jak wychować geniusza tataporozwodzie tata po rozwodzie
Porady

Jak wychować geniusza?

Nie każdy ma wysoki iloraz inteligencji. W zasadzie mało kto przychodzi na świat z wybitnie wysokim IQ. To jednak nie problem. Każdy bowiem dostaje od natury większy lub mniejszy potencjał. To jednak, jak go wykorzysta zależy w dużej mierze od niego. Na początku zaś przede wszystkim od rodziców. Czy można wychować geniusza? Pewnie, że tak.

Talent to nie wszystko

Dlaczego nie każde wybitnie uzdolnione plastycznie dziecko ma szansę zostać światowej sławy malarzem? Z prostego powodu. Otóż aby osiągnąć w życiu coś wielkiego należy połączyć trzy specjalne czynniki. Są nimi intelekt, kreatywność i motywacja. Czy rodzice mogą wpłynąć na intelekt potomka? Owszem, dzięki odpowiednim ćwiczeniom dziecko może uzyskać wyższy wynik w teście na iloraz inteligencji. Efekt jednak jest krótkotrwały i po pewnym czasie intelekt wróci do poziomu wyjściowego.

Motywacja

Wiecie doskonale jak ją w sobie obudzić, prawda? (Jeśli nie zapraszam do tekstu Zabić go!) Czy u dziecka motywację wyrobimy w ten sam sposób? Niekoniecznie. Na dziecko nie podziała zasada jednej minuty (krok 3), gdyż jeden dzień w życiu malucha to bardzo długo. Ono ma swoje obowiązki, które musi wykonywać nierzadko kilka razy w ciągu dnia, na przykład sprzątanie zabawek. Zasada dwóch minut? (krok 4) Jeśli dziecko jest dobrze wychowane to nie ma konieczności jej wprowadzać. Przecież motywujące cytaty (krok 5) są dla niemal każdego malucha zbyt abstrakcyjne. Wyznaczenie celu (krok 6), planowanie (krok 7), wizualizacja celu (krok 8) i łączenie celu z wysokimi wartościami (krok 9) mogą się sprawdzić, ale u dziecka w wieku około nastoletnim. Zapytacie teraz „to jak rozbudzić motywację?” Przede wszystkim zadbajmy o zdrowie malucha (krok 1). Dobra dieta i aktywność fizyczna są kluczowe. Drugi krok (otoczenie ludźmi proaktywnymi) jest moim zdaniem najważniejszy.

Otoczyć dziecko ludźmi proaktywnymi

Ale skąd ich wytrzasnąć? No, skąd? Rozejrzyjcie się wokół siebie. Kogo widzicie? Nikogo? Drugiego rodzica? I tu tkwi właśnie odpowiedź. To właśnie my – Ty mamo i Ty tato musimy być proaktywni. Dziecko najwięcej zachowań „łapie” od rodziców. Jeśli po przyjściu z pracy leżymy tylko przed telewizorem (wyrzućcie w końcu ten telewizor!) to wychowamy sobie leniuszka, który będzie ciągle odpoczywał. Jeśli zaś mamy pasję, dziecko najprawdopodobniej złapie bakcyla i będzie ją kontynuować. O ile oczywiście nie zniechęcimy go do tego. Uprawiajmy sport, trenujmy cokolwiek, bawmy się z dzieckiem, tak aby miało jak najwięcej chęci do wykonywania różnego rodzaju zadań. Obowiązki również mogą być zabawą! Upieczmy dwie pieczenie na jednym ogniu. Wprowadźmy zabawny element przy wspólnym wykonywaniu obowiązków. Wtedy dziecko z radością będzie je wykonywać. Będzie zarówno zmotywowane, jak i proaktywne.

Kreatywność

To co najłatwiej wyćwiczyć, a co wpływa na stopień uzdolnienia dziecka, to możliwości twórcze, czyli innymi słowy kreatywność (w myśleniu i działaniu, a nie jako talent). Dzieci z natury są zdolne. Jedne dziecko w wieku czterech lat potrafi płynnie czytać, inne zna marki samochodów, są pięciolatki umiejące opisać flagi narodowe państw i wymienić ich stolice. Niestety do szóstej klasy podstawówki zostanie im z tej wiedzy jedna dziesiąta. Dlatego należy tę wiedzę pielęgnować.

Dzieciaki uwielbiają serie i powtarzalność. Do tego „skaczą z kwiatka na kwiatek”. Pozwólcie, że to wytłumaczę. Dzieci  poruszają się w odkrywaniu świata analogicznie do ruchu konia w szachach. Wskakują na dany obszar opanowując go i garnąc ile tylko potrafią, by za chwilę przeskoczyć na inny. Dlatego jedne potrafią wymienić wszystkich bohaterów danej bajki, cytować ich słowa, znając wszelkie szczegóły, etc. Inne zaś wymieniają marki samochodów, albo potrafią wyrecytować nazwy większości ulic swojego miasta. Wszystko zależy od tematu, który akurat złapią.

Marcel na przykład doskonale orientuje się w temacie dinozaurów. Zna różnice między tyranozaurem, spinozaurem i allozaurem, mimo iż należą do tej samej rodziny teropodów. Podobnie jest z zauropodomorfami jak na przykład diplodokiem i brachiozaurem, gdzie nawet ja mam trudność w ich odróżnieniu.

Dzieciakom wpada w ręce seria (czyli dany temat) i ją chłoną. Doskonale rozumieją to producenci zabawek. Dlatego produkują całe światy związane z daną postacią, bądź z animacją puszczaną na dużym ekranie. Takie flagi, dinozaury, samochody, czy ulice składają się w mózgu dziecka właśnie w taką fascynującą całość, dlatego nauka przychodzi z niezmierną łatwością.

Intelekt, a rozwój

Rodzice zdolnych dzieci zazwyczaj kładą tak duży nacisk na pielęgnowanie talentu, że zapominają o rozwoju społecznym, emocjonalnym i fizycznym. Żeby dzieci rozwijały się w sposób prawidłowy rodzice muszą pamiętać o harmonii rozwojowej. Z taką samą pieczołowitością należy dbać o rozwój talentu, jak o socjalizację społeczną i rozwój psychoruchowy. Zdolne dzieci często bywają niegrzeczne, niedojrzałe, otyłe, bądź wychudzone. Jednym słowem są wyalienowane, przez co spotyka je krzywda ze strony rówieśników. Dlatego to my, rodzice musimy dbać o harmonię w ich rozwoju. Jak więc postępować, by dziecko wyrosło na zdrowego człowieka, który będzie geniuszem?

Równy z równym

Nie traktujmy swojego dziecka z góry. Wykreślmy ze swojego słownika zdanie „dzieci i ryby głosu nie mają”. Zapamiętajmy słowa Janusza Korczaka „nie ma dzieci, są ludzie”. Wyryjmy sobie w głowie „dziecko to też człowiek tylko, że jeszcze mały”. Aby nasze dziecko wyrosło na geniusza musimy z nim rozmawiać jak równy z równym. Włączajmy je więc w rozmowy dorosłych. Odpowiadajmy na pytania, nawet te najbardziej irracjonalne i banalne. Dyskutujmy, bo to najlepszy sposób, aby rozwinąć w dziecku umiejętność wyrażania własnej opinii, motywowania swojego zdania oraz zdobywania nowej wiedzy. Nie bójmy się odpowiadać, nawet jeśli dziecko zadaje nam trudne pytania (Skąd biorą się dzieci, dlaczego umieramy, albo o znaczenie przekleństw). Najlepiej jest pozbyć się tematów tabu i otwarcie,  a przede wszystkim rzeczowo opowiadać o otaczającym dziecko świecie.

Pytać

Skoro postawiliśmy już na rozmowę i odpowiadamy na pytania, to nie bójmy się ich zadać. Pytajmy „dlaczego tak uważasz?”, „co cię motywuje byś tak myślał/a?”, „czy nie sądzisz, że w przeciwnym wypadku mogłoby się potoczyć inaczej? Jak myślisz co by się stało?”. Pytania muszą być otwarte, tak aby dziecko zmuszone było do wysilenia się przy udzielaniu odpowiedzi. Ciągnijmy je za język. Niech buduje zdania złożone. Wprowadzajmy trudne słowa do ich słownika – „Jak inaczej nazwał(a)byś tą sytuację/rzecz/uczucie?”

Wykorzystać ciekawość dziecka

Kilkuletnie dzieci przepełnia ciekawość, która często niemalże irytuje rodziców. Kiedy po raz tysięczny muszą oni odpowiadać na pytanie „dlaczego?”, albo „co to?” pękają i rozkładają bezradnie ręce. Wtedy też często popełniają najgorszy błąd i aby uciec od niekończących się pytań włączają dziecku bajkę (a telewizora już dawno nie powinno być w domu), by złapać chwilę oddechu.

Co ja robię? Wykorzystuję „dlaczego?”, by samemu się uczyć. To wielka frajda móc nauczyć kogoś, jednocześnie samemu się ucząc (przecież to metoda GPD opisana w poście Jak osiągnąć sukces?). Jeśli widzę temat, który zainteresował Marcela, staram się razem z nim go zgłębiać. Tłumacząc kilkulatkowi zawiłe tematy sam przy tym się uczę i metodą skojarzeń jak najdokładniej wnikam w temat, dzięki czemu uczymy się nawzajem. Posiłkuję się wiedzą zaczerpniętą z internetu, bądź książek. Przybliżę Wam to na przykładzie.

Kowal bezskrzydły

Ten pospolity owad jest często spotykany na cmentarzach, skąd jego potoczna nazwa cmentarnik. Z racji charakterystycznego ubarwienia jest niemal nie do przeoczenia. Zwrócił tym samym uwagę Marcela. Zaczęły się więc pytania.

„Jak się nazywa ten robak?”

Tramwajarz, cmentarnik, a książkowo kowal bezskrzydły.

„Dlaczego bezskrzydły?”

Dlatego, że jest pluskwiakiem, który nie potrafi latać.

„Dlaczego tramwajarz?”

Spójrz ile z nich chodzi szczepionych, jak wagoniki w tramwaju.

„A dlaczego tak chodzą szczepione i jak długo?”

Tu z pomocą przyszedł Internet, dzięki któremu dowiedziałem się, że „nazwa odnosi się do specyficznego sposobu rozmnażania: samiec i samica podczas kopulacji łączą się odwłokami. Tu też warto wspomnieć o sposobie rozrodu: para w formie „tramwaju” przebywa szczepiona ze sobą nawet 7 dni.” Wspomniałem też, że nie jestem entomologiem, by znać wszystkie odpowiedzi, ale możemy ich wspólnie poszukać w atlasie owadów. Marcel ucieszył się możliwością wspólnego poszukiwania wiedzy, ale najpierw zapytał:

„Kto to entolomorfolog?”

Entomolog, powtórz.

„Kto to entomolog?”

Entomolog to naukowiec, zajmujący się badaniami owadów.

„Ale dlaczego nazywa się entomolog?”

Widzisz, to połączenie dwóch słów. Większość nazw naukowców i lekarzy kończy się na -log. To skrót od greckiego słowa logos, które oznacza wiedzę albo mądrość. Zaś entomo- wzięło się ze słowa entomon, które oznacza owady. Jak inaczej można powiedzieć na owada?

„Robak”

A jaki znasz jeszcze synonim? In…

„Insekt!”

Cała historia, dała możliwość otwarcia księgi o owadach, wspólnych poszukiwań i odkrywaniu tajemnic. Z małej rzeczy wielka przygoda.

Wykorzystać okazje

Wykorzystujmy codzienne, trywialne sytuacje, aby zainicjować możliwość ćwiczenia umiejętności i pogłębiania wiedzy. Jak to zrobić? Przykładowo, jadąc drogą i mijając warsztat samochodowy powiedzmy dziecku „Spójrz ile zepsutych samochodów! Jak myślisz co się tam znajduje?” Zachęcajmy dziecko do obserwowania świata i do działań dedukcyjnych. Będąc w sklepie poproście, by wyciągnęło z portfela dokładnie taki nominał o jakim mówicie. Jeśli nie znajdzie poproście o równowartość w innych monetach. Ćwiczcie odwagę. Przy kasie zainicjujmy sytuację, kiedy to nasz maluch zapłaci za zakupy.

Chwalić

Pochwały są niezmiernie ważne. Są motywacją (chwalmy sami siebie) i motorem do działania. Należy pamiętać, że dziecko trzeba chwalić. W pewnym momencie dzieje się tak, że jeśli maluch zrobił coś dobrze, traktujemy to jak normę i pomijamy milczeniem. To błąd. Musimy kierować uwagę na to co pozytywne, dostrzegać nawet drobiazgi i sprawy z pozoru oczywiste, których zrobienie wymagało od dziecka wysiłku.  

Należy jednak uważać w jaki sposób chwalimy. Mówiąc potomkowi „Jesteś najlepszy/a!” raczej rodzimy w nim poczucie wyższości, które w późniejszych latach może być brutalnie zweryfikowane przez rówieśników. Dlatego chwalmy konkretne zachowanie, wysiłek. Doceniajmy szczerze. Jeśli dziecko zbudowało budowlę z klocków, spójrzmy na nią, dostrzeżmy małe szczegóły. Nie może być tak, że rodzic powie „Ale świetna budowla!” nawet na nią nie patrząc. Pozbądźmy się ogólników „Super”, „Ekstra”, „Jesteś dobrym chłopcem”, „Jesteś grzeczną dziewczynką”. Konkret, a nie ogół. Nigdy nie porównujmy naszego dziecka z kimś innym np. „O, zrobiłaś to tak dokładnie jak Kasia”, ani nie ironizujmy „Wreszcie posprzątałeś w swoim pokoju”. Nie przypominajmy o wcześniejszych porażkach „W końcu ci się udało. Szkoda tylko, że dopiero dzisiaj”.

Wsparcie jest ważne

To my, rodzice mamy największy wpływ na przyszłość naszych dzieci i głównie od nas zależy kim będą w przyszłości. Nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy:

Mark Zuckerberg – prawdopodobnie wpływ na to kim jest teraz miał fakt, że ojciec nauczył go w latach nastoletnich programowania na Atari

Jay-Z – jego mama, mając dość walenia w blat stołu kupiła mu boomboxa

Oprah Winfer – w wieku trzech lat babcia nauczyła ją czytać i zaszczepiła miłość do książęk

Please follow and like us:
error

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
Facebook
Twitter
LinkedIn
Instagram
Google+