Relacje partnerskie - tata po rozwodzie
Porady

Relacje partnerskie

W obecnych czasach my, zwykli ludzie zmagamy się z podobną, a nawet większą ilością stanów lękowych co pacjent w zakładzie psychiatrycznym na początku lat 50. Czy w takiej sytuacji jesteśmy w stanie poradzić sobie ze swoim życiem, wychowaniem dziecka i ogarnięciem jego buntu?

Ciężkie, łatwe czasy

Mamy wspaniałe czasy – nieograniczony dostęp do bezkresnych pokładów wiedzy, nieograniczony kontakt z niemal każdym człowiekiem na ziemi, otwarte granice europejskich państw, szybkie połączenia lotnicze, dostęp do technologii o jakiej nasi pradziadkowie nie śnili nawet w najśmielszych snach.

Życie jest prostsze – pracę dostaniemy od ręki, możemy szybko się bogacić, produkty, które kiedyś były luksusowe teraz stały się powszechne (jedwab, kakao, kawa).

Stać nas na to, co kiedyś było nieosiągalne –  mamy niemal tyle pojazdów ilu obywateli,[1] prawie każdy choć raz w życiu pozwoli sobie na zagraniczne wakacje, większość z nas ma dostęp do Internetu,[2] praktycznie w każdym domu stoi wielki, niepotrzebny telewizor.

Mimo to jest ciężko i to chyba przez to, że jest tak łatwo. Oficjalnie co czwarty Polak cierpi na zaburzenia psychiczne.[3] Oficjalnie, gdyż większa część ludzi zwyczajnie wstydzi się udać do psychologa, czy psychiatry. Borykamy się ze stanami lękowymi, niespełnionymi marzeniami, złamanymi sercami. Nie potrafimy poradzić sobie sami z sobą, a tak bardzo chcemy wychować nasze dzieci na twarde, odpowiedzialne i pewne siebie.

Chcemy wszystkiego

To właśnie nieograniczone możliwości sprawiają, że czujemy niemoc. Kiedy możemy wszystko, chcemy wszystko, a kiedy się nam nie udaje tego dokonać zdajemy sobie sprawę z faktu, jak słabi jesteśmy. Wtedy zaczynają się problemy.

Najpierw przychodzi stres. Jeśli z nim się nie uporamy na czas, będzie wywoływał coraz to większe zmiany psychosomatyczne. Dokładniej pisałem o nich tutaj.  

Mcdonaldyzacja życia sprawia, że chcemy wszystkiego tego co inni, zgodnie z ogólnie panującą formą, czy modą. Mało tego, chcemy mieć to na już, na wczoraj. Kiedy zaś nie uda nam się tego osiągnąć pojawiają się lęki związane z niemożnością osiągnięcia wszystkiego tego, co innym się udaje. Skutkiem lęku jest wpadnięcie w spiralę lękową (w stylu tej zadłużeniowej). Coraz większy strach sprawia, że czujemy niemoc i bezsilność, która uniemożliwia nam wybicie się. Lęk zabija motywację, wypacza spojrzenie na rzeczywistość, obniża naszą samoocenę i negatywnie wpływa na możliwości intelektualne.[4]

Telewizja (o ile nie wyrzuciliśmy odbiorników) serwuje nam jedynie negatywne informacje – wojny, choroby, wypadki, kłótnie polityków. Kiedy z informacji dowiedzieliśmy się czegoś dobrego? Takie granie na emocjach powoduje, że wzmagają się w nas negatywne emocje i brak siły. Pamiętajcie, że jak już pisałem, to co widzimy we wiadomościach, jest po to by dało się nami w łatwy sposób manipulować.

I jak w tym całym galimatiasie skupić się na wychowaniu?

Zadbajmy o siebie

Mówiłem Wam, że najlepszym rodzicem jest egoista. Oczywiście, określenie egoista jest trochę nad wyraz, jednak clou jest takie, że aby móc wychowywać, najpierw należy zadbać o siebie. Tylko mentalnie silny rodzic jest w stanie dobrze wychowywać. Dlaczego? Dzieci działają intuicyjnie i instynktownie, a ten wrodzony instynkt z łatwością odnajduje słabe strony rodzica, wykorzystując je by dziecko osiągnęło swój cel. Jak wiecie, buntu u dzieci nie ma. Jest brak zrozumienia siebie, odkrywanie emocji i uczuć, których przedtem się nie znało oraz odkrywanie gorszych stron świata. Jeśli rodzic jest emocjonalnie słaby nie będzie w stanie zapanować nad dzieckiem, przez co będzie później mówił, że jego potomek przeżywa bunt dziecięcy, albo bunt młodzieńczy, albo, że w ogóle jego dziecko od urodzenia się buntuje. Dlatego musimy optymistycznie patrzeć na świat, gdyż optymizm to olbrzymia siła.

Złe zachowanie szczególnie małego dziecka to odzwierciedlenie sytuacji w domu.

Dodatkowo, aby być dobrym rodzicem musimy postawić na internalizm. Nie oszukujmy się, każde złe zachowanie dziecka jest błędem rodzica, dlatego nie upatrujmy przyczyn gniewu, bądź złego zachowania w dziecku, tylko w sobie i otaczającym świecie. Dlatego właśnie, musimy zadbać o zdrową, silną i szczerą relację z naszym synem, czy córką.

Relacja partnerska

Relacja partnerska to nie zezwolenie, by dać sobie wejść na głowę. To większe prawa i obowiązki dziecka. Dziecko może więcej, dzięki czemu czuje moc sprawczą, o której nie raz już wspominałem. Moc sprawcza powoduje, że maluch (bądź nastolatek) czuje się ważny. Poczucie ważności podnosi jego samoocenę. Dzięki temu wychowujemy optymistę, którym sami staramy się być.

Jednak jest też druga strona medalu. Mówi ona, że dziecko ponosi odpowiedzialność za swoje czyny, z pełną tego świadomością. Nie mówię tu o dawaniu kar. Znacie moje zdanie na ich temat. Kara to tresura. No, chyba że dziecko samo przystaje na jakieś tam kary. Tak jak w przypadku umów, które stosuję w relacji z Marcelem.

Umowa to nie kara. Umowa to pokazanie, że jego zdanie się liczy i że ma dużą wagę. Uczy ona odpowiedzialności i dotrzymywania słowa.

Co daje relacja partnerska?

Relacja partnerska daje dziecku siłę. Branie odpowiedzialności za swoje czyny powoduje, że w dziecku rozwijamy ten ważny internalizm. Moc sprawcza podnosi samoocenę i władzę nad otaczającym dziecko światem, rozwija się optymizm. Tylko jak tego dokonać?

Jak stworzyć dobrą relację?

Szacunek

Przede wszystkim musimy okazać dziecku szacunek. Musimy uzmysłowić sobie, że pomimo, że wiemy tak wiele o świecie, nie możemy udawać przed potomkiem alfy i omegi. Powinniśmy mieć wobec siebie na tyle krytycyzmu, by umieć przyznać się do swoich błędów.

Przepraszam

Jeśli będziemy umieli przyznać się do błędów to będziemy potrafili przeprosić. Wiele razy słyszałem od swoich znajomych, że tak bardzo brakowało im słowa „przepraszam” od swoich rodziców. Zastanówcie się sami. Czy nie było nigdy tak, że to Wy jako dzieci mieliście rację, a Waszym rodzicom nie potrafiło to jedno słowo przejść przez gardło? Nie popełniajmy błędów poprzednich pokoleń. Miejmy odwagę.

Sprawy dla starszych

Tłumaczmy dziecku, że są decyzje, w których nie może uczestniczyć. Jest to o tyle proste, że jeśli traktujemy już dziecko po partnersku to w wielu decyzjach uczestniczy. Dzięki temu zrozumie, że są sprawy o których może decydować oraz takie, do których musi dojrzeć.

Empatia

Dzieci z reguły są wylewne. Dopiero, kiedy przychodzi moment, że rodzice przestają ich słuchać, albo nie okazują zrozumienia, te zamykają się w sobie. Dlatego słuchajmy problemów naszych dzieci, wykazując się przy tym empatią. Okazane zrozumienie (nawet jeśli nie zgadzamy się ze zdaniem dziecka) pomoże przy wspólnym rozwiązaniu problemu.

Jeśli syn po powrocie ze szkoły mówi, że któraś z nauczycielek jest głupia to spytajmy się dlaczego. Wysłuchajmy jego argumentów. Sprawdźmy co jest przyczyną. Nie mówmy mu od razu, że to nic i tak, czy tak musi się uczyć, ani nie podważajmy autorytetu nauczyciela zgadzając się z nim od razu. Musimy przeprowadzić rozmowę tak, aby nie odczuł niechęci do nauki, ani nie zburzyć mu autorytetu nauczyciela.

Faworyzowanie

Mając kilkoro potomstwa, często mimowolnie i nieświadomie faworyzujemy jedno z dzieci. To nic, że jedno się lepiej uczy. Nieważne, że jedno jest grzeczniejsze. Nawet w przypadku ciężkiej choroby jednego z dzieci nie możemy drugiemu dać odczuć, że jest mniej ważne. Niezależnie od tego jak trudne by to nie było. Musimy być sprawiedliwi.

Wartości

Już od urodzenia powinniśmy dbać o dobrą relację z dzieckiem. Jeśli tego nie zrobimy, może się okazać, że przegapiliśmy ostatni moment, kiedy można coś zbudować albo naprawić. W pewnej chwili, może być tak, że relacje z naszym potomkiem polepszą się dopiero w momencie, kiedy te będzie już dorosłe, albo, co gorsze, nie poprawić się wcale. Dlatego zadbajmy o wpojenie cennych wartości, dobrego systemu zachowań, tak by dziecko czuło się z nami bezpiecznie i nie szukało odpowiedzi, czy zrozumienia u rówieśników.

Szczerość

Zawsze mówmy prawdę. Nie wstydźmy się swojej niewiedzy. Nie owijajmy w bawełnę. Przedstawiajmy dziecku świat takim, jakim jest. Nie okłamujmy dziecka, ponieważ kiedy raz odkryje u nas brak szczerości, nie będzie w stanie nam już zaufać, a nasz autorytet zostanie zrujnowany.

Porozumienie bez przemocy

Porozumienie bez przemocy (NVC) jest dobrym sposobem na budowanie relacji partnerskiej. Nasze nastawienie na obserwację zachowań dziecka, pokazuje, że jest ono ważne i okazujemy mu szacunek. Nazywanie własnych uczuć daje dziecku informację zwrotną, co jego czyny w nas wywołują i jak działają. Dzięki temu lepiej odpowiada na wskazane przez nas potrzeby – przez to, że ono nas również jest w stanie zrozumieć. Wspólne znalezienie strategii na rozwiązanie problemu sprawia, że dziecko czuje moc sprawczą, wsparcie i czuje się ważne. Porozumieniu bez przemocy poświęciłem cały post, więc jeśli macie ochotę głębiej się z nim zapoznać to zapraszam.


[1] https://www.prawodrogowe.pl/informacje/statystyka/liczba-pojazdow-zarejestrowanych-w-polsce-wg-danych-cepik-stan-n
[2] https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/84-procent-polakow-ma-dostep-do-internetu-najpopularniejsze-wyszukiwanie-informacji-i-poczta-elektroniczna
[3] https://www.doz.pl/czytelnia/a12719-Co_czwarty_Polak_cierpi_na_zaburzenia_psychiczne
[4] https://deon.pl/inteligentne-zycie/psychologia-na-co-dzien/7-powaznych-skutkow-leku,308793
Please follow and like us:
error

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
Facebook
Twitter
LinkedIn
Instagram
Google+