W ogniu krytyki - tata po rozwodziev
Przemyślenia

W ogniu krytyki

W ciągu ostatnich kilku miesięcy spotkałem się z falą krytyki i hejtu na mój temat. Znajomi, a nawet całkiem obcy ludzie mówili mi wprost jak bardzo im się nie podobam. To niesamowite, że jedna rzecz jest w stanie sprawić, że wszyscy wokół nie będą kryli się z negatywnymi stwierdzeniami.

Co się stało?

Zrobiłem coś całkowicie prozaicznego, coś co jest moją indywidualną sprawą. Otóż, zapuściłem wąs. Powiem szczerze, że włosy pod nosem wymagają niemałej odwagi. Nie wiedzieć czemu, wąs zrzuca z ludzi blokadę przed wyrażaniem krytyki prosto w twarz. To niesamowicie ciekawe.

Wąs

Dla mnie jest to eksperyment egzystencjalny. Przyjaciele, bliscy, rodzina, koledzy, koleżanki, a nawet całkiem mi obcy ludzie – nikt nie kryje się z tym, żeby prosto w twarz powiedzieć mi jaki to nie jestem brzydki, śmieszny, komiczny, tragiczny, głupi, bezmyślny… Epitetów jest niezliczona liczba. Naprawdę!

Eksperyment

Jako że po zrzuceniu zbędnych kilogramów i szeroko pojętej zmianie moja samoocena poprawiła się na tyle, że jestem pewny siebie i świadom swoich zalet i wad, postanowiłem zrobić eksperyment z zapuszczaniem wąsa. Wąs jest czymś w rodzaju przypiętej do piersi etykiety z napisem „Obraź mnie, nie oddam”. Odkąd mam go pod nosem ludzie, których w życiu bym o to nie podejrzewał zaczęli wyrzucać z siebie co im leży na sercu. Polecam to ciekawe doświadczenie każdemu, kto chciałby się przekonać jak wielu ludziom przeszkadza wygląd drugiej osoby.

Czy mnie to martwi?

Nie. Całe doświadczenie jest naprawdę zabawne. Śmieszy mnie to – cała ta sytuacja. Jeśli zaś mowa o uwagach kierowanych w moją stronę, to o ile ocena mojej osoby nie jest konstruktywna, to w ogóle się nią nie przejmuję. Co natomiast wnosi wąs, a czego nie? 

Wąs, a rak jąder

W listopadzie dwa lata temu próbowałem już zapuścić szczecinę pod nosem w ramach akcji Movember. Co ma wąs do raka jąder? Otóż w 2003 roku T. Garnie i L. Slattery postanowili zapuścić zarost pod nosem. Szybko zorientowali się, że wąs jest genialnym narzędziem do rozpoczynania dyskusji. Postanowili wykorzystać to do rozmów o profilaktyce męskich nowotworów. Tak narodziła się akcja Movember, do której wrzucam Wam linka, jeśli macie ochotę na przeczytanie czegoś więcej na jej temat. To dobra akcja, bo o ile o kobiecych nowotworach mówi się otwarcie, to te typowo męskie są, nie wiedzieć czemu, całkowicie przemilczane. 

Krytyka, a krytykanctwo

Wracając jednak do krytyki mojej osoby, jak już wspomniałem bardzo cenię sobie krytykę, o ile ta jest konstruktywna. Jako ludzie dokładnie wiemy, co robimy dobrze. Mamy tego doskonałą świadomość. Mnie natomiast interesuje, co robię źle, aby móc pracować nad wadami. To jak z porażkami – dzięki nim wzrastam, bo biorę je jako naukę na przyszłość, jako informację zwrotną pozwalającą pracować nad tym w czym mam braki. 

To jednak nie tak, że nie lubię odnosić sukcesów i nie lubię pochwał. Chyba każde ego, nie tylko moje, jest łase na pochwały. 

Jeśli zaś mowa o krytyce to, pomimo że jest ona dla mnie czymś dobrym, to uczuliłem się na krytykanctwo – działa ono na mnie jak płachta na byka. Krytyka dla samej krytyki jest całkowicie zbędna. Nie wiedzieć jednak czemu jest tak często przez nas stosowana.                       

Tu w Polsce uwielbiamy krytykować. Dokładnie tak, jak opisałem w poście „Kajdany stereotypów”. W zasadzie co by się nie działo, zawsze może być inaczej. Inaczej znaczy lepiej. Lepiej znaczy po myśli krytykującego. 

Już wspomniałem o tym, że lubimy gdybać. Lubimy snuć scenariusze, krytykować i działać w myśl powiedzenia z Dnia Świra „Moja jest tylko racja, bo nawet jeśli jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza. Bo właśnie moja racja jest najmojsza”.

Krytyka dla samej krytyki

Krytykujemy, to fakt. Jednak robimy to we własnym, zaufanym gronie bądź sami. Dlatego, tak ciekawe dla mnie są opinie o wąsie. Czuję jakby odblokowywał on ludzi i uwalniał język. „Bo jeśli wszyscy krytykują to czemu ja nie mogę?” Brakuje nam odwagi, by drugiemu powiedzieć w twarz, co nas boli. Stąd te „nasze, polskie” obgadywanie. Skąd się bierze obgadywanie? Z braku tolerancji połączonej z brakiem odwagi.

Odwaga

Odwagę odbieramy jako brak strachu. To błąd. Brak strachu to głupota. Odwaga, to działanie wbrew swojemu strachowi, pomimo jego odczuwania. Wiecie o co mi chodzi? Boję się, że mogę zginąć, ale skaczę na spadochronie. To jest odwaga. 

Tolerancja

O tolerancji już pisałem w poście o straszyku. Jestem rodzicem i człowiekiem, który nie generalizuje ludzi. Każdego oceniam jako niezależną jednostkę. Nie ważne jakie kto ma upodobania, wyznanie, kolor skóry czy temperament. Nie stygmatyzuję kogokolwiek z powodu odmiennych poglądów politycznych. Przecież to jest tak strasznie głupie, a jednak wszyscy wokół to robią. Jedni są pisiorami, drudzy platfusami, trzeci naziolami, czwarci są czerwoni. Czy to, że ktoś głosuje na pana X, zmienia go całkowicie jako człowieka? Czy mamy oceniać się na podstawie krzyżyków stawianych co kilka lat na karcie wyborczej? Proszę Was.

Marcel ma pięć i pół roku, ale już on wie, że każdego człowieka należy oceniać jako niezależną istotę. Na podstawie czynów i szacunku, który mu okazuje. Szczerze? Czasem, przeglądając social media, wydaje mi się, że ma więcej oleju w głowie, niż niejeden dorosły.

Social media, szczególnie w ostatnim czasie przepełnione są wzajemną nienawiścią. Podsycamy nawzajem tą nienawiść i nierzadko dokonujemy samosądów, nie licząc się z niczym. Linczujemy się słownie, wyzywamy od najgorszych, trafiamy w najczulsze punkty, nie raz życzymy śmierci.

Znam osoby o homoseksualnej orientacji, które zmuszone są do krycia się przed całą swoją rodziną, bojąc się ostracyzmu i fali znieważeń, która z pewnością by się na nich wylała, w przypadku coming-outu. Czy naprawdę preferencja seksualna może być tak wielką wadą człowieka, że odwracamy się do niego plecami? Czy taka błahostka, może kogoś od razu skreślać jako człowieka?

Z drugiej strony znam osoby wierzące, które boją się przyznać przed znajomymi do swojego wyznania, gdyż przeraża ich fakt wykluczenia, ośmieszenia czy też znieważenia uczuć.

Szacunek

Tak bardzo boimy się oceny własnej osoby. Większość ludzi wstydzi się swojego głosu, nie lubi oglądać się na filmach, nie jest w stanie normalnie funkcjonować bez całego arsenału swoich drogich ciuchów, kosmetyków, gadżetów, samochodów i wszystkiego co podwyższa im samoocenę. Mało tego, mógłbym stwierdzić nawet, że większość ludzi ma niską samoocenę, co w ogóle nie przeszkadza im krytykować innych. Ten brak szacunku być może jest sposobem na podwyższenie swojej samooceny. 

Mam znajomą, która krytykuje swoją koleżankę. W zasadzie o wszystko. Czegokolwiek by nie zrobiła, zawsze jest źle. Ciekawe, czy jest to spowodowane faktem, że ta druga ma zgrabną figurę i jest całkiem bogata?

Nie tak dawno przez Internet przewinęły się zdjęcia z otwarcia Ikei, pamiętacie? Pełno ludzi stało w olbrzymich kolejkach. Wylała się na nich wtedy fala hejtu. A to byli hołotą, a to pięćsetplusami, a to patologią. Ale, tak całkiem szczerze, co lub kto daje nam prawo ich oceniać? To ich sprawa, ich czas i ich życie. Nam nic do tego. Nie znamy historii tych ludzi, nie znamy ich pobudek, więc nie możemy ich oczerniać.

W ostatnich dniach odbył się strajk przedsiębiorców. Ludzie pokazywali ich luksusowe samochody z opisem, że ich stać na przestój. Tylko znów nie stoimy w ich butach. Nie wiemy jakie mają zobowiązania, jakie kontrakty i czy te samochody są ich, czy „banków”.

Za niedługo zacznie się strajk górników, którzy jeden po drugim chorują. Znów wylejemy na nich wiadro pomyj? Górnicy w ogóle są takim „chłopcem do bicia”, tylko niech każdy, kto próbuje ich obrażać najpierw zjedzie na dół i sam sprawdzi, czy ta praca to taki miód. 

Ocenianie

Wszędzie tam, gdzie nie musimy stawać twarzą w twarz z osobą krytykowaną otwierają się nasze skrywane najgorsze myśli i nie czujemy żadnych oporów, by wylać z siebie żółć. Za czasów naszych rodziców, obgadywało się ludzi za plecami. Dziś mamy anonimowość, którą zapewnia nam Internet, przez co tak wiele ludzi staje się ofiarą hejtu. Tak jak kiedyś nie mieli szans dowiedzieć się co myślą o nich inni, tak teraz wszystkie najgorsze epitety mają podane jak na tacy.

Dlaczego hejtujemy?

Po pierwsze nasze życie pełne jest uprzedzeń i krzywdzących stereotypów. Każda inność budzi w nas negatywne emocje. Każda inność sprawia, że chcemy ją w sobie zniszczyć. 

Inność drażni jednakowość

Wydaje mi się, że jest to akurat cecha wrodzona i naturalna. Bierze się z chęci do przetrwania i przedłużenia gatunku. Wszak, kiedy wypuścimy kolorowego kanarka w stado wróbli, te zadziobią je bez najmniejszego wahania. 

Zanim potępisz człowieka za inność, zdefiniuj czym jest normalność i pokaż jak sam zgodnie z nią żyjesz

Po drugie nosimy w sobie frustracje, które musimy gdzieś z siebie wyrzucić. Jeśli nie mamy żadnych pasji ani nie robimy czegoś co umożliwiłoby nam odreagowanie złych emocji dnia codziennego, zazwyczaj swoje żale przelewamy na innych. Frustracje, jak już mówiłem w ostatnim tekście, biorą się z faktu nieradzeniem sobie z porażkami. Porażki zaś winny być dla nas nauką, a nie kłodami rzucanymi nam przez los wprost pod nasze nogi. 

Inność to kierowanie się swoimi zasadami, nie patrząc na to co ludzie powiedzą

Po trzecie zazdrościmy. Skąd bierze się zazdrość? Z niskiej samooceny. Wracamy zatem do miejsca, gdzie daje nam się w znak brak własnych pasji i zainteresowań – czegoś co podwyższałoby nam własną wartość 

Dlaczego plotkujemy?

Jedną z funkcji plotki jest podtrzymanie więzi. Zacieśniamy relację z jednym człowiekiem, po to by przeciwstawić się drugiemu. Jeśli jest nas więcej tworzymy grupę dzięki której czujemy się ważniejsi. Podnosimy tym samym swoją samoocenę, czujemy się ważni i zaczynamy czuć się potrzebni. Moje pytanie brzmi – czy warto rosnąć czyimś kosztem, czy może lepiej własnymi czynami zbudować samego siebie, bez wspinania się po cudzych głowach?


PS. Wszystkim odważnym mężczyznom, czytającym tego bloga polecam zapuszczenie wąsa i zwrócenie uwagi na reakcje. To naprawdę ciekawe zjawisko.

PS2. Odpowiadając na nasuwające Wam się pytanie „Czy zgolę wąsa?” – nie wiem, być może, kiedyś tak, ale to będzie moja decyzja, a nie ugięcie się pod czyimś naporem.

Please follow and like us:
error

5 komentarzy

  • Rafał

    Ludzi boli to jak zaczynasz zmieniać swoje życie. Nawet taka drobna zmiana, jak zapuszczenie wąsa, zrzucenie wagi, zmiana fryzury. Przychodzą mi na myśl dwa powody takiego stanu rzeczy:
    1. obawa, że ja też będę musiał się zmienić, wyjść ze strefy komfortu i ruszyć tyłek, jak więcej ludzi zacznie się zmieniać, żeby nie „odstawać”,
    2. ciągłe poszukiwanie podstaw do narzekania, marudzenia, obgadywania, zgodnie z filozofią „cokolwiek nie zrobi i tak go obgadamy”.
    Masz zdrowe, dobre podejście skupiania się na własnych odczuciach. Super, że potrafisz olać wredne komentarze i dalej robić swoje.
    – Tak więc… na koniec tylko dodam: zgól wąsa 😛
    – Żartowałem
    – Żartowałem, że żartowałem.
    – Nie no, na poważnie, zgól 😉
    Pozdrawiam i trzymaj się swoich postanowień.

    P.S. Progres wąsowy widać – zaczyna się kręcić. Jakiś wosk?

    • Marcin

      Ludzie lubią ponarzekać, lubią pomarudzić i są nieco zazdrośni. Lecz gdyby nie ci ludzie nie było by tak ciekawie w naszym życiu.
      A co do wąsa to nie zgolę. Jeszcze nie. Spróbuj sam zapuścić, a usłyszysz te wszystkie komentarze 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
Facebook
Twitter
LinkedIn
Instagram
Google+