Jak rozmawiać z byłą żoną / byłym mężem? - tata po rozwodzie - tataporozwodzie
Życie po rozwodzie

Jak rozmawiać z byłą żoną / byłym mężem?

Rozwód powoduje, że w całej złości do byłego partnera jesteśmy na niego tak wściekli, że najchętniej zakopalibyśmy go lub ją w ogródku. A jednak często musimy z nim/nią się kontaktować. Jak to zrobić?

Rozwód jako gra

Nie raz już pisałem, że rozwód rozumiemy jako grę. Kto więcej wyrwie drugiemu, kto mniej straci albo kto komu bardziej dokopie. Później tak sobie dokopujemy, gryziemy, bijemy się o nasze cały czas się kłócąc. W końcu udaje się wziąć rozwód i jeden jest wygrany, a drugi przegrany (a przynajmniej nam tak się wydaje).

No tak, tyle, że kiedy już opadnie kurz i wrócimy do jako-takiej, względnej normalności to okazuje się, że wciąż łączą nas jakieś sprawy (dzieci, wspólni znajomi, miejsca, które odwiedzamy). My zaś musimy spotykać się czy też napotykać się z byłym/byłą. Czasem musimy też rozmawiać lub wspólnie ustalać jakieś sprawy. Tylko jak to robić z osobą, którą jeszcze przed chwilą najchętniej nafaszerowalibyśmy arszenikiem?

„Dla dobra dziecka”

Ta część rodziców, która doświadcza alienacji rodzicielskiej (utrudniania kontaktów), pod hasłem „dla dobra dziecka” widzi zawoalowane „a masz ty $%#@!”.

„Dla dobra dziecka” to częsty zwrot, pod którym ukrywa się chęć kolejnej zemsty na drugim z rodziców. Niestety, ale te sformułowanie wykorzystuje się do utrudniania kontaktów. Dlaczego?

Ano dlatego, że w sądzie, u kuratora, pedagoga, psychologa i gdziekolwiek byśmy się nie znaleźli dobro dziecka jest najwyższym dobrem. Niestety, ale alienujący rodzice myślą, że tym zdaniem uda im się ugrać co tylko chcą. Alienowani rodzice zaś boją się wykonać jakikolwiek ruch wtedy, gdyż obawiają się, że wtedy ich posunięcie zostanie zrozumiane jako coś wbrew dobru dziecka. Znam nawet osoby, które z lęku przed alienacją pozostają w zdecydowanie toksycznych związkach, które są dla dziecka krzywdzące.

Jestem lepszym rodzicem

Wiele rodziców po rozwodzie uważa się za lepszych od tych drugich, gdyż myślą, że na przykład:

  • Dziecko mieszka ze mną
  • Poświęcam mu więcej uwagi
  • Bardziej się nim interesuję
  • Lepiej znam nasze dziecko
  • Rozumiem jego potrzeby
  • Ze mną ma lepszy kontakt
  • Mamy swoje tajemnice, więc mnie bardziej kocha
  • Kupuję mu prezenty i woli ze mną przebywać
  • Za każdym razem gdy się rozstajemy to płacze
  • Mówi, że mnie bardziej kocha

Tych przykładów może być wiele i podejrzewam, że większość matek czy ojców po rozwodzie uważa się za lepszych od tych drugich. Niezależnie od tego, czy dziecko z nimi mieszka czy też nie. W tym momencie rodzi się pytanie. Nie, nie jest to pytanie dlaczego uważamy się za lepszych rodziców. Pytanie brzmi – „Dlaczego uważamy, że drugi rodzic jest gorszy?” Tu też padłoby wiele odpowiedzi, takich jak na przykład:

  • Nie interesuje się dzieckiem
  • Nie dba o dziecko
  • W ogóle nie interesuje się szkołą
  • Głodzi dziecko
  • Nie odwiedza dziecka

Przykładów może być mnóstwo.  Każdy przykład będzie oskarżeniem w stronę drugiego rodzica. I tu właśnie jest problem. Nawet jeśli uda nam się zakopać topór wojenny po rozwodzie to i tak będą występować te wzajemne oskarżenia. Dlaczego? Z powodu kiepskiej (albo braku) komunikacji.

Błędna komunikacja

Z drugim rodzicem kontaktujemy się w momencie kiedy czara goryczy się przeleje i zasypujemy go oskarżeniami. Niestety w grę wchodzą bardzo silne emocje. A kiedy emocje biorą górę, nasz mózg nie jest w stanie dedukować racjonalnie. Podam Wam przykład, bo na przykładach najlepiej się opowiada.

Z życia mediatora

Do mediatora zgłasza się małżeństwo. Ich jedenastoletnie dziecko ma opiekę naprzemienną, tyle samo dni mieszka z mamą i z tatą. Rodzice wzajemnie się oskarżają, że jedno nie interesuje się dzieckiem, a drugie go nie rozumie.

Mediator rozmawia najpierw z mamą, która mówi, że ojciec nie interesuje się dzieckiem, a ponadto je zaniedbuje. Co robi mediator? Zazwyczaj używa opisywanego przeze mnie porozumienia bez przemocy, starając się aby oskarżenia zamieniły się w pragnienia wyrażone w pierwszej osobie. Dlatego drąży w rozmowie z matką dziecka, aby ta wyraziła swoje pragnienia. Okazuje się, że matka chce aby ojciec po pierwsze chodził na wywiadówki do szkoły, a po drugie pytał ich dziecka, czy te jest głodne. Otóż ich syn nie ma w zwyczaju prosić o jedzenie i należy jemu proponować. Syn zawsze po przyjeździe od ojca był głodny.

Następnie mediator rozmawia z ojcem. Pyta go co usłyszał w rozmowach od matki chłopca. Okazało się, że matka zarzucała mu jedynie zaniedbywanie dziecka nie mówiąc żadnych konkretów. Moderator sporu przekazuje więc ojcu, co kobieta miała na myśli. Później drąży skałę, aby to ojciec wyraził w pragnienie sformułowane pierwszej osobie, zamiast oskarżenia. Ojciec chce, aby matka zauważyła, że ich syn jest uzdolniony w łucznictwie i zainteresowała się jego pasją.

Brak zrozumienia

Brak zrozumienia oznacza brak jednoznacznych komunikatów. Mamy problem w formułowaniu naszych potrzeb wprost. Oczywiście pomaga w tym porozumienie bez przemocy, jednak doskonale zdaję sobie sprawę z faktu, iż oprócz mediatorów prawie nikt go nie używa.

Dla dobra dziecka

Aby działać rzeczywiście dla dobra dziecka należy porozumieć się z drugim rodzicem i używać jak najwięcej faktów. Na przykład:

  • Franek lubi jeździć na rowerze. – Co możemy z tym zrobić?
  • Kasia jest uzdolniona plastycznie. – Jak możemy wspierać jej talent?
  • Janek nie potrafi prosić o posiłek. – Czy możemy mu go proponować o wyznaczonych porach?
  • Maja zapomina przyborów idąc do szkoły. – Pamiętajmy, aby zwracać na to uwagę.

Takie porozumienie to co innego niż stwierdzenie, że:

  • Wiem jakie Franek ma pasje i to ja najlepiej wiem co zrobić aby je wspierać
  • Kasia jest uzdolniona, a on/ona nic z tym nie robi
  • Głodzi Janka!
  • Nigdy nie potrafi dopilnować Mai!

Jeśli nic nie pomaga

Jeśli się staramy dogadać w sprawie dziecka, a to nie pomaga to mam złą wiadomość. Otóż powodem naszych sporów nie jest dobro dziecka, tylko fakt, że coś między nami nie zostało przepracowane. Jeden, albo i dwoje rodziców noszą w sobie urazę, o której nie potrafią zapomnieć, której nie umieją wybaczyć , albo o której nie potrafią nawet mówić. W takiej sytuacji niestety nie chodzi o dobro dziecka, a wciąż o dokopanie drugiemu rodzicowi. Wtedy warto udać się do osoby trzeciej, czyli mediatora, który pomoże w załagodzeniu sporu.

Please follow and like us:
error

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
Facebook
Twitter
LinkedIn
Instagram
Google+