jak zniszczyć związek - tata po rozwodzie
Związek

Jak zniszczyć związek?

Jestem po rozwodzie, doskonale wiem, jak zniszczyć każdy związek. Co zrobić, aby rozwalić najtwardszą relację? Chcecie się dowiedzieć? Zapraszam do lektury.

Związek

Często piszę o związku. Dzielę się poradami, co zrobić, aby stworzyć zdrową i szczęśliwą relacjęjak stworzyć nową i zdrową relację już po rozwodzie, jak radzić sobie z zazdrością o partnera czy partnerkę, a nawet jak czerpać radość z nowego małżeństwa byłej żony co opisałem w poście „Moja była żona bierze ślub”. 

Dziś postanowiłem podzielić się czymś, na czym naprawdę się znam. Dziś dam Wam kilka porad jak zniszczyć swój związek. 

Celebracja

Zacznijmy od tego, że niektórzy myślą, że celebracją można wymazać wszystkie swoje złe uczynki. To coś à la odpust w Kościele Katolickim.

Pewna dziewczyna, którą znam pracowała jako florystka. Powiedziała mi, że więcej jest mężczyzn, którzy kupują kwiaty w ramach przeprosin, aniżeli tych, którzy kupują je na podbicie rangi ważnych okazji. Niektórzy z nich nie krępowali się, by flirtować z ową florystką, kupując jednocześnie kwiaty dla swojej partnerki w ramach przeprosin za zdradę.

Najsmutniejszy jest fakt, że dziewczyny się na to łapią i przebaczają. Wybaczają złe uczynki oczarowane chwilowym blichtrem.

Oświadczyny = przeprosiny

W skrajnych przypadkach zdarza się, że partner, kiedy nie wie już jak naprawić swój błąd sięga po jedno z najcięższych dział i zwyczajnie klęka przed partnerką prosząc ją o rękę. To nie jest wyssany z palca przykład. Znam co najmniej cztery takie przypadki.

Oświadczyny w ramach przeprosin oznaczają małżeństwo zbudowane na kłamstwie, błędach, żalu  i gniewie. Czy ma ono szansę na jakiekolwiek przetrwanie? Być może tak, jeśli partnerka będzie każdorazowo wybaczała błędy oczarowana, jak wyżej napisałem, „chwilowym blichtrem”. Zazwyczaj jednak, kończy się jak u mnie – rozwodem.

Walentynki

Jak już przy celebracji jesteśmy to warto wspomnieć o święcie Walentynek. To jeden dzień w roku, kiedy pary „na nowo się kochają”. Powiedzmy, że przez 364 dni jest źle, ale ten jeden dzień w roku należy świętować. Pytanie brzmi – co świętować?

Walentynki powinno się obchodzić codziennie. Nie może być tak, że w jeden dzień w roku przechodzimy katharsis, by potem znów było źle. Związek należy pielęgnować każdego dnia. Bez najmniejszego wyjątku.

Wiecie, jak ja spędzam walentynki? Na cmentarzu, przy grobie swojej mamy, która obchodziłaby wtedy urodziny.

Jeśli z partnerką dbamy o relację każdego dnia tygodnia, każdego miesiąca, każdego roku, to Walentynki są dla nas jedynie świętem handlowców, usługowców, kin i restauracji. Dzień jak każdy inny.

Ważne okazje

To, że nie obchodzę święta zakochanych, nie jest jednak powodem, by nie obchodzić żadnych świąt. 

Chcecie zniszczyć związek? Zapomnijcie o wszystkich datach! 

Chcecie stworzyć zdrową i szczęśliwą relację? Stwórzcie dla siebie ważne dni. Swoje własne święta.

Opisałem to w poście „Jak stworzyć zdrowy i szczęśliwy związek”. Jeśli chcemy, by nasz związek był magiczny, należy przyprawić go odrobiną magii. Dlatego tak ważnym jest, aby stworzyć własne tradycje i rytuały.

Celebrowanie prowadzi do radości. Teraz możecie odczuwać nieścisłość pomiędzy tym, co przed chwilą napisałem o celebracji, ale pędzę z tłumaczeniem. Celebracja powinna być podbiciem tego co dobre, nigdy przykryciem tego co złe.

Posłużę się metaforą. Lepiej jest zaciągać się zapachem konwalii wśród przyrody, aniżeli z odświeżacza powietrza w publicznej toalecie. Rozumiecie o co mi chodzi?

Kłamstwo

Kłamstwo jest jak zdrada. Jest ona zwyczajnie jednym z najcięższych kłamstw. Jednak zarówno zdrada, jak i kłamstwo prowadzą do braku zaufania.

Przyłapany na kłamstwie partner sprawia, że u drugiej strony kiełkuje małe ziarenko wątpliwości. Okłamana strona stanie się bardziej podejrzliwa, nieufna i wystraszona. Wszak, jeśli raz okłamał(a), to może to zrobić ponownie. Jeśli komuś jest łatwo okłamywać swoją połówkę i nie zostanie na tym przyłapany(a), to będzie to robił częściej.

Kłamstwo jest prostym sposobem na brak kłótni na polach, na których się ze sobą nie zgadzamy. Lżej jest bowiem zgodzić się na coś i później tego nie zrobić, albo zrobić na odwrót, niż od razu wchodzić w konflikt. Jeśli kłamstwo nie zostanie wykryte, to i konfliktu nie będzie.

Radą na kłamstwo jest kompromis. Należy jednak dobrze zrozumieć kompromis.

Kompromis jest wtedy, kiedy każda ze stron nie jest w pełni usatysfakcjonowana.

Jeśli każda ze stron odpuści i poniesie jakąś stratę, wtedy mamy kompromis. Kompromis to nie stan, kiedy „wyszło na moje”.

Razem, a jednak osobno

Tempo obecnego życia często uniemożliwia nam wspólne spędzanie czasu. Praca w nadgodzinach, dodatkowe etaty i zajęcia poza pracą, różnego rodzaju aktywności sprawiają, że często się rozjeżdżamy, a co za tym idzie praktycznie nie widujemy.

Może się w pewnym momencie okazać, że więcej wspólnego mamy z koleżanką czy kolegą w pracy, niż z naszym partnerem/partnerką. Do korporacyjnego słownika niemalże na stałe weszło określenie „work spouse”, które określa silną relację między współpracownikami odmiennej płci.

Ponad dwie trzecie pracowników korporacji twierdzi, że ma w swojej pracy „biurowego małżonka”,[1] czyli osobę darzoną platonicznym uczuciem. Prawda jest jednak brutalna i pokazuje, że uczucie swoją drogą, a popędy swoją. Tak dochodzimy do stwierdzenia, że najwięcej zdrad miało swój początek w pracy.[2] 

Dlatego, jeśli nie chcemy, by rozpadł się nasz związek, musimy zadbać o to, by spędzać czas razem.

Alkohol

Po rozwodzie spotykałem się z kobietą, która niemal za każdym razem po imprezie wskakiwała innym mężczyznom do łóżka. Nie zważała nawet, czy mężczyźni ci są z kimś w parze, czy nie. Będąc trzeźwą była wierna, zaś po alkoholu nie.

Alkohol podbija nasze instynkty. Dodatkowo zwiększa libido. Jeśli chcemy zniszczyć nasz związek chodźmy na zakrapiane alkoholem zabawy bez partnera.

Skoro chcemy stworzyć zdrowy i szczęśliwy związek wykorzystajmy poprzedni punkt i spędzajmy czas razem. Jeśli nie wstydzimy się naszego partnera czy partnerki, to czemu mielibyśmy bawić się bez niego/niej?

Skoro natomiast wiemy, że nie panujemy nad sobą po alkoholu to zwyczajnie ograniczmy jego spożywanie. Sam raczej stronię od napojów procentowych, więc doskonale wiem, że można świetnie się bawić bez odurzania.

Przeszłość

Żyjemy tu i teraz. Nie możemy zmienić przeszłości, a przyszłość jeszcze się nie wydarzyła, więc nie ma co w tej chwili o nich myśleć.

Nie jest dobre roztrząsanie błędów naszej połówki, które zdarzyły się w przeszłości. Najgorszym, z najgorszych jest wypominanie czynów, które wydarzyły się zanim byliśmy razem.

Chcemy rozwalić nasz związek? Wypominajmy, wyciągajmy stare brudy, a już szczególnie te, które nie są z nami w żaden sposób związane.

Wypominanie

Skoro wspomniałem o wypominaniu, to przejdę do zaszczucia. Czasem w związku bywa tak, jak opisałem w poście „Toksyczni ludzie”. 

Nasz partner albo partnerka zamienia się w punktak, który wszystko punktuje. Nie zajmuje się jednak chwaleniem tego, co robimy dobrze, całą uwagę skupiając na naszych potknięciach. I to właśnie o nich musi nam cały czas mówić.

To nie jest tak, że ta osoba nie widzi naszych pozytywów. Otóż widzi je, tylko nie czuje się zobowiązana, by nam o tym mówić. Ona chce, by było jeszcze lepiej, dlatego mówi jedynie o wadach, mając nadzieję na to, że druga osoba będzie nad nimi pracować.

Aby związek był szczęśliwy należy cieszyć się każdym pozytywem. Mówić o nich. Balansować w mówieniu zarówno o wadach, jak i zaletach, tak aby nasz partner z jednej strony nie obrósł w piórka, a z drugiej nie poddał się pod ciężarem negatywów.

Egoizm

Wiem, że często powtarzam, że egoizm jest dobry. Jednak mówię wtedy o „dobrym egoizmie”. Czym jest zły egoizm? To narcyzm.

Kiedy partner uważa się za pępek świata, za króla, bądź królową związku albo wciąż żyje kawalerskim życiem, to mamy do czynienia ze złym egoizmem.

Relacja to droga przez nieustanne kompromisy. Związek oznacza koniec kawalerskiego życia. Życie we dwójkę to przyjęcie wszystkiego co dobre, jednak wraz z bagażem wszelkich jego wad. Nie może być nigdy tak, że ze związku czerpiemy jedynie dobro jego zalet, a nie dajemy niczego od siebie.

Wiecie, czym to grozi? Wtedy stajemy się toksycznym partnerem, który wyciska drugą osobę jak cytrynę pozbawiając ją chęci i energii.

Związek

Żyjąc we dwójkę nigdy nie jest zawsze dobrze. Decydując się na niego musimy mieć świadomość, że nie czerpiemy z niego jedynie przyjemności, ale bierzemy na swoje barki problemy naszego partnera czy partnerki.

Wszak, przykładowo, chociażby jego choroba odbije się na nas i my również będziemy ją przeżywać. Jego/jej potknięcia i porażki życiowe zmuszą nas do udzielenia mu pomocy.

Nie każdy o tym mówi, ale związek wiąże się z podwójnym przeżywaniem nie tylko radości, ale i problemów. Zarówno radości, jak i problemy drugiej połówki są naszymi radościami i problemami.

Nie każdy jest również stworzony do życia w związku, jednak cywilizacja, przyjęte stereotypy i lęk przed samotnością często na siłę wciskają nas w związki, których nie chcemy, przez co niszczymy życie sobie i osobie, z którą się wiążemy.

Lepiej jest poświęcić więcej czasu na szukanie odpowiedniej osoby, aniżeli poświęcić swoje życie dla osoby tego nie wartej.


[1] https://www.nbcnews.com/business/consumer/more-employees-have-work-spouses-it-can-get-complicated-n722886
[2] https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2011/K_090_11.PDF
Please follow and like us:
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
Facebook
Twitter
LinkedIn
Instagram
Google+