pytanie na śniadanie - patchwork - tata po rozwodzie
Porady

Pytanie na Śniadanie – patchwork

Jak zapewne część z Was zauważyła, miałem przyjemność wystąpić w PnŚ w TVP. Temat nie został wyczerpany. Ba! Nie został nawet rozpoczęty, dlatego rozwinę go tutaj.

Patchwork

W poście „Rozbita rodzina lepsza od tradycyjnej?” starałem się pokazać mój punkt widzenia na temat patchworku. Dobry patchwork to sytuacja, gdzie to nie dwoje ludzi kocha dziecko, ale czterech. Dokładnie, patchwork może przynieść wiele dobrego, tylko musi być dobrze rozegrany. 

Pełna rodzina nie jest bez wad. Oczywiście nie namawiam Was do brania rozwodów. Co to, to nie. Jednak zauważcie, że w pełnej rodzinie również zdarzają się sprzeczki, tarcia i nieprzyjemności. Wszystko zależy od ludzi – od tego jakim są małżeństwem i jakimi są rodzicami. Są ludzie, którzy będą świetnym małżeństwem, a słabymi rodzicami i odwrotnie. Są też tacy, którzy to wszystko godzą. Moim zdaniem cierpienie dziecka w rodzinie, która jest razem tylko z powodu dziecka, to nic innego, jak wyrządzanie przemocy. Rozwód bywa lepszy od tkwienia w szambie krzyków i wyzwisk.

Niestety, nikt nie prowadzi badań nad tym czy dzieci lepiej rozwijają się w zdrowych rodzinach patchworkowych aniżeli w pełnych, lecz dysfunkcyjnych. Osobiście wychodzę z założenia, że w pełnej rodzinie dziecko ma dwóch opiekunów, którzy je kochają, w patchworku, kochających opiekunów jest czterech.

Karta przetargowa

Po rozwodzie powinniśmy grubą kreską odciąć się od tego co było. Doskonale wiem, że wciąż miotają nami emocje i wciąż chcemy, kolokwialnie mówiąc dokopać byłemu partnerowi. Jedyną płaszczyzną, na której możemy tego dokonać jest wychowanie dziecka. Przez to, przed czym przestrzegałem w PnŚ, wiele z nas traktuje dziecko jak kartę przetargową. Gramy lojalnością dziecka, chcąc by to nas „bardziej kochało”. Nie tędy droga. 

Często również chcemy wynagrodzić dziecku swój brak obecności, czy sam rozwód kupowaniem zabawek lub nadmierną swobodą. Do czego prowadzi zbyt częste kupowanie opisałem w postach „Dać, nie kupić”, „Nie dostaniesz nagrody” i „Atrakcje dla biednych”. 

Rozpieszczając dziecko krzywdzimy je.

Powodujemy, że wyrośnie na człowieka roszczeniowego, a przede wszystkim na takiego, który nie potrafi osiągnąć szczęścia. Dlaczego? Otóż dlatego, że szczęście będzie upatrywać w materialnych przedmiotach, a tych zawsze jest mało. Powinniśmy uczyć dzieci szczęścia, które mają, bo każdy ma szczęście tylko nie każdy je dostrzega.

Gra o miłość

Po rozwodzie nie powinniśmy toczyć gry o miłość dziecka. To nie ważne, którego rodzica bardziej kocha, bo oboje powinno kochać tak samo. Mój drugi post na tym blogu zatytułowałem „Moja była żona jest najwspanialszą kobietą pod słońcem!” nie dlatego, że wciąż ją kocham, tylko dlatego, że jest najwspanialsza w oczach Marcela. Gra o miłość to gra z góry skazana na przegraną. Jeśli będziemy starali się ją kupić, to skutek będzie taki jak w akapicie wyżej. Jeśli zaś spróbujemy ją wywalczyć dostaniemy drugim końcem kija. Może na chwilę to wypali, jednak w dalszej perspektywie nie uda nam się na siłę zaskarbić miłości dziecka. A jeśli zohydzimy drugiego rodzica, to w przyszłości nie zostanie nam to wybaczone.

Szacunek

Po rozwodzie powinniśmy okazać szacunek dla drugiego rodzica. Nie mówię o eksmałżonku, bo to już nie jest ta osoba. Po rozwodzie staje się ona drugim rodzicem. W tej kategorii powinniśmy patrzeć na drugą stronę.  Po rozwodzie znów się łączymy, tym razem jako rodzice. Jak powiedziałem w PnŚ, rozwodzimy się z mężem czy żoną, ale nigdy nie z rolą ojca, czy matki. Nimi wciąż będziemy i wspólnie będziemy decydować o wychowaniu naszego dziecka, aż do ukończenia przez nie 18-ego roku życia. Jeśli jesteśmy wierzący, to czeka nas chociażby wspólna komunia. Czekają nas również decyzje, które będziemy musieli podejmować wspólnie – wyzwania, problemy, sukcesy i porażki. Dlatego musimy darzyć się szacunkiem, niezależnie od tego, co nas poróżniło. Szacunek powinniśmy okazywać dodatkowo nowym partnerom drugiego rodzica. Musimy pamiętać, że ten partner czy partnerka stanie się niejako „kolejnym rodzicem” dla naszego dziecka.

Różnice w wychowaniu

Nigdy nie jest tak, że rodzice zawsze dogadują się w kwestiach wychowawczych. Niezależnie od tego czy rodzina jest pełna, rozbita, czy patchworkowa. 

-Tato mogę iść na dwór?

-Nie wiem, spytaj mamy.

-Pytałem, kazała spytać ciebie.

-To powiedz jej, że ja kazałem ci się jej spytać.

Drobne różnice zawsze występują. Nawet my sami nigdy nie będziemy stuprocentowo konsekwentni w swoim działaniu. Przykładowo, jeśli nasze dziecko kładzie się spać o 19:00, to na wczasach pozwolimy mu posiedzieć dłużej. 

Różnice wychowawcze występują niemal zawsze. Nasz potomek będzie miał większe luzy na przykład u dziadków, którzy będą go rozpieszczać. Czy to źle? Nie, absolutnie. W naszym życiu też występują różne sytuacje, które wymagają od nas różnego zachowania. Inaczej będziemy zachowywali się na biznesowym bankiecie, a inaczej na urodzinach cioci Marysi. Wśród znajomych przy piwie będziemy używali innego języka niż przy dziecku albo szefie z pracy.

Tak samo ma dziecko. Uczy się tego od najmłodszych lat, ale to nie oznacza, że jest to coś złego. To raczej przystosowanie się do życia. Jeśli w pełnej rodzinie mama jest bardziej aktywna, a tata woli majsterkowanie i dziecko przy mamie będzie bardziej ruchliwe, a przy tacie bardziej skupione, to czy będzie to błędem wychowawczym? W żadnym wypadku. Tak jak my zakładamy maski społeczne, tak samo dziecko je zakłada już od najmłodszych lat.

Lojalność

Paweł w programie powiedział, że dziecko w rodzinie patchworkowej gra lojalnością. Że trudno jest mu przyznać, że u taty, albo u mamy było fajnie. Dlaczego? To z winy rodziców. Jeśli tata oczernia mamę, a mama tatę, to dziecko nigdy nie przyzna się, że w drugim domu było fajnie, bojąc się, że, w jego mniemaniu, rodzice przestaną je kochać, bo nie idzie tym samym tokiem myślenia co rodzic. Dlatego ja Marcela uczę miłości do mamy. Nie obrażam jej. Jest całkowicie przeciwnie. Niezależnie od tego co między nami się wydarzyło, mój syn musi mieć świadomość, że może kochać oboje rodziców i że oboje rodziców go kocha. Mało tego, uczę go miłości do męża jego mamy. Wiem, jak ważną jest osobą w jego życiu i wiem, że od niego zależy wychowanie mojego dziecka. Jeśli sobie to uzmysłowimy i będziemy kierować się jedynie dzieckiem, a nie negatywnymi emocjami, to przyjdzie nam to łatwo.

Nowy partner

Wiele z nas jednak traktuje nowego partnera drugiego rodzica jak najgorsze zło. Nie ma się co dziwić. Jak już pisałem rozwód uważamy za wojnę. Chcemy ugrać dla siebie jak najwięcej i poniżyć drugą osobę. To błąd. Rozwód to nie walka, a wszystko można załatwić polubownie. Wystarczą chęci dwóch osób. Jeśli nie możemy się dogadać to sprawę można załatwić sądownie i to nie musi być rozprawa sądowa. Mój rozwód trwał dwadzieścia minut. Opisałem, w jaki sposób tego dokonać.

Nowy związek partnera traktujemy jak własną porażkę. To drugi błąd. Kiedy moja była żona brała ślub, ja byłem szczęśliwy. Dlaczego? Dlatego, że wiedziałem, że w życiu Marcela pojawi się kolejna osoba, która będzie go kochać. Chyba lepiej, żeby ojciec czy matka dziecka miała wsparcie w wychowaniu, prawda? Nowy partner to oparcie dla tej osoby. Mało tego, nowy partner może wskazać płaszczyzny wychowawcze w których jedna strona ma deficyty. Nowy partner oznacza również nowe spojrzenie na wychowanie. Dzięki temu możemy się wiele nauczyć i udoskonalić nasze podejście do dziecka.

Wojna

Czasem jest tak, że mimo, iż chcemy się dogadać, druga strona ma zupełnie inne spojrzenie i chce walczyć. Wtedy najlepszym rozwiązaniem jest uregulowanie wszystkiego. Sądowy wyrok oczywiście w tym pomaga. Jeśli jednak po czasie wciąż występują problemy i drugi rodzic manipuluje dzieckiem, należy udać się do specjalisty terapeuty albo mediatora. Wsparcie jest ważne i nie można się z tym kryć, bo to żaden wstyd. Pamiętajcie, że zgodnie z polskim prawem nie tylko zaniedbanie obowiązków rodzicielskich, ale również alienacja dziecka jest karalna, ale o tym w kolejnym z postów.

Rozwód – dobro dziecka

To dobro dziecka powinno nam przyświecać i nim powinniśmy się kierować przy podejmowaniu jakiejkolwiek decyzji. Jeśli zarówno my, jak i drugi rodzic dba o dobro dziecka, to nie powinniśmy ingerować w jego sposób wychowawczy. Warto ustalić najważniejsze zasady. Na przykład, kiedy dziecko u taty dostanie karę (której jestem przeciwnikiem) to u mamy musi ją mieć. Dlatego też te porozumienie między rodzicami jest tak bardzo ważne. Aby rodzice byli konsekwentni w wychowaniu muszą się porozumieć. Żeby zaś mogli się porozumieć muszą stanąć ponad podziałami. Aby stanąć ponad podziałami, muszą oddzielić grubą kreską to co było i żyć w nowej rzeczywistości, gdzie nie tworzą już małżeństwa, ale wciąż są rodzicami. Żeby zaś wspólnie byli rodzicami musi im przyświecać dobro dziecka. 

Chciałbym jednocześnie odczarować nieco patchwork, bo mówi się, że przy patchworku mamy zderzenie różnych ludzi, różnych rodzin i różnych spojrzeń na życie. Ale zastanówmy się, czy jeśli dwie osoby się poznają i w sobie zakochują to nie mamy zderzenia dwóch światów? To jest identycznie to samo, tyle że ludzi jest więcej.

PS. Pytanie na Śniadanie z moim udziałem możecie zobaczyć tutaj – Pytanie na ŚniadaniePatchworkowe wakacje” 

Please follow and like us:
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
Facebook
Twitter
LinkedIn
Instagram
Google+