Postawy, które niszczą nasze dzieci - tata po rozwodzie
Porady

Postawy, które niszczą nasze dzieci

Prostymi zdaniami krzywdzimy swoje dzieci. Choć tego nie chcemy to nieświadomie podcinamy im skrzydła i sprawiamy, że w życiu będzie im trudno.

Zdania i postawy

Jest kilka takich zdań, których wypowiedzenie sprawi, że naszym dzieciom w dorosłym życiu się nie powiedzie. Często nasze postawy, choć uważamy je za słuszne, niszczą nasze dzieci. Nawet jeśli będziemy dla nich robić wszystko inne to przez własną nieuwagę czy roztargnienie możemy sprawić, że życie im się posypie.

Słuchać dorosłych

Powtarzamy dzieciom, by słuchały dorosłych. Czy to nas, dziadków czy też nauczycieli. Wytwarzamy tym samym w naszych pociechach postawę bierną, a nawet służalczą.

Jeśli nie będą potrafiły przeciwstawić się nam, dorosłym (oczywiście konstruktywnie), to i nie będą potrafiły zawalczyć o siebie w dorosłym życiu. Braknie im odwagi by prosić o podwyżkę czy awans. Nie będą umiały postawić na swoim.

Same piątki

Jestem zdania, że rywalizacja, której uczymy dzieci od niemal samego początku jest czymś złym. Zdecydowanie lepsza od rywalizacji jest współpraca. Jako rodzice chcemy (również rywalizując z innymi rodzicami), aby nasze pociechy były we wszystkim najlepsze.

Dlatego też oczekujemy od nich czerwonych pasków na świadectwie i samych piątek w dzienniku. Jeśli będziemy wymuszać na dzieciach najwyższe oceny, zrujnujemy im tym samym samoocenę i wiarę w siebie. Podczas gdy w dorosłym życiu będą miały do wykonania jakiś projekt, będą starały się być nad wyraz perfekcyjne, przez co zaniechają dobrych projektów katując się w dążeniu do perfekcjonizmu. Pamiętajmy jednak, że

zrobione jest lepsze od doskonałego

Nie patrz

Czasami bywa tak, że na ulicy coś się dzieje (wypadek, kłótnia), a my staramy się uchronić dzieci przed widokiem na zło. Dlatego przechodzimy biernie obok. Nie interweniujemy, nie pomagamy, a dzieciom każemy nie patrzeć. Przez takie zachowanie, kiedy już dorosną nie będą się angażować, a znieczulica (która i tak już jest wszechobecna) jeszcze bardziej się pogłębi.

Dlatego też aktywnie uczestniczy w tego typu sytuacjach przy naszych dzieciach. Angażujmy się w pomoc, kreujmy w nich postawę współczującą. Pamiętajmy, że dzieci są jak gąbka i powtarzają nasze zachowania. Jeśli my nie udzielimy pomocy, to nasze, kiedyś już, dorosłe dzieci również jej nie udzielą. A co jeśli to nam będzie ona potrzebna?

Spełnianie zachcianek

Pisałem już o tym nie raz. Uczymy przez to dzieci konsumpcjonizmu, roszczeniowej postawy i materializmu. Jeśli w młodym wieku będziemy spełniać wszystkie zachcianki, to w dorosłym nasze pociechy będą tego oczekiwały od świata.

Dając im nagrody sprawiamy, że nie będą bezinteresowne i nie osiągną szczęścia bez rzeczy materialnych. Tyle tylko, że z tymi rzeczami jest jeden problem. Nie można mieć wszystkiego, a

im więcej masz, tym więcej chcesz.

Bez magistra niczego nie osiągniesz

Wpajamy naszym dzieciom, że im wyższe wykształcenie, tym większe możliwości i tym większa szansa na sukces. Guzik prawda.

Ostatnio usłyszałem historię o pewnym rodzeństwie. Jedno z nich po gimnazjum wybrało się do zawodówki, przez co zostało wyśmiane przez rodzinę. Wmawiano mu, że niczego nie osiągnie, że jest głupi etc. Drugie poszło do liceum ogólnokształcącego.

Po zakończeniu szkoły zawodowej i szkoły średniej pierwsze z nich otworzyło własną działalność, a drugie (za namową rodziców) poszło na studia. Po trzech latach, gdy drugie miało tytuł licencjata, pierwsze miało dobrze prosperujący zakład. Co się stało dalej?

Otóż drugie z nich nie widziało się dobrze na kierunku, o który zabiegali rodzice. Rzuciło uczelnię wyższą, zrobiło technika i wzorem pierwszego, również otworzyło własną działalność.

Dlatego ważnym jest, by wspierać dziecko, ale nie narzucać mu swojej woli. Jeśli chcemy, aby było szczęśliwe, to pozwólmy mu robić to w czym się spełnia, a nie to, co my uważamy za najlepsze.

Masz tylko jeden obowiązek – naukę

Często, chcąc, by nasze pociechy miały jak najlepsze oceny, wykonujemy za nie część, albo nawet wszystkie obowiązki. Chcemy, aby skupiło się jedynie na nauce. Wtedy to my zmywamy naczynia, wynosimy śmieci, czy nawet sprzątamy w jego pokoju. Jak napisałem powyżej „papier” nie jest w życiu najważniejszy.

Skutkiem tego, wychowujemy sobie ludzi, którzy w dorosłym życiu będą mieli dwie lewe ręce. Nasze dzieci powinny uczestniczyć w życiu dorosłych. Oczywiście na miarę swojego wieku, ale powinny.

Kiedy dziecko skupia się jedynie na nauce, a my odwalamy „czarną robotę” to w jego głowie pojawia się dysonans. Wszak dlaczego one się mają uczyć, skoro my tego nie robimy? To po pierwsze. Po drugie, uczą się lenistwa jeśli chodzi o codzienne czynności. Wpajamy im, że zawsze będzie ktoś, kto za nich zrobi część zadań, a dorosłe życie tak nie wygląda.

Nie bij się

Oj, chyba żaden rodzic nie chce by jego dziecko się biło, prawda? Często mówimy, aby nie oddawało i nie odpowiadało na zaczepki. To błąd!

Dziecko musi uczyć się bronić. Musi umieć o siebie zawalczyć. Nie może stać się pośmiewiskiem. Kiedy dorośnie, a nie będzie umiało walczyć o siebie, to chociażby w pracy będą się nim wysługiwać.

Uczmy więc dzieci, asertywnej postawy. Uczmy je odmawiać i nie zgadzać się ze wszystkim. Pozwólmy dzieciom wejść z nami w polemikę, ale niech używa konstruktywnych argumentów. A jeśli ktoś je zaczepia, to niech nie przyjmuje biernej postawy, bo nie ma ona żadnych pozytywnych skutków.

Odpowiadanie krzykiem na nerwy

Często, gdy dziecko jest złe, nerwowe, albo płacze odpowiadamy na jego emocje krzykiem. Przez to podburzamy dziecko, zamiast je uspokoić. Aby sobie poradzić z nerwami dziecka, musimy je wyciszyć. Dopiero kiedy się wyciszy i będzie spokojne, możemy przejść do przedstawienia naszych argumentów. Wcześniej dziecko nie myśli racjonalnie tylko emocjonalnie, przez to każde nasze zdanie będzie jak dolewanie oliwy do ognia.

To działa nie tylko z dziećmi, ale i dorosłymi. Jeśli mamy do czynienia z nerwową osobą, najpierw musi się ona uspokoić, zanim będziemy mogli rozpocząć z nią dyskusję. Jeśli stoi przed nami naprawdę rozjuszona osoba, z którą nie potrafimy sobie poradzić, dobrze jest wykorzystać sztuczkę z pogranicza manipulacji. Kiedy ktoś krzyczy i krzyczy, tak, że nie widać końca, proponuję powiedzieć

ma pan/pani coś między zębami, przez co nie umiem się skupić

Gwarantuję Wam, że to zdanie wytrąci każdego. Nagle taki człowiek zdaje sobie sprawę ze swojej wady, przez co zostaje „sprowadzony do parteru”. Nie jest w stanie tego szybko i łatwo sprawdzić, dzięki czemu nagle się uspokaja.

Brak zainteresowania

Ile razy się zdarzyło, że nasze dzieci przybiegły do nas z jakimś, w ich rozumieniu, genialnym pomysłem, a nam brakowało sił i chęci, aby się zainteresować? Ignorowanie dziecka sprawia, że nie czuje się ważne, a jego pomysły, jako, że nie są pomysłami dorosłych, są nic nie warte.

Okazujmy zainteresowanie, doceniajmy ich pracę. Możemy wtrącić swoje uwagi, dzięki czemu dziecko będzie wiedziało co wykonuje dobrze, a co źle. Taki pozytywny feedback sprawia, że dzieci ulepszają swoje działania, zaś w dorosłym życiu będzie im prościej usprawniać swoje projekty i przyjmować krytykę.

Bezkrytyczność

Skoro już jesteśmy przy krytyce, to warto wspomnieć o całkowitym jej braku. Mówienie dziecku na wszystko co zrobi, że jest najlepsze, doskonałe i niepowtarzalne jest błędem. Wiem, wiem. Kochamy swoje dzieci i uważamy, że to naprawdę jest genialne, ale nie możemy dawać jedynie takiej informacji zwrotnej. Dlaczego? A czy wszystko co my robimy jest genialne? Nie. Popełniamy błędy, ponosimy porażki i musimy z tym żyć. Dziecko zawsze chwalone, kiedy zderzy się z rzeczywistością, będzie załamane. Będzie się zastanawiać, jak to jest, że w dzieciństwie było we wszystkim najlepsze, a teraz już nie. Konstruktywna krytyka i znalezienie złotego środka, pomiędzy krytyką i jej brakiem jest kluczem do sukcesu.

Tchórz i leń

Boisz się wejść na karuzelę? Ale z ciebie tchórz.

Znowu nie sprzątasz, leniu?

Nie oceniajmy dzieci i ich nie etykietujmy. Pamiętajmy, że zdanie wypowiedziane wiele razy staje się prawdą. Nasze dzieci uwierzą w etykiety, które im przypniemy i będą się z tym utożsamiać. Swoje niedoskonałości będą tłumaczyły przypiętą do nich łatką, zamiast z nimi walczyć. Przez to w dorosłym życiu będą bały się złapać za stery, bojąc się porażki. Mało tego, w konfrontacji z rówieśnikami będą czuły się gorsze, przez to nie będą miały odwagi do współpracy uważając, że ktoś inny zawsze będzie lepszy.

Empatia zamiast upominania

Nie garb się.

Przestań się wiercić.

Zrób to inaczej.

Wyrażane w ten sposób zdania do kilkulatka wprowadzają w jego głowie zamęt. Nie za bardzo rozumie ono co robi i dlaczego. Zamiast tego typu zdań lepiej użyć NvC i mówić do niego bardziej empatycznie.

Widzę, że jesteś bardzo odważny próbując wejść na tę drabinę, ale obawiam się, że przez nieuwagę możesz spaść. Czy mógłbyś wspinać się na początku razem ze mną, abym mógł cię asekurować?

Wychowanie

Nikt nie powiedział, że wychowanie jest proste. To ciężki kawałek chleba. Niestety, ale oświata nas nie uczy jak wychowywać dzieci, przez co popełniamy błędy, mimo, że chcemy dla nich jak najlepiej.

Warto jednak czasem się zastanowić, czy zdania tak lekko przez nas wypowiadane nie wyrządzą krzywdy i nie odcisną się piętnem w ich dorosłym życiu. Nasza pozornie niegroźna postawa, może rzutować na przyszłość i sprawić, że będą miały problem z osiągnięcia szczęścia. Spójrzmy teraz na nas samych. Bo czy my te szczęście odczuwamy?

Please follow and like us:
error

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
Facebook
Twitter
LinkedIn
Instagram
Google+