy.

Dlatego po pierwsze powinniśmy zadbać o siebie, gdyż nikt nas nie wynagrodzi za dobre uczynki. Po drugie nie powinniśmy przejmować się opinią innych, gdyż nie znają naszej sytuacji i wszelkich czynników, które mają na nas wpływ. Po trzecie zaś powinniśmy przestać tak samo oceniać innych. Skupić się na swoim życiu i na tym by było nam w nim wygodnie.

Nie jesteśmy niezwykli

Jesteśmy tacy sami jak ludzie, którzy żyli przed nami i będą żyli po nas. Nasze życie (pomimo zmieniającego się świata) wygląda tak samo. Tak samo żyjemy, umieramy, śmiejemy się, płaczemy odnosimy sukcesy, ponosimy porażki, dążymy do posiadania pieniędzy, władzy, pragniemy miłości. Nasze problemy (moje, Wasze) są niezmienne. Zarówno ludzie z przeszłości, jak i ludzie z przyszłości mieli i będą mieli te same udręki, lęki i pragnienia. Warto mieć to na uwadze, gdyż remedium na nasze dylematy możemy znaleźć na kartach historii.

To na czym się skupiamy tworzy naszą rzeczywistość

Dokładnie tak. To na czym będziemy koncentrować naszą uwagę będzie tworzyło nasz świat. Będąc świadomymi całego szeregu swoich zalet, będziemy mieli mocną samoocenę. Doceniając wszystko co dobre w naszym życiu nie będziemy przejmowali się problemami, a te staną się bardziej błahe. Są miliony ludzi, którzy mają w życiu gorzej od nas. Tyle tylko, że my skupiamy uwagę na tych, którzy mają lepiej i do nich ciągniemy. Zapominamy jednocześnie jak mamy się dobrze. Pierwsze co musimy zrobić to docenić to co mamy (a mamy naprawdę dużo), a dopiero potem możemy pragnąć więcej. Wtedy nie będziemy przegrywać, bo porażka będzie jedynie kolejną lekcją.


[1] https://www.intro.media/aktualnosci/prof-jerzy-vetulani-mozg-nie-sluzy-do-myslenia
[2] Androgen Deficiency in the Aging Male - Niedobór androgenów u starzejącego się mężczyzny
[3] Tu warto wspomnieć o „globalnej świadomości” roślin. Potrafią się one komunikować i współpracować. Ciekawym polecam książkę „Sekretne życie drzew” albo „Nieznane więzi natury” autorstwa Petera Wohllebena
[4] https://www.miesiecznik.znak.com.pl/fenomen-sprawiedliwego-swiata/
Please follow and like us:
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
Facebook
Twitter
LinkedIn
Instagram
Google+