Możemy wszystko, więc nie robimy nic - tata po rozwodzie
Sukces

Możemy wszystko, więc nie robimy nic

Możemy być każdym, ale wolimy być nikim. Czy osiągniemy w życiu coś wielkiego? Pewnie nie.

Możemy wszystko

Naprawdę możemy wszystko. Możemy wsiąść w samolot i tego samego dnia być na końcu świata. Możemy za pomocą kilku kliknięć poznać odpowiedź na niemalże każde nasze pytanie. Nie wychodząc z domu możemy spróbować rozwiązać jeden z problemów milenijnych i stać się milionerami.[1] Możemy wszystko, ale wolimy robić nic. Wolimy scrollować telefon, oglądać zabawne kotki, klikać click baity[2] i zawieszać się na czymś co nic nie wnosi do naszego życia.

Jesteśmy przestymulowani, nie potrafimy odpoczywać. Nie potrafimy stanąć na chwilę i odetchnąć. Nawet kiedy mamy zwyczajnie poczekać odruchowo sięgamy po telefon, aby przeglądać coś co nie jest nam do niczego potrzebne. 

Możemy być każdym

Możemy być prezydentem, szefem wielkiej korporacji, naukowcem, kim tylko chcemy. Jednak nie będziemy nikim. Uważamy, że tylko nielicznym się udaje. Wydaje nam się, że trzeba mieć „plecy”, fundusze na start, być dobrze urodzonym, albo cokolwiek innego. Skazujemy się na porażkę zanim jeszcze zaczniemy działać. Wracamy więc do scrollowania social mediów sprawdzając jak innym jest dobrze. Jak to im jest łatwo, bo mieli wszystko to, czego nie mamy my albo zwyczajnie mieli farta.

To nie prawda

Pierwszym co zrobiłem w swoim rozwoju to zaprzestanie zbędnej stymulacji. Najpierw wyrzuciłem telewizor. Potem poszedłem o krok dalej.

Kilka miesięcy temu przestałem korzystać z Instagrama. Zostawiłem tam konto, więc to co zamieszczałem jest jeszcze dostępne, ale odinstalowałem aplikację i przestałem tam wchodzić.

Później, w pierwszym tygodniu sierpnia usunąłem aplikację Facebooka. Wchodzę tam jedynie po to by wrzucić informację o nowym poście na blogu. Zauważyłem bowiem jak wiele czasu marnuję przyglądając się politycznym gierkom, zaczepkom, szczuciu, nowym zdjęciom z różnych miejsc, marnując tym samym swoje życie.

Ten czas, który bądź co bądź zyskałem wolę wykorzystać w zupełnie inny sposób. No bo, powiedzmy sobie szczerze co nam daje oglądanie życia znajomych? Zaspokaja to naszą, wrodzoną ciekawość, czujemy jakąś tam bliskość, choć wydaje mi się, że raczej chodzi tu o zazdrość. 

Działając w ten sposób, mimo iż mamy możliwość dokonania wszystkiego, nie zrobimy nic. Dlaczego niczego nie osiągniemy?

Jutro

Wciąż snujemy plany i żyjemy przyszłością. 

Jutro wezmę się za siebie. 

Od poniedziałku zaczynam ćwiczyć.

W przyszłym miesiącu zapiszę się na kurs języka angielskiego.

Nieprawda. Nie weźmiemy się za siebie, nie zaczniemy ćwiczyć, nie zapiszemy się na kurs. Bo do jutra zapomnimy, w poniedziałek nie będziemy mieli motywacji, a w przyszłym miesiącu będą ważniejsze wydatki. Powiem Wam jedno – idealny moment nie istnieje. Istnieje dziś, teraz, już. Nie możemy poddać się prokrastynacji. Jeśli chcemy zacząć działać to musimy zrobić to teraz i tylko teraz. 

Kiedy byłem gruby często przeglądałem zdjęcia z metamorfoz i marzyłem sobie jakby to było, jakbym się tak zmienił. Jak byłem biedny, patrzyłem na życie multimilionerów i snułem plany co bym zrobił gdybym wygrał w Lotto. W momencie, gdy nie miałem celu w życiu oglądałem wyczyny utalentowanych ludzi na youtubowych filmikach i narzekałem, że nie mam żadnego talentu. Jednocześnie nie wiedziałem jaki jest mój cel. Przestałem. Wziąłem się za siebie i zacząłem działać.

Działanie

No tak, tylko w którym kierunku iść? Z czym działać? Odpowiem Wam. Z czymkolwiek. To nie jest ważne. Działanie rodzi działanie. Pisałem już, że nawet w robieniu kanapek można odnosić sukcesy. Wystarczy zacząć coś robić. Gdy już zaczniemy i będziemy w tym konsekwentni to zrodzą nam się kolejne pomysły. Grunt to nie siedzieć w miejscu.

Jeśli spędzimy całe swoje życie nad zastanawianiem się co będzie dobrym pomysłem, to w końcu umrzemy i nie osiągając nic. Będziemy na starość narzekać, że życie dało nam w kość i nie mieliśmy tych atrybutów, które mieli ludzie, którym się udało. Ale oni mają tylko jeden atrybut, którego nam brak – chęci.

Słomiany zapał

Poświęciłem temu cały post. Niby nam zależy. Zaczniemy robić coś nowego. Pochwalimy się tym całemu światu. Tak, żeby zdobyć uwagę i mieć o czym porozmawiać. Ale de facto po kilku dniach chęci umierają, a my znów zostajemy z tym co mieliśmy przedtem – pretensjami do całego świata. Bo „temu się udało, bo był mądry”, „ta miała wsparcie przyjaciół”, a „on miał coś jeszcze” sami nie wiemy co, ale na pewno coś miał, bo „jemu się udało, a nam nie”. 

Patrzymy na efekty i chcemy je mieć na już. Ale nie na tym rzecz polega. Droga, a nie cel. Droga ma nam sprawiać przyjemność. Jeśli patrzymy tylko na cel to najprawdopodobniej go nie osiągniemy. 

Później, kiedy nasz pomysł spali na panewce, spotykamy się ze znajomymi i tłumaczymy się, dlaczego nam nie wyszło. A nie wyszło nam tylko dlatego, że sami tego nie chcieliśmy.

Wymówki

Inni mieli lepiej, łatwiej. Pierwszy milion trzeba ukraść. Bogatym trzeba się urodzić. To nie prawda. Większość miliarderów urodziła się w biednych rodzinach![3] 

Rosjanin Sergey Brin był biednym emigrantem. Razem z Larrym Pagem zaczynali pracę w garażu.[4] A teraz na 90% procent korzystacie z ich oprogramowania, aby odczytać ten tekst. Brin i Page założyli Google, choć obaj nie byli bogaci.

Jeff Bezos chciał stworzyć internetową księgarnię w czasach, kiedy ludzie przestają czytać książki. Dziś jego majątek to ponad 200.000.000 dolarów.[5] 

Amancio Ortega w dzieciństwie pracował jako chłopiec na posyłki. Razem z żoną zaczął szyć piżamy i bieliznę. Teraz, jego firmę ZARA zna prawie każdy, a on sam ma majątek w wysokości 70 mld dolarów.[6] Nie jest sławny, nie pcha się na afisz i w swoim życiu nie udzielił chyba ani jednego wywiadu. Nie trzeba mieć parcia na szkło, nie trzeba mieć bogatych rodziców, nie trzeba mieć nic prócz chęci.

Mądrzejszy od innych

Nasze egocentryczne spojrzenie na świat sprawia, że wydaje nam się, iż jesteśmy mądrzejsi od innych. Jeśli nie od wszystkich, to na pewno od większości. No tak, tylko dlaczego?

Przecież chodziliśmy do szkoły (bo chodzili inni), zdawaliśmy egzaminy (bo tak nam kazano), poszliśmy na studia (bo tak trzeba), pracujemy (bo wszyscy pracują). Więc w czym jesteśmy mądrzejsi? Nie wyłamaliśmy się ze schematu. Podążamy drogą, którą podąża tłum.

Jednocześnie nie myślimy, nie kwestionujemy opinii, nie podchodzimy do głoszonych tez z krytycyzmem. Bo powiedzmy sobie szczerze, ile razy sprawdziliśmy czy nasz autorytet mówi prawdę? Ile razy drążyliśmy temat, a ile przytaknęliśmy, bo głoszona opinia nam pasowała?

Bierzemy tezy, fragmenty wypowiedzi albo nagłówki i tworzymy swoje wersje wydarzeń, tak by pasowały do naszej ideologicznej wizji świata. Bo jesteśmy mądrzejsi. Najmądrzejsi. Tak mądrzy, że nie musimy zadawać pytań.

Pytania

Żyjemy sobie tacy mądrzy, wszystkowiedzący i nawet nie musimy zadawać żadnych pytań, bo wszystko już wiemy. Zamiast zapytać, dlaczego ludzie robią to co kochają albo dlaczego osiągnęli sukces wolimy ich osądzać. Wolimy tworzyć własną wizję złodziei, dobrze urodzonych o szerokich znajomościach.

Nie kwestionujemy swoich autorytetów, nie zadajemy sobie trudu, by czegokolwiek się dowiedzieć. Wystarczy nam to co już wiemy, bo jest nam z tym prościej.

Łatwiej jest powiedzieć, że „te Lamborghini jest brzydkie, a ta torebka na pewno podrobiona”, aniżeli zastanowić się, jaki trud włożyli ich posiadacze, ażeby było ich na to stać. 

Dalej, nie pytamy siebie, dlaczego żyjemy tak, a nie inaczej. Nie spojrzymy w lustro i nie zadamy pytania – „co mógłbym robić lepiej?”. Nie zastanowimy się co zrobić, żeby było nam dobrze.

Jestem swoim wrogiem

Czegokolwiek byśmy nie przeczytali i czegokolwiek byśmy się nie dowiedzieli, nie przyznamy się przed samymi sobą, że jesteśmy niedoskonali. Co to, to nie. To świat wokół nas jest kolczasty, to nasza droga jest pod górkę, a nam ciągle wiatr wieje w oczy, prawda? Nie walczymy sami ze sobą, bo to nie w nas jest coś do poprawy. Wszędzie jest, tylko nie w nas. 

Ja często mówię sam do siebie: 

Marcin jesteś moim wrogiem. Jesteś leniwy i popełniasz błędy. Pracuj nad sobą. Staraj się lepiej. Niech inni cię chwalą, ja będę wytykał wszelkie niedoskonałości. 

I wiecie co? To pomaga, bo każdy kolejny dzień mojego życia jest lepszy od poprzedniego.


[1] https://www.claymath.org/millennium-problems
[2] https://www.miejski.pl/slowo-Clickbait
[3] https://forsal.pl/artykuly/1443357,rafael-badziag-wiekszosc-miliarderow-na-swiecie-urodzila-sie-w-biednych-rodzinach-wywiad.html
[4] https://mambiznes.pl/wlasny-biznes/historie-sukcesu/jak-powstala-potega-wyszukiwarki-google-3059
[5] https://www.forbes.pl/biznes/jeff-bezos-szef-amazona-posiada-majatek-o-wartosci-200-miliardow-dolarow/wwhcf7p
[6] https://www.forbes.pl/wiadomosci/jak-amancio-ortega-stworzyl-zare-i-zostal-miliarderem/drn30dd
Please follow and like us:
error

6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
Facebook
Twitter
LinkedIn
Instagram
Google+