Dziadek - tata po rozwodzie
Sukces

Dziadek

Gdyby się okazało, że w wieku 13-tu lat zostajecie zmuszeni, by zostać głową rodziny i opiekować się 5-cio osobową rodziną, co byście zrobili?

Przepowiednia

Kilka dni przed wybuchem wojny mój dziadek z rodzicami i rodzeństwem byli na spacerze. Zaczepiła ich wtedy cyganka, aby powróżyć całej rodzinie. Mój pradziadek rzucił jej kilka monet, a ta z ręki każdemu wyczytała przyszłość. Kiedy natrafiła na pradziadka, stwierdziła, że nie będzie nic mówić, bo nie chce przekazywać złych wiadomości, ale złe wiadomości i tak nieuchronnie nadeszły.

II Wojna Światowa

Kilka dni po wybuchu wojny mojego pradziadka, Brunona pojmano i wywieziono do obozu w Mauthausen. Nic dziwnego, że Niemcy chcieli się go pozbyć, wszak był zasłużonym powstańcem, hallerczykiem i polskim patriotą. Podczas Powstania Śląskiego dowodził 6-tej kompanii II batalionu rybnickiego pułku piechoty. Z Mauthausen przewieziono go do Dachau, gdzie zginął. Zanim jednak został pojmany przez Gestapo, wiedział co się stanie, dlatego wziął mojego dziadka na rozmowę i powiedział mu, by zaopiekował się rodziną.

Brunon w środku

Przez to już we wrześniu 1939-ego roku, mając 13 lat, mój dziadek, jako najstarszy z czworga rodzeństwa musiał stanąć niejako w roli ojca i głowy rodziny. Czy my w tym wieku poradzilibyśmy sobie z takim zadaniem? Szczerze sobie powiedzmy, raczej nie.

Całą wojnę dziadek wraz z matką i rodzeństwem spędził w Ciechanowie, na północ od Warszawy. W tym okupowanym przez Niemców mieście od razu został zmuszony do pracy w cegielni. Czy my w tym wieku pracowaliśmy na pełnym etacie, wykonując ciężkie fizycznie zadania? Wątpię.

Dziadek ubolewał nad tym, że nie może chodzić do szkoły, uczyć się jak normalne dziecko w jego wieku. Dlatego uczył się ukradkiem. Mało tego, oprócz siebie, uczył również swoje młodsze rodzeństwo, aby te po zakończeniu wojny nie miało trudności przy powrocie do szkoły, mimo, iż sam nie wiedział jak ta wojna się zakończy i czy w ogóle się zakończy. Czy my w tym wieku ciągnęliśmy do nauki? Chyba nie, prawda?

Pokolenie Kolumbów

Wszystkie opisane i nieopisane powyżej doświadczenia wykreowały człowieka niezwykłego. O hardym duchu i niezłomnym charakterze. Mój dziadek ma swoje zasady. Zasady, których nigdy nie łamie. Mogę z pełną tego świadomością stwierdzić, że jest człowiekiem honoru. Chyba jednym z nielicznych.

Tuż po wojnie zaczął normalną pracę na kopalni, gdzie zatrudniony był na stanowisku zaopatrzeniowca. Został ponadto radnym mojego miasta, sprawując tę funkcję przez ćwierć wieku. Dodam tylko, że wtedy bycie radnym nie dawało diety, którą teraz otrzymują radni. Robił to dla dobra swojej małej ojczyzny.

Odkąd tylko mógł, walczył o upamiętnienie swojego ojca. Wzmianek o nim można doszukać się w muzeach (np. w muzeum Powstania Warszawskiego), książkach, czy artykułach w gazetach. Dziadek Adam, bo tak ma na imię, robił wszystko, aby śmierć jego ojca, Brunona nie poszła w piach, żeby o nim nie zapomniano. Ku czci mojego pradziadka odbyła się VI edycja akcji „Zapal znicz pamięci”[I].

„Nie mam czasu”

Adam nie miał czasu i to nie była zwykła wymówka. Był on zaangażowany w tak wiele spraw, że zwyczajnie brakowało mu czasu w dwudziestoczterogodzinnej dobie. Dlaczego? Otóż jednocześnie sprawował wiele funkcji, a mianowicie:

Jak już wspomniałem, był radnym. Nie przeszkadzało mu to jednak, aby uczęszczać do wieczorowego liceum ogólnokształcącego. Mało tego, w tym samym czasie dbał o ogród działkowy, gdzie był również kronikarzem. Co więcej sprawował funkcję przewodniczącego Komisji Ochrony Przyrody rybnickiego oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno Krajoznawczego. To wszystko na raz. Ale nie tylko, oprócz tego wszystkiego był również mężem i ojcem. Jeszcze mało? To dodam, że był czynnym taternikiem, do tego stopnia, że nawet grubo po skończeniu osiemdziesiątki, wciąż zdobywał szczyty Tatr. Do tego wszystkiego malował obrazy techniką olejną (które tworzy do dziś!). Pamiętajcie, że pracował wtedy na pełnym etacie.

Impresjonizm stworzony Adama w wieku 92 lat

Przekora

Dziadek Adam jest przekorny. To fakt. Pomimo faktu, iż urodził się we Francji, jest wielkim patriotą. Wszak jego ojciec również był. Prozaiczny przykład. W czasach PRL, kiedy orzeł naszego godła stracił koronę, on zajmował się ochroną przyrody. Działał na rzecz uznawania cennych okazów pomnikami przyrody. Tabliczki „Pomnik Przyrody” miały na sobie godło. Przekorny dziadek, przyczepiał je tak, aby nad głową orła, wkręcić złotą śrubkę imitującą koronę.

Mało tego, zdarzyło mu się przytwierdzić tabliczkę „nielegalnie” zanim jeszcze jakieś drzewo zostało pomnikiem, aby tylko uchronić je przed ścięciem.

Nie mam czasu, by umierać

„Marcin, nawet jeśli bym chciał, to nie mam czasu, by umierać” często słyszę te słowa od dziadka. Ma on już 93 lata i wydaje się, że śmierć o nim zapomniała. Jest on wciąż aktywny. Codziennie ćwiczy i maszeruje przynajmniej trzy kilometry. Ale to nie wszystko, bo jego życie nabrało pędu po skończeniu osiemdziesiątki.

Wtedy też zaczął tworzyć książki. Nie byle jakie. Opisał on historię rybnickich kościołów. Zaczął od Bazyliki św. Antoniego. Być może to również nie jest jakieś specjalne osiągnięcie dla osiemdziesięciolatka, gdyby nie to, że zrobił to wierszem, do rymu, trzynastozgłoskowcem (dokładnie tak, jak napisany jest „Pan Tadeusz” Mickiewicza). To wszystko uatrakcyjnił własnymi zdjęciami. Poszedł za ciosem i następną pozycją były kościoły drewniane, a później wszystkie rybnickie kościoły. Zaczął sprzedawać książki, które rozeszły się już w prawie tysiącu egzemplarzy. Teraz najlepsze – robi to za darmo! Nie zarabia na książkach ani złotówki. Wszystko w myśl non omnis moriar. Coś w tym jest, bo trafił nawet do folderu „Twórcy kultury” Biura Kultury Urzędu Miasta Rybnika [II] Zajmując miejsce obok min. Kabaretu Młodych Panów, Carrantuohill, czy Grubsona.

Wciąż się udziela. Mając 92 lata pomógł w tworzeniu artykułu do kwartalnika „Klucz do miasta” (Ciechanowa) [III] opisując swoją historię podczas wojny w tym mieście. Uczęszcza do klubu seniora, będąc tam najstarszym z uczestników. Osobiście uważa, że jego sukcesem był wernisaż twórczości w rybnickim klubie „Halo! Rybnik”, gdzie co jakiś czas się prezentuje. Teraz pytanie, czego my dokonamy w tym wieku? Z czego będziemy dumni?

Żebyście czasem nie powiedzieli, iż osiągnął tak wiele, bo był zacofany i nie miał czasu na elektroniczne bajery, dopowiem, że Adam nie jest do tyłu z technologią. Posiada dwa komputery (stacjonarny i laptopa), smartfona, inteligentną bransoletkę i inne tego typu rzeczy. Zwyczajnie nie marnuje on czasu, na sprawy, które w życiu są zbędne. A my?

Sukces

Stąd już tylko krok do tego jak pojmujemy sukces. Czym dla Was jest sukces? Czy uważacie, że mój dziadek jest człowiekiem sukcesu? Ja uważam, że tak. Pomimo tego, że nie ma portfela wypchanego dolarami i nie spędza wakacji na Wyspach Zielonego Przylądka. Co na ten sukces się składa?

Jak już mówiłem Adam ma swoje zasady. Ot najprostsza z najprostszych – nigdy się nie spóźnia. Jednak właśnie takie, prozaiczne zasady tworzą sukces.

  • Pamiętacie zasadę GPD? Czy czasem nie była ona wykorzystywana przez Adama podczas wojny, gdy uczył swoje rodzeństwo?
  • Pamiętacie LoC i internalistę? Mój dziadek zawsze powtarza, że jak jest ciężko, trzeba zagryźć zęby i przeć do przodu.
  • Pamiętacie o hobby i zainteresowaniach, podczas kiedy nie mamy żadnego talentu? Malowanie, pisanie, ochrona przyrody, taternictwo to tylko niektóre z zainteresowań mojego dziadka.
  • Pamiętacie o dbaniu o zdrowie i ruchu fizycznym? Adam codziennie maszeruje trzy kilometry (mając 93 lata), a my ile?
  • Pamiętacie zasadę małych kroków? Dziadek nie skupiał się na odległym marzeniu. Żył tu i teraz, żyje tu i teraz i martwi się o tu i teraz. Kiedy zaczął pisać książkę, skupił się na tym, by ją pisać. Gdy ją skończył, skupił się na tym, by ją zareklamować. Kiedy ją zareklamował, skupił się na tym, by puścić w obieg 30 sztuk. Potem poszły kolejne i kolejne.
  • Pamiętacie by znaleźć swoje „itp.”? Adam znalazł swoje „itp.”  i w nim się rozwijał. Żadne pieniądze, władza, wysoka pozycja czy sława.

Teraz My!

Skoro stary, dziewięćdziesięcioletni dziadek potrafi osiągać sukcesy, to my mamy ich nie osiągać? Pewnie, że będziemy, prawda?

Edit:

Po tym jak dziadek przeczytał post, poprosił aby umieścić tu jego numer telefonu. Dlatego jeśli macie pytania, chcielibyście się czegoś dowiedzieć, bądź macie ochotę spotkać się z nim i przejrzeć jego książki to zapraszam: 601-301-931


[I] https://katowice.ipn.gov.pl/pl3/aktualnosci/19143,Akcja-Zapal-znicz-pamieci-w-Rybniku-26-pazdziernika-2014.html
[II] https://www.rybnik.com.pl/wiadomosci,rybnik-doczekal-sie-folderu-tworcow-kultury,wia5-3266-33340.html
[III] https://www.umciechanow.pl/download/116
Please follow and like us:
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
Facebook
Twitter
LinkedIn
Instagram
Google+