przestańmy rodzić dzieci - tata po rozwodzie
Przemyślenia

Przestańmy rodzić dzieci

Czy zastanowiliście się kiedykolwiek, co to w ogóle oznacza mieć potomka?  Dlaczego ja nie chcę już mieć dzieci? Co się stało? Zapraszam do lektury.

Nie chcę dzieci, wolę spokój

Moi znajomi (niejedni) zdecydowali, że nie będą mieć dzieci. Zwyczajnie nie chcą. Wartościują wyżej swoje szczęście albo uważają, że nie dadzą rady, nie mają zdolności wychowawczych – każdy ma swoje indywidualne powody.

Ale powiedzcie mi dlaczego tak jest, że kiedy ktoś mówi, że nie chce mieć dzieci, wszyscy wokół zadają mu pytania „dlaczego?”, „czy to aby na pewno przemyślana decyzja?”, albo mówią, że jeszcze się odmieni. Jak ktoś decyduje się na dziecko nikt podobnych pytań nie zadaje.

Czy musi być tak, że wciąż wpychamy ludzi wokół nas w krytykowane przeze mnie kajdany stereotypów? Każdy ma swoje życie, każdy podejmuje decyzje zgodne z własnym sumieniem i każdego los jest w jego rękach. Nie nam to oceniać.

Sam znam co najmniej kilka powodów, dla których nie warto mieć dziecka.

Dzieci kosztują

To był główny czynnik, który rozważałem, gdy planowałem Marcela. Bałem się, że zwyczajnie nie będzie mnie stać na dziecko. Przecież to jest ogromny koszt. Zaczynając od ubranek, przez pieluchy, a na studiach i jego zainteresowaniach kończąc. Myślałem, że mnie samego nie stać na spełnianie swoich marzeń, a co dopiero myśleć o spełnianiu marzeń dziecka, które planuję mieć. Odwlekałem więc posiadanie potomstwa do czasu, kiedy zwyczajnie będzie mnie na nie stać.

W międzyczasie spotkałem się z kuzynką, która powiedziała mi wprost, że taki moment nigdy nie nadejdzie. Nigdy nie będzie tak, że będę miał górę forsy i nie będę wiedział co z nią zrobić, więc zdecyduję się na dziecko.

Przyznałem jej rację, wziąłem się do roboty (nie sam oczywiście) i tak powstał Marcel. Dużo szybciej niż początkowo miałem to w planach. Czy zabrakło mi pieniędzy? Nie. Pieniędzy dziwnym trafem było tyle samo, mimo dodatkowych wydatków.

Dzieci zabierają czas

O tak, niewątpliwie. Uważam, że decyzja o dziecku jest decyzją o całkowitej zmianie swojego życia. To przepriorytetowanie swoich wartości. Nagle przestajemy być na pierwszym miejscu.

Dzieci bowiem to nie dodatek do naszego życia, aczkolwiek niektórzy traktują potomka jak brelok do kluczy, czy kolejny gadżet. Widać to w social mediach, gdzie rodzice chwalą się swoimi dziećmi, co najmniej jak nowym samochodem.

Pozwólcie, że to wytłumaczę. Spójrzmy w stronę instagramowych dzieci, które są wypacykowane, ubrane w stroje lepsze niż ich rodzice. Nie mówię, że nie można kupować dzieciom markowych ciuchów, bo można i często sam kupuję Marcelowi rzeczy droższe od moich własnych. Jednak czy zakładanie trzyletnim dziewczynkom, a nawet niemowlakom bucików na obcasie[1] jest, aby kierowaniem się dobrem dziecka? Wątpię.

W poprzednim poście starałem się wytłumaczyć, czym grozi przesadne kupowanie nowych rzeczy naszym wychowankom. Uwierzcie, że kiedyś odbije się to czkawką.

Jednak wracając do tematu czasu, muszę powiedzieć, że owszem, dzieci zabierają czas, ale to nie jest tak, że nie będziemy już nigdy mieli wolności. Zmienią się nasze przyzwyczajenia, z niektórymi nawykami będziemy musieli się ograniczyć, ale wciąż będziemy mogli pozwolić sobie na rozrywkę.

Dziecko to ciężka praca

Ani macierzyństwa, ani ojcostwa nie uczą w szkołach. Pedagogiki możemy nauczyć się na studiach, ale nie widziałem jeszcze osoby, która studiowałaby ten kierunek tylko po to by być dobrym rodzicem.

O tej ciężkiej pracy nie mówią również politycy, zachęcając nas do rodzicielstwa pieniędzmi. Prawda jest taka, że żadne świadczenia socjalne, żadne 500+, ani 1000,- becikowego, ani żadne inne dodatki nie sprawią, że ludzie zdecydują się na dziecko (no chyba, że w celach zarobkowych).

Pamiętacie, co powiedziałem w poprzednim pościeUczuć nie kupi się za pieniądze. Personalnie uważam, że rodzicem powinno się być z powołania. Jeśli dziecko nie ma zapewnionego dobrego wychowania, naturalną koleją losu stanie się nieszczęśliwe.

Szczerze? Moim zdaniem Świat będzie lepszy, gdy będzie na nim mniej ludzi, ale szczęśliwych, aniżeli więcej nieszczęśliwców. Co się dzieje, gdy żyją na nim nieszczęśliwcy?

Ludzkość

Kiedy nieszczęśliwcy chodzą po tym świecie próbują zemścić się na innych za swoje nieszczęście. Mamy potem wojny, rozboje, strzelaniny.

Najgorzej, gdy tacy dochrapią się do władzy. Wtedy mamy kraje rządzone przez, kolokwialnie mówiąc, oszołomów, którzy swoje frustracje przelewają na ludzi.

Zaś przez to ci, którzy byli szczęśliwi w dzieciństwie, w starciu z bezduszną polityką państwa, stają się nieszczęśliwymi dorosłymi i rodzą nieszczęśliwe dzieci. Koło się zamyka.

Świat

Świat jest przeludniony. Wykorzystywanie nieodnawialnych źródeł energii szaleje. Rabunkowa gospodarka planety sprawia, że za niedługo nie będziemy mogli na niej żyć.

Codziennie wymierają kolejne gatunki zwierząt i roślin. Co 25 minut znika z ziemi jeden gatunek zwierząt.[2] Zanieczyszczamy powietrze, przez co sami się zabijamy.

Sami sobie tworzymy choroby cywilizacyjne takie jak otyłość, depresja, uzależnienia. Czy chcemy, żeby nasze dzieci żyły na Świecie, który jest niemalże skazany na zagładę?

Eksploatujemy naszą planetę w zastraszającym tempie. Nie myślimy o przyszłych pokoleniach, więc dlaczego chcemy, by żyły na niej nasze dzieci?

Stajemy się głupsi

Podobno przy dziecku trudno się wyspać. Podobno, bo ja przespałem wszystkie noce z małym Marcelkiem. Dlaczego? Otóż zadbaliśmy z mamą Marcela o jej regularny sen w trakcie ciąży. Jeśli przyszła mama sumiennie zadba o to, by kłaść się szybko spać i wraz z partnerem postarają się wyeliminować podczas ciąży stres, to dziecko po urodzeniu będzie dobrze spało w nocy. Zdrowa dieta, brak kofeiny spowodują, że po urodzeniu dziecko będzie spokojniejsze.

Ale zdarza się, że dziecko nie wybiera i płacze przez wszystkie noce, przez co rodzice nie mogą się wyspać. Brak snu ma wiele negatywnych konsekwencji. Jednym z najpoważniejszych jest problem z pamięcią i koncentracją,[3] trywialnie mówiąc stajemy się po prostu głupsi.

No i wiadomo, że bezdzietne pary chodzą często do teatrów, kin i muzeów. Czytają setki książek naukowych rocznie. Nie to co matki i ojcowie. Oni to już do końca życia siedzą w pieluchach, oglądają telewizję i jeśli wybierają galerię to tylko handlową.

Bez przyjaciół

Jeśli posiadamy dzieci to kończy się okres przyjaźni, wspólnych wypadów. Na dodatek, jeśli już będziemy mieli jakichś znajomych, to jedyny temat jaki z nimi poruszymy to ten o dzieciach. Koniec rozmów o gospodarce, polityce i noblistach. Koniec BFF.[4] Przyjaciele się od nas odwrócą albo my od przyjaciół, tak? Nie wydaje mi się.

Mało tego, tak sobie myślę o przyszłości. Tu warto wspomnieć moim dziadku. De facto wszystkim jego przyjaciołom już dawno się poumierało. Dzieci i wnuki wciąż jednak go odwiedzają, przez co nie czuje się w żadnym wypadku samotny. Dodatkowo, to właśnie dzięki dzięki dzieciom i wnukom wciąż się odnajduje w nowoczesnym świecie, nie mając problemu z nowinkami technologicznymi.

A nam, kiedy ostatni raz jakiś znajomy coś tłumaczył bez irytacji, że tego nie rozumiemy?

Dzieci zabierają czas

Nie mamy w ogóle dla siebie czasu. Całe życie toczy się wokół dziecka. Hmm?

Bo to jest tak, że kiedy nie mamy dzieci, to tego czasu jest tak dużo, że nie wiemy co z nim zrobić i w zasadzie to jesteśmy największymi szczęśliwcami. Żyjemy tylko dla siebie, nie przejmujemy się innymi i leżymy tylko brzuchem do góry, a cały świat puka nam do drzwi, żeby dzielić się z nami swoimi cudami.

Przecież w życiu chodzi o to, by z piwkiem leżeć przed telewizorem i mieć w najdalszej perspektywie swój czubek nosa (ale akurat w tym dzieci nie przeszkadzają).

Mi się łatwo mówi, bo mam rozwód

Wiecie, ile bym dał, by móc spędzać z Marcelem każdy dzień? Jest mi strasznie przykro, że nie mogę go mieć cały czas przy sobie.

Ale w trakcie tego, najbardziej wymagającego czasu byłem z nim. Wiem, jak wygląda zdrowe ojcostwo i wiem, jak to jest być z dzieckiem każdą wolną chwilę.

Zaś mówienie o tym, że mi jest łatwiej dlatego, że jestem po rozwodzie jest niczym innym jak ocenianiem własną miarą – zakuwaniem w kajdany stereotypów, tyle że własnych, subiektywnych. Zaś ja chciałbym, by każdy żył swoim życiem.

Żyjmy swoim życiem

Marzy mi się świat, gdzie każdy będzie żył swoim życiem. Gdzie nie będziemy wchodzili z butami w czyjś los. Świat, w którym polityka nie będzie mieszana z ideologią. Gdzie nikt nie będzie nam mówił co mamy, a czego nie mamy robić.  

Chcecie dzieci? Starajcie się o nie. Nie chcecie dzieci? Nie róbcie ich. Ani mnie ani nikomu innemu nie jest dane oceniać, czy powinniście je mieć, czy nie. Każdy jest kowalem swojego własnego losu i to każdy indywidualnie decyduje, w którą stronę chce iść.

A jeśli koledzy powiedzą Wam, że nie możecie mieć dzieci, albo babcia powie, że musicie je mieć, to odpowiedzcie tym wszystkim ludziom, że tata po rozwodzie powiedział, żeby zajęli się własnym życiem, bo nie jesteście ich własnością, by mieli jakiekolwiek prawo decydować o tym co macie robić.


[1] https://peeweepumps.com/
[2] https://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,19039440,zobacz-zanim-znikna-co-roku-z-powierzchni-ziemi-znika-ponad.html
[3] https://www.newsweek.pl/wiedza/nauka/jak-brak-snu-niszczy-nasz-mozg-nawet-nie-zdawaliscie-sobie-z-tego-sprawy/c550m5l
[4] Best Friends Forever – Najlepsi przyjaciele na zawsze
Please follow and like us:
error

4 komentarze

  • Rafał

    Ojcostwo z poziomu rozwodnika jest jeszcze większym wyzwaniem, w mojej ocenie, zwłaszcza dla ojców chcących mocno angażować się w życie dzieci. Czy łatwo jest się pogodzić ze stratą czasu z dzieckiem widząc maluszka co drugi tydzień, albo co któryś dzień? Czy łatwo jest pogodzić się, że świadomością, że była żona może związać się z innym mężczyzną, który będzie przebywał z naszym dzieckiem, mając siłą rzeczy, wpływ na jego wychowanie? Czy łatwo jest opiekować się np. 3-letnim dzieckiem samodzielnie, wiedząc, że można liczyć tylko na siebie? To wszystko to ogromne wyzwania, ale jednocześnie dają uczucie spełnienia.
    Wielki szacunek dla ojców, którzy aktywnie uczestniczą w życiu dziecka, nie żyjąc jednocześnie z jego matką. Kawał dobrej, ale też trudnej roboty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
Facebook
Twitter
LinkedIn
Instagram
Google+