Świat zmienia się na naszych oczach - tata po rozwodzie
Przemyślenia

Świat zmienia się na naszych oczach

To, co dzieje się w ostatnim czasie odciśnie na nas piętno. Życie może już nie być takim jakie je znaliśmy. To, do czego dążyliśmy okazało się nic nie warte. Następuje powolny, nieuchronny koniec…

Koniec świata

Pamiętacie mój post o końcu świata? Zastanawiałem się wtedy, czy następuje koniec naszej cywilizacji. Post napisałem 12-ego lutego, jeszcze zanim ktokolwiek przypuszczał o tym, że może nastąpić krach i życie jakie znamy przestanie istnieć. To co napisałem powoli staje się naszą rzeczywistością. Jakby na to nie patrzeć nasza cywilizacja właśnie upada, a my nic z tym nie możemy zrobić.

Niczego się nie nauczyliśmy

W czasach mojego dzieciństwa w urzędach pocztowych i w aptekach grube szyby oddzielały klientów od personelu. Nie było sklepów samoobsługowych – towar podawał kasjer. Aby przejechać przez granicę potrzebny był paszport. Jednym słowem świat był bardziej zamkniętym miejscem. Czy to źle? Nie wiem. Ciężko jest mi powiedzieć. Aczkolwiek wiem jedno. Gdybyśmy dalej tkwili w poprzednim ustroju, nie było by u nas żadnej pandemii. Nie przedarłaby się ona przez żelazną kurtynę. 

Powrót do przeszłości

Dziś znów kasjerzy oddzielają się szybami od klientów. Ludzie przestają sobie ufać. U przypadkowych przechodniów doszukujemy się symptomów choroby. Dystansujemy się od siebie. Sklepy wciąż są samoobsługowe, jednak musimy używać rękawiczek, aby nie przenieść „śmiercionośnego” wirusa.

Tak się zastanawiam, ile różnych chorób przenosiliśmy do tej pory. Pałeczki E. Coli wywołujące zapalenie opon mózgowych na sklepowych wózkach, paciorkowce typu A powodujące sepsę na klamkach, bakterie gronkowca złocistego będące przyczyną zapalenia mięśnia sercowego na banknotach, chorobotwórcze mikroby na klawiaturach komputerów. Dlaczego wcześniej nie zwracaliśmy na to uwagi? Dlaczego potrzebowaliśmy wirusa z Wuhan, aby się opamiętać? Przecież on nie jest o wiele bardziej śmiertelny od innych wirusów.

Inne choroby

Od lat borykamy się z różnymi bardziej lub mniej śmiertelnymi chorobami. Weźmy pod uwagę choćby „zwykłą” grypę i hiszpankę. Otóż na tą drugą zachorowało łącznie około pół miliarda ludzi, zaś śmierć poniosło według różnych szacunków od 50 do 100 milionów ludzi.[1] Szacuje się, że śmiertelność jej wirusa wynosiła mniej więcej 20%.[2] Dla porównania, w chwili pisania tego tekstu, śmiertelność koronawirusa wynosi 6,38%. „Zwykła” grypa to rokrocznie miliard zachorowań i 650 tysięcy zgonów. Tu śmiertelność jest o wiele niższa, bo wynosi 0,06%, jednak roczna ilość zgonów ponad pięciokrotnie przewyższa tą koronawirusową.

Higiena

Od dawna jesteśmy na bakier z higieną i teraz to się mści. Dawno już zapomnieliśmy, aby zasłaniać usta przy kichaniu, kasłaniu czy ziewaniu. Savoir vivre mówi, by praworęczne osoby zasłaniały usta zewnętrzną stroną lewej dłoni. Ktoś mógłby się zastanawiać, dlaczego etykieta jest tak radykalna, jednak przyczyna jest jak najbardziej racjonalna. Otóż praworęczne osoby lewej dłoni używają zdecydowanie rzadziej, a na jej zewnętrznej stronie znajduje się o wiele mniej bakterii niż na wewnętrznej. 

W publicznych toaletach montowane są bezobsługowe suszarki zamiast ręczników papierowych. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z faktu, iż te „higieniczne” urządzenie roznosi tak wiele bakterii. Dwanaście lat temu Uniwersytet Westminster prowadził badania nad ilością drobnoustrojów w publicznych toaletach. Dr Keith Redway udowodnił, że suszarki automatyczne powodują około dwukrotnie większe stężenie bakterii po wysuszeniu dłoni, aniżeli przed.[3] Wtedy też wystosowano wniosek o zaprzestanie ich używania w szpitalach, przychodniach, szkołach, żłobkach, domach opieki oraz w miejscach, gdzie przygotowuje się żywność. Czy skuteczny? Odpowiedzmy sobie sami.

Sterylność

Wózki sklepowe dokładnie dezynfekuje się dopiero teraz, podczas epidemii. Jak to wyglądało wcześniej? Nie wiem, ale z pewnością nie robiono tego tak często jak teraz. Mam dystans do wózków sklepowych po jednej sytuacji, którą zauważyłem pod jednym z marketów. Widziałem wtedy menela, bo bezdomnym nie można było go nazwać, który dłubał sobie w nosie i kroczu, a to co udało mu się wydłubać wycierał w rączkę sklepowego wózka. 

Nie wiem, czy zauważyliście, ale Japonia dość dobrze radzi sobie z epidemią. Ma mniejszy współczynnik zakażeń niż chociażby Polska, która dość szybko podjęła działania.[4] Dlaczego? Moim, całkowicie subiektywnym zdaniem dlatego, że jest bardziej higieniczna, aniżeli „wysokorozwinięte kraje zachodu”. Japończycy uczą się higieny w szkole.[5] Zamiast tradycyjnych toalet używają washletów,[6] które umożliwiają dokładne umycie się po skorzystaniu. Nie używają do tego jedynie papieru, jak „cywilizowana” Europa. Mało tego, wchodząc do toalety zmieniają nawet kapcie.[7]

A u nas? Mniejsza część ludności myje dłonie po przyjściu do domu z pracy czy sklepu. Nie dbamy o higienę. Niech każdy z nas zastanowi się teraz ile razy w restauracji, przed spożyciem posiłku poszedł umyć dłonie. Jesteśmy cywilizacją, która potrzebuje specjalnych akcji społecznych, aby o tym pamiętać czy też aby w ogóle zacząć o tym myśleć.

Kawiarnia, restauracja, czy bar. Ile razy zauważyliście, jak obsługa najpierw wydała Wam pieniądze, by później, bez umycia dłoni, czy założenia rękawiczek przygotowywała danie? Jest to nagminna sytuacja.

Mam nadzieję, że kiedy to się skończy zaczniemy przejmować się czystością, a co za tym idzie i zdrowiem.

Upadek cywilizacji

Moje, personalne zdanie jest takie, że każda cywilizacja pęcznieje i rozwija się do jakiegoś punktu. Później następuje krach i cywilizacja burzy się jak domek z kart. Jak już pisałem, to co się teraz dzieje na świecie to taki pstryczek w nos. W miarę nieszkodliwy i do opanowania. Jednak, jeśli my, ludzie nie opamiętamy się na czas, czeka nas bolesny upadek. O czym mówię? Ano o tym, że mamy najwyższe zagrożenie atomowe od czasów II Wojny Światowej, o tym, że jako ludzkość nie myślimy o wyczerpaniu złóż naturalnych, o tym, że nie dbamy o swój dom, którym jest ziemia, o tym, że „straszna choroba” może dopiero nadejść.

Cywilizacja

Jako świat, nie radzimy sobie z opanowaniem epidemii. Najbardziej kuriozalny moim zdaniem jest fakt, że kraje najbardziej rozwinięte, jak zdawało nam się wydawać, najgorzej sobie z tym radzą. Najwięcej przypadków zachorowań i zgonów jest w krajach najwyżej ucywilizowanych.[8]

KrajZachorowaniaZgony
Stany Zjednoczone614 18026 061
Hiszpania177 63318 579
Włochy162 48821 067
Niemcy132 2103 495
Francja103 57315 729
Wielka Brytania98 87312 107

Kraje, które braliśmy od lat za wzór i cel rozwoju poniosły klęskę. Siła i potęga Stanów Zjednoczonych, która kreowana była w kinematografii okazała się wydmuszką. Kolos, jakim postrzegaliśmy kraje wysoko rozwinięte okazał się stać na glinianych nogach. Najgorsze w tym wszystkim jest zagrożenie ze strony choroby X.

Choroba X

Pięć lat temu Bill Gates na konferencji naukowej TEDx opowiadał o zagrożeniach związanych z wirusami. Zamieściłem je na dole tego posta. WHO od lat ostrzega, przed zagrożeniem wirusowym związanym z tajemniczą chorobą X, na które nie jesteśmy przygotowani. Ma to być wirus, który zdziesiątkuje ludzkość. Co natomiast my robimy? Inwestujemy ogromne środki na zastraszanie siebie nawzajem, aby którykolwiek z krajów nie użył broni nuklearnej, jednocześnie nie myśląc o innych zagrożeniach.

Jak to jest, że w amerykańskich filmach tak często poruszano temat psychopatów, chcących zgładzić ludzkość za pomocą wirusa, jednocześnie nie broniąc się w realnym życiu przed tym zagrożeniem? Czy wirus SARS-CoV-2 jest chorobą X, przed którą ostrzega WHO? Nie wiem. Wydaje mi się, że nie. Wydaje mi się, że jest to przedsmak tego co tak naprawdę może nas czekać.

Gospodarka

Czy powinniśmy obawiać się wirusa? Tak, wszelkie działania mające na celu ochronę życia i zdrowia są jak najbardziej potrzebne. Jednak osobiście bardziej obawiam się o gospodarkę. Międzynarodowy Fundusz Walutowy wieszczy największy kryzys gospodarczy od lat 30. ubiegłego wieku.[9] Według prognoz 500 milionów ludzi w skali świata może pogrążyć się w nędzy. Sam, wśród znajomych widzę tych, którzy już zostali zwolnieni oraz tych, którzy zostaną zwolnieni. Nie mówiąc już o samozatrudnionych, którym odebrano możliwość świadczenia usług, poprzez obostrzenia.

Ludzie wybijający się na cierpieniu innych

Pamiętacie, jak opisałem Jeffa Bezosa i falę nienawiści, która się na niego przelała, kiedy przekazał pieniądze na walkę z pożarami w Australii? Dziś możemy obserwować ludzi, którzy starają się wybić i zbudować swoją pozycję na epidemii. Jedni angażują się w szycie masek, drudzy dostarczają produkty ludziom tego potrzebującym, a jeszcze inni robią kolejne rzeczy. Tak jak wtedy, tak i teraz wyleje się na nich fala hejtu. Pamiętajmy jednak o jednym – niezależnie od intencji, jeśli działania przynoszą pozytywny skutek, nie powinniśmy ich negować. Przyczyniają się one bowiem dla dobra ogółu.

Strach

Media, które jak hieny żerują na panującym strachu, podsycają negatywne nastroje. Ich destrukcyjny wpływ powinien być już dawno ukrócony. Jak zwykle powtórzę więc żebyście wyrzucili telewizory. To co wyczynia się w mediach, działa na nas wyniszczająco. Niemal każda wiadomość tam przekazywana ma w założeniu podsycać emocje, jednak jedyne co podsyca to stres.

Stres zmniejsza odporność

Stres, który wywołują w nas oglądane wiadomości może spowodować u nas głębokie zmiany somatyczne. Więcej przeczytacie na ten temat tutaj. Nie dość, że dziennikarze strzelają w nas negatywnymi informacjami o wirusie, to podsycają to nerwowymi newsami politycznymi. Wciągają nas do tej politycznej gierki (zarówno jedni, jak i drudzy), żebyśmy tylko uczestniczyli w wyborach i wybrali tych „jedynie właściwych”. Nawet jeśli wmawiają nam, że wybory nie powinny się odbyć, to również po to byśmy opowiedzieli się za stroną, która do tego nakłania.

Odetnijmy się

Musimy się odciąć. Zacząć myśleć o nas, o całej ludzkości, o przyszłości. Nie możemy dać sobie wmówić, zarówno, że zagrożenia nie ma, jak i że zagrożenie jest takie, że powinniśmy zamknąć się w piwnicach. Nie raz już namawiałem Was, by do życia podchodzić z wielką dawką krytycyzmu. Ten krytycyzm pozwala na samodzielne patrzenie na otaczającą nas rzeczywistość, bez brania za aksjomat wszystkiego co mówią nam „wielcy mówcy”. 

Zauważyliście, że teraz, gdy po ulicach walają się jednorazowe rękawiczki, nagle problem plastiku przestał być tak ważny? Gdybyśmy wszyscy jak jeden mąż dezynfekowali dłonie przed zrobieniem zakupów, żadne rękawiczki nie byłyby potrzebne.

Świat się zmienia

Dzieje się to na naszych oczach. Odcinamy się od siebie, przestajemy sobie ufać, przymusem zamykamy się na obce kultury, tracimy pracę, zdrowie, a niekiedy życie. Na domiar złego jesteśmy wciągnięci w polityczne gierki. Musimy się otrząsnąć. Wziąć się do kupy i zacząć myśleć o sobie, swoim życiu i przyszłości. Mimo wszystko to najlepszy czas na przemyślenia. Na przykład o przyszłości. Pamiętajmy o higienie. Ochrona zdrowia również jest bardzo ważna. Teraz możemy zauważyć, jak poprzez brak ruchu logistycznego środowisko zmienia się na lepsze. Zwróćmy także uwagę na szeroko rozumianą otwartość. Być może okazała się być ona ślepym zaułkiem.

Bill Gates w 2015 roku


[1] https://www.medonet.pl/koronawirus/to-musisz-wiedziec,grypa-hiszpanka--czego-nie-wiecie-o-najwiekszej-epidemii-w-historii-,artykul,43757339.html
[2] Niewidoczny wróg. Zarazy i historia. F. Cartwight, M. Biddis
[3] https://europeantissue.com/pl/higiena-pl/uczenie-sie/badanie-z-university-of-westminster-2008/
[4] https://google.com/covid19-map/?hl=pl
[5] https://www.regina.eu/pl/paper/hygiene/higiena-na-swiecie-japonia
[6] https://biobidet.pl/washlet-deska-sedesowa-z-funkcja-bidetu
[7] https://japoland.pl/blog/kultura-lazienkowa/
[8] https://google.com/covid19-map/?hl=pl
[9] https://businessinsider.com.pl/finanse/makroekonomia/koronawirus-kryzys-gospodarczy-okiem-mfw/lrcw5y5
Please follow and like us:
error

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
Facebook
Twitter
LinkedIn
Instagram
Google+