Nasze dzieci będą życiowymi niedorajdami - tata po rozwodzie
Porady

Nasze dzieci będą życiowymi niedorajdami

Podczas kiedy w duchu podśmiechujemy się z nadopiekuńczych matek i ojców, my – „świadomi rodzice” wychowujemy swoje dzieci na takie, same życiowe niedorajdy. Jak to możliwe?

Rodzice świadomi

Moim zdaniem, w obecnych czasach panuje tendencja na „świadome wychowanie”. Jak je rozumiem? Otóż, dzisiejsi rodzice są otwarci na dzieci, rozumieją je i traktują po partnersku.  Odchodzi się od powiedzeń typu „dzieci i ryby głosu nie mają”, na rzecz „dziecko to też człowiek, tyle że mały”. Rodzice posiadają wiedzę i narzędzia, by wychowywać dziecko bez używania dominacji, nadmiernej kontroli, czy kar fizycznych. Jesteśmy rodzicami, którzy nie przekazują własnym pociechom bólu psychicznego, emocjonalnych traum z przeszłości, nie próbują dzieckiem realizować własnych niezrealizowanych planów.

Rodzice nadopiekuńczy

Któż z nas nie irytował się na słowa własnej matki typu: „ubierz się cieplej”, „nie dotykaj”, „nie biegnij, bo się spocisz”, „uważaj, bo się skaleczysz”? Powtórzę, to co dokładniej opisałem w poście „Skończcie się przejmować Waszymi dziećmi

  1. Nie będziecie mogli chronić dzieci przez całe życie – w pewnym momencie Wasze pociechy wyfruną z rodzinnego gniazda, dlatego muszą być przystosowane do życia w rzeczywistym świecie. Nie możemy odbierać im możliwości odniesienia porażki w wieku dziecięcym, gdyż w latach dorosłych ta sama porażka odbije się na ich zdrowiu psychicznym. Może doprowadzić między innymi do depresji.
  2. Nadmierna kontrola powoduje zaburzenia – podczas wykonywania „niebezpiecznej” czynności w mózgu człowieka współpracują jądro migdałowate (strach) i kora przedczołowa (odwaga). W momencie, gdy rodzic interweniuje, podczas gdy dziecko wykonuje taką czynność, kontrolę w jego mózgu przejmuje jądro migdałowate. Wyzwalająca się adrenalina napędza je zwiększając możliwość popełnienia przez nie błędu. Gdy rodzice zwykle reagują bojaźliwością, dziecko wyrośnie na człowieka płochliwego, nieśmiałego i pełnego lęku.
  3. Nadopiekuńczość to okłamywanie – będąc nadopiekuńczymi rodzicami uświadamiamy dziecko w błędnym przekonaniu, że samo w życiu sobie nie poradzi. To kłamstwo. Brak pewności siebie prowadzi do lęków społecznych, braku asertywności, czy nieśmiałości.

„Ale my tacy nie jesteśmy!” Czy aby na pewno?

Dzikie czasy

Żyjemy w dzikich dziwnych szybkich czasach. Nieograniczony dostęp niemal do wszystkiego, rozpoczynając na wiedzy, a kończąc na relacjach spowodował, że chcemy wszystko „na już”.

Chcemy być w związku, dwa kliki na telefonie i mamy dostęp do dziesiątek aplikacji randkowych – i już.

Gdy pragniemy dowiedzieć się czy Nil jest dłuższy od Amazonki, wystarczy, że rozpoczniemy swoje pytanie od „ok, Google”[I], a nasz smartfon sam nam odpowie.

Jesteśmy głodni? Nie trzeba nawet rozmawiać z pracownikiem restauracji. Wszystko zamówimy z poziomu odpowiedniej aplikacji.

Kiedy zaś chcemy nowy sprzęt, ciuch, czy inne dobro materialne nie potrzebujemy nawet pieniędzy.[II] Nie trzeba robić więcej, jak tylko wybrać i kupić, a spłaty możemy dokonać za ileś tam dni.

Coś droższego? No to raty. Nie przejmujemy się pieniędzmi.

To wszystko działa dla naszej wygody i oszczędności czasu, który, jak wiadomo jest naszym najcenniejszym skarbem. Dlatego ostatnim co mógłbym zrobić jest negowanie tego typu rozwiązań. Sam z nich korzystam, a Asystent Google jest według mnie genialnym rozwiązaniem w przypadku prowadzenia samochodu. Dzięki niemu, możemy wykonać niemal każdą czynność na swoim telefonie nie spoglądając na niego i nie odrywając rąk od kierownicy. Od wysłania smsa, czy wybrania numeru, po puszczenie ulubionej piosenki, czy ustawienia trasy na nawigacji. Te wszystkie udogodnienia sprawiły jednak, że zmieniło się także nasze zachowanie.

Nasze zachowanie

Wszystko robimy na już, na teraz, a najlepiej na wczoraj. Za niedługo ASAP[III] będzie najczęściej wymawianym słowem. Jako, że w życiu mamy wszystko na już, to i w pracy musimy wszystko mieć i robić na już. Żyjemy w czasach gonitwy. Brakuje nam chwili oddechu. Do tego wszystkiego dochodzi nadmiar bodźców z każdej ze stron. Banery, reklamy w telewizji (wyrzućcie te telewizory!) i internecie tak mocno weszły w nasze życie, że nasz mózg filtruje je i sprawia, że na dobrą sprawę już ich nie widzimy. Przez to reklamodawcy dwoją się i troją, by dotrzeć do nas alternatywnymi ścieżkami. To wszystko sprawia, że nasze mózgi są przestymulowane.

Nie potrafimy odpocząć

Dlaczego my, dorośli borykamy się z wiecznym zmęczeniem i rozdrażnieniem? Otóż dzieje się tak ponieważ nie potrafimy odizolować się od stymulacji mózgu. Nie potrafimy czekać, nie potrafimy kontemplować, gdyż zbyt szybko się irytujemy, kiedy „nic się nie dzieje”. Dlatego też często po stresującym dniu, pełnym emocji i wrażeń przekraczających naszą strefę komfortu, zamiast zwyczajnie odpocząć siadamy przed konsolą, telewizorem, czy komputerem serwując naszym mózgom kolejną dawkę bodźców. Przez to zmuszamy nasz mózg do przetwarzania kolejnych dawek niebieskiego światła, walki lub poddania się (dobrym i złym) emocjom przedstawianym w reklamach i social mediach, a także filtracji ostrych kolorów i głośnych dźwięków z puszczanych filmów, czy gier. Z ust przestymulowanych ludzi (którzy jeszcze nie wyrzucili telewizora) często słyszę słowa „Ja tego telewizora nawet nie oglądam, ale coś tam mi musi zawsze lecieć, żeby za cicho nie było”.

Świadome wychowanie

W czasach nieustannej gonitwy, wszystkiego na już, nadmiaru bodźców i stymulacji całe „świadome wychowanie” strzeliło w łeb. Dlaczego? Cały czas się spieszymy. Wychodzimy z domu w pośpiechu, jemy w pośpiechu, nie mamy czasu na sen. Skutkuje to rozdrażnieniem. Przez to zaś często nieświadomie krzykniemy na dziecko, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Z jednej strony wydaje nam się, że wychowujemy nasze dzieci w duchu partnerskim i z zachowaniem równości, z drugiej co jakiś czas kapnie na nie kilka kropel jadu. Dlatego radzę zrobić wgląd nieco we własne zachowanie, czy aby na pewno zawsze jesteśmy sprawiedliwi wobec swojego potomka i czy zawsze dobieramy odpowiednie narzędzia wychowawcze. Być może tak nie jest.

Pęd

Żyjąc w czasach nieustannego pędu, mając dużo pracy, mamy również dużo dodatkowych czynności, wiele aktywnych zainteresowań. Przez to przykładowo wychodząc szybko z domu wolimy sami zapiąć kurtkę, czy zawiązać buty dziecku, żeby się nie spóźnić. Błąd pierwszy.

Nie wyręczajmy dzieci

Musimy dać im się wykazać. Koniecznym jest poświęcenie tych kilku minut w ciągu dnia, aby nasze dziecko mogło dojść do wprawy. Popełniamy ten sam błąd, co rodzice nadopiekuńczy.

Żyjąc w pośpiechu, wolimy posadzić dziecko w sklepowym wózku, żeby szybko przebiec przez sklep.  Żeby aby nie poszło w alejkę, w którą my nie idziemy. Błąd drugi.

Nie zabierajmy dzieciom kontroli.

Dziecko musi czuć moc sprawczą. Powinno samo dokonywać wyborów. Powinno dokonywać błędów.

Idąc po chodniku, trzymamy dziecko za rękę, aby tylko się nie przewróciło i nie trzeba było wracać do domu się przebrać. Błąd trzeci.

Pozwólmy dziecku popełnić błąd.

„Jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz” – powiedzenie te jest wciąż aktualne. Niestety ludzie nie potrafią uczyć się na cudzych błędach. (Gdybyśmy potrafili nie byłoby wojen, dbalibyśmy o faunę, florę i innych ludzi) Dlatego pozwólmy dzieciom się przewrócić i czerpać naukę z własnych błędów.

Żyjąc w tym dzikim świecie wolimy często kupić zabawkę czy inną pierdołę na odczepnego. Żebyśmy tylko nie musieli znów tłumaczyć dziecku, dlaczego to niewychowawcze. Błąd czwarty.

Nie spełniajmy marzeń na siłę.

Osobiście staram się nie kupować Marcelowi zabawek. Nie kupuję, bo kocham. Dlaczego tak robię możecie dowiedzieć się w poście „Atrakcje dla biednych” oraz „Nie dostaniesz nagrody

Refleksja

Nikt nie powiedział, że wychowanie jest łatwe. Wychowanie to trudna praca. Mało tego, to praca nie tylko nad dzieckiem, ale także nad sobą. Będąc rodzicem powinniśmy zreflektować się nad własnym zachowaniem. Przecież dajemy dziecku wzór. Dziecko chłonie nasze wszystkie zachowania jak gąbka. Czy tego chcemy, czy nie dzieci powielają nasze sukcesy i błędy. Musimy więc zachowywać się tak, jak chcielibyśmy by zachowywały się nasze dzieci. Jeśli chcemy, by nasze dzieci odniosły w życiu sukces, zachowujmy się jak ludzie sukcesu. Aby nasze dzieci nie przeklinały, sami nie klnijmy. Chcemy nauczyć dzieci szacunku, sami go okazujmy.

Czas

Podczas pracy, jaką jest wychowanie dziecka niezmiernie ważny jest czas. Musimy go poświęcić, aby czegokolwiek nauczyć nasze pociechy. Nie możemy robić tego na szybko. Wprawa wymaga czasu, a to wprawy w życiu, tego sprawnego poruszania się w nim chcemy nauczyć naszych potomków. Dlatego radzę, byśmy wszyscy w tym ważnym zadaniu jakim jest pedagogika wychowawcza nieco zwolnili, przyjrzeli się rozwojowi i stawianym krokom. Tym bardziej, że później, gdy dzieci już przy nas nie będzie może się okazać, że przegapiliśmy najważniejszy czas w naszym życiu.

Nowy rok

Jako, że jest to ostatni post w tym roku, życzę Wam wszystkiego co najlepsze. Byśmy wszyscy tu zdobywali szczyty, osiągali wszelkie wyznaczone sobie cele, abyśmy przekraczali granice i wyznaczali nowe rekordy. Dziękuję Wam serdecznie, że jest Was tak wiele. Nie sądziłem, że ten blog rozwinie się do obecnych rozmiarów, a jednak się udało. Początkowo miał on wyglądać nieco inaczej. Miał być bardziej life stylowy i dużo luźniej prowadzony. Jednak z powodu pewnych komplikacji musiałem poprowadzić go w kierunku, w którym obecnie zmierza. Dziękuję wszystkim znajomym i nieznajomym, którzy przychodzą tu poczytać. Dzięki Wam wiem, że czytanie jeszcze nie umarło, a wartość pisma wciąż jest wartością.


[I] https://assistant.google.com/intl/pl_pl/
[II] https://allegro.pl/pomoc/dla-kupujacych/allegro-zaplac-pozniej
[III] As Soon As Possible – oznacza „najszybciej jak się da”, na teraz, a najlepiej na wczoraj.
Please follow and like us:
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
Facebook
Twitter
LinkedIn
Instagram
Google+