Wojna totalna - analiza konfliktu w Polsce - tata po rozwodzie - tataporozwodzie
Przemyślenia

Wojna totalna

W dzisiejszym poście, postaram Wam się przedstawić konflikt w dzisiejszej Polsce, pokazać jego źródła i opisać każdą ze stron konfliktu. Następnie pochylę się nad prowadzonym rozwiązaniom, czy raczej pseudorozwiązaniom konfliktu, gdyż spróbuję udowodnić, iż obu jego stronom jest on na rękę. Wskażę również moderatora – czyli kogoś kto wchodzi w konflikt, aby ułatwić porozumienie. Pokażę, że owy moderator jest tak naprawdę pseudomoderatorem. Na koniec przedstawię moją, subiektywną receptę by zażegnać ten konflikt. Receptę, którą oparłem o naukowe sposoby rozwiązywania konfliktów.   

Rozmowy o polityce

Zacznijmy od tego jaki mamy konflikt. Mógłbym rozwodzić się o aborcji, religii, LGBT, dziedzictwie narodowym, programach społecznych czy czci dla ofiar katastrofy smoleńskiej.  Pokazując wszystkie za i przeciw, jednak wtedy skończyłoby się to tym, czym zwykle kończą się rozmowy na tematy polityczne – wielką kłótnią. Dlatego zabiorę się za to z nieco innej strony. 

Dziel i rządź

Główną siłą zaostrzającego się konfliktu jest właśnie mechanizm postępującej polaryzacji, czyli radykalnego przeciwstawiania sobie oponentów. Wszystko w myśl powiedzenia:

Divide et impera

czyli dziel i rządź. Postaram się udowodnić, że pomimo upływu tysięcy lat zasada ta jest wciąż umyślnie stosowana. Podzielonym społeczeństwem najłatwiej się bowiem rządzi. Jak bardzo jesteśmy podzieleni chyba nie muszę mówić. Najgorsze jest to, że konflikt niesie ze sobą ofiary. Jak na przykład śp. Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, który został zamordowany w 2019 roku, czy pracownika biura PiS śp. Marka Rosiaka w roku 2010. Kto bierze udział w konflikcie?

Lewica i prawica

Z jednej strony stoi obóz liberalno-lewicowy, któremu bliżej jest do partii Koalicji Obywatelskiej i partnerów, czy partii ideowo pokrewnych jak na przykład Polska 2050 Szymona Hołowni oraz Lewicy. Z drugiej stoi obóz tradycjonalistyczno-konserwatywny, któremu bliżej jest do partii PiS wraz z koalicjantami, czy Konfederacji. 

Dla uproszczenia tych pierwszych będę nazywał lewicą, tych drugich prawicą. Tym bardziej, że tak bardzo spolaryzowało się już społeczeństwo, że w mowie powszechnej ugruntował się już schemat dzielący na lewaków i prawaków i będzie mi zwyczajnie prościej. Teraz pewnie myślicie sobie, że przecież nie wszyscy wpisują się w te podziały. Niektórzy nie interesują się polityką wcale. Ktoś może nawet nie wiedzieć kto jest premierem. To prawda, ale to właśnie ci ludzie, ci niezaangażowani nadają dynamikę życiu politycznemu. I to o ich przychylność toczy się spór. Co więcej usłyszałem, że nie można być pośrodku. Będąc pośrodku dostaje się zarówno od jednych, jak i od drugich, zaś każda ze stron chce by osoby niezdecydowane były im przychylne. Wracając do lewicy i prawicy.

Profil psychologiczny

Badania pokazały, że zwolennicy obozu lewicy to tzw. podwójni indywidualiści, czyli osoby ceniące wartości autoekspresji i autoekspansji. Zwolennicy prawicy to odwrotność indywidualistów, czyli podwójni kolektywiści, czyli osoby ceniące wartości konserwatywne i wspólnotowe. 

Co ciekawe to, że w 1967 roku Tadeusz Łepkowski opisujący w swojej książce historię Polski XVIII wieku odnotował, że już wtedy naród polski powstał jako naród antagonistyczny. Oznacza to, że problem nie jest tak świeży jak mogłoby nam się wydawać. Okej to teraz przyjrzyjmy się charakterystycznym cechom  każdego z obozów.

Prawica

Obóz prawicowy uważa religię za główne źródło wzorców postaw życiowych, moralności, tożsamości, czy rozstrzygania dylematów egzystencjonalnych. 

Dodatkowo zwolennicy tego obozu mają skłonność do postaw sprofilowanych na obronę i zachowanie kulturowego status quo. Sprawa ma się podobnie jeśli mówimy o tradycji, czy autorytetach. Tutaj też zachowanie status quo jest tak  istotne.

Co ważne, dystansują się oni do nowych zjawisk. Dlatego też okazują nieufność, czy wręcz manifestują poczucie zagrożenia wobec zachodzących zmian np. obyczajowych co widać w niskim poziomie akceptacji małżeństw jednopłciowych, ale też do zmian w strukturach politycznych, co widać po niechęci wobec posłuszeństwa dla władz Unii Europejskiej. 

Dodatkowo spójrzmy na manifestację poczucia zagrożenia dla sposobów zarządzania państwem, gdzie widać nieufność wobec ról pełnionych przez ogólnie rozumianą elitę. Elita jest tutaj utożsamiana z czystym złem.

W obrębie prawicy podkreśla się wielkość narodowych tradycji, wartości heroicznego patriotyzmu, wielkich postaci i wielkich czynów. Wskazuje się na unikalność wkładu Polski w działania europejskie. Dodam jeszcze, że obóz ten charakteryzuje koncentracja na zamiarach, aktach walki czy wielkich projektach działań. Okej to teraz lewica.

Lewica

Obóz liberalno-lewicowy postrzega porządek społeczny bardziej jako kontrakt między obywatelami, aniżeli podporządkowanie się tradycjom, czy religijnym wartościom moralnym. Hierarchia społeczna wyznaczana jest w wyniku nieustających przetargów szeroko rozumianych interesów, czy preferencji.

Powiedziałem już, że lewica to indywidualiści, dlatego nie dziwnym jest, że zakłada się tu dość duże przyzwolenie dla celów, które jednostki formułują samodzielnie i na własną odpowiedzialność, w tym, uwaga, wbrew społeczności. 

Dyskusyjnym jest również temat respektowania reguł kontraktu społecznego, norm wzajemności czy poszanowania dóbr publicznych.

W obozie lewicowym widoczny jest krytycyzm wobec zjawisk krajowych i tradycji. Jeśli chodzi o zjawiska krajowe wskazuje się na potrzebę modernizacji, nadrobienia dystansu rozwojowego i cywilizacyjnego. Jeśli chodzi o tradycję i kulturę to nacisk kładzie się na dopasowanie do kultury zachodniej.

Obóz cechuje się szybszą akceptacją nowych zjawisk i trendów widocznych w krajach wysoko rozwiniętych. Mówię tu o przemianach obyczajowych, o które toczy się teraz w cudzysłowie walka. Wszystko to połączone jest z modelem tolerancji wobec innych i ogólnie rozumianej inności.

Musimy być podobni

Alexis de Tocqueville, napisał w swojej książce „O demokracji w Ameryce”, że

Rzeczywista wspólnota może istnieć tylko między ludźmi podobnymi do siebie

Jeśli ten francuski socjolog miał rację to mamy przechlapane. A z drugiej strony może jako naród mamy tyle wspólnych cech, że jednak jesteśmy do siebie podobni, co? No nic, przekonamy się o tym na następnych slajdach, tymczasem postaram się zobrazować źródła, cele i sens obecnego konfliktu.

Kiedy to wszystko się zaczęło?

Chociaż powyżej pisałem, że już w XVIII wieku nasz naród był antagonistycznym, to zajmę się konfliktem najbardziej aktualnym. Wszystko zaczęło się kiedy w latach dwutysięcznych ucichł nieco konflikt postkomunistyczny. W zamian w 2005 roku powstał nowy typ podziału, który pomimo upływu 16 lat, wciąż jest aktualny. Ten podział tworzą partie postsolidarnościowe, czyli takie, które uformowały się z członków Solidarności. Początkiem konfliktu była nieudana próba zawiązania koalicji rządowej właśnie w 2005 roku. To właśnie wtedy datuje się początek tego całego ambarasu.

Konflikt, który wtedy powstał zaczął pęcznieć, aż w końcu wypełnił niemal całe życie publiczne. Zwolennicy obozów prawicy i lewicy zaczęli się coraz bardziej radykalizować. 

Przykładem może być fakt, że jeszcze w 2007 roku za zakazem aborcji wśród zwolenników PiS opowiadała się mniej niż połowa, a kilka lat później niemal trzy/czwarte. Platforma Obywatelska również zmieniła zdanie i zamiast kompromisu aborcyjnego 18 lutego tego roku ogłosiła, że jest za rozszerzeniem przesłanek do aborcji i uwzględnienie w nich trudnej sytuacji matki. Jednak obiecałem, że nie będę zagłębiał się w tematy tego typu, więc wracam do meritum.

Otóż obecnie głównym źródłem konfliktu jest dążenie do wymuszenia na drugiej stronie dostosowania się do ich własnych wzorów i wartości. Przez to obozy walczą o:

  • Własność całego systemu instytucjonalnego państwa. Co objawia się burzą podczas chociażby obsadzania sędziów trybunału, większością w senacie czy choćby w najbardziej trywialnym przykładzie, a mianowicie po ogłoszeniu wyników wyborów parlamentarnych.
  • Wartości na których ufundowane zostało państwo, co widać po rozbieżnościach kulturowych, czy też po stosunku do narodowych tradycji albo patriotyzmu

Absolutne zło

Musimy zdać sobie sprawę z faktu, że mamy do czynienia z konfliktem, który strony prowadzą z całej swojej osobowości. Co to oznacza? Ano nic innego, jak to, że motorem całego konfliktu jest to, że oba obozy postrzegają się nawzajem jako absolutne, niemal metafizyczne zło i zagrożenie nie tylko dla swojego istnienia, ale i istnienia całego kraju.

Obozy te nie toczą bowiem sporu o sprawy przyziemne, czy projekty wprowadzenia cząstkowych rozwiązań, które byłyby uznane za lepsze w danym momencie. 

Przez to wzajemne postrzeganie jako zło totalne przywódcy obu obozów zyskują coraz większe przyzwolenie swoich zwolenników na radykalne działania wobec przeciwników, ponieważ w konflikcie tym największe znaczenie zyskuje skuteczność walki z wrogami, a nie jakość czy kultura stosowanych środków działania. 

Władza w naszym kraju niestety jest postrzegana jako władza nad kimś, a nie jako władza nad problemami, które należy rozwiązać w imię uniwersalnych wartości, takich jak rozwój społeczno-ekonomiczny.

Głównym celem w dzisiejszym konflikcie politycznym jest wykluczenie oponenta, czy też oponentów. Dlaczego tak jest? Ano dlatego, że konflikt ten pojmowany jest jako gra o sumie zerowej. 

Konflikt jako gra

Większość konfliktów rozumie się jako gra o sumie niezerowej. Wyjaśnię Wam to. Otóż gra o sumie niezerowej to sytuacja kiedy gdzie będzie wygrany i wygrany, albo przegrany i przegrany. Dla przykładu konfliktem o sumie zerowej może być mecz piłkarski, gdzie mamy wygranego i przegranego. Bardzo rzadko jednak takie konflikty występują.

Spójrzcie na przykład na wojnę. Co wydawać by się mogło nieprawdą, ale nawet wojna jest konfliktem o sumie niezerowej, gdzie będzie wygrany i wygrany, albo przegrany i przegrany. Otóż podczas wojny zawsze mamy do czynienia z dwoma przegranymi, pytanie tylko brzmi ile kto stracił, ale tracą oboje.

Dlatego też konfliktu w naszym kraju nie należy postrzegać jako zero-jedynkowego. Może zostać wypracowane rozwiązanie, które zadowoli każdą ze stron. Okej, jako, że mamy wyjaśnione błędne postrzeganie konfliktu to opowiem Wam o psychologicznych źródłach konfliktu społecznego.

Piramida Maslowa

Spójrzcie na piramidę potrzeb człowieka według Abrahama Maslowa. Dawniej konflikty powstawały na bazie zaburzonych potrzeb fizjologicznych i bezpieczeństwa. Przykładem może być wojna domowa w Rwandzie między Hutu i Tutsi, powstanie Warszawskie, czy choćby początek II Wojny Światowej.

Teraz natomiast konflikt powstaje na bazie zaburzonych potrzeb wyższego szczebla. Z jednej i drugiej strony mamy potrzebę wolności, czyli sam szczyt piramidy. Oczywiście ta wolność jest rozumiana odmiennie w zależności od obozu. 

Z drugiej strony mamy konflikt na kanwie zaburzonych potrzeb społecznych, gdzie mowa o potrzebie związków partnerskich z jednej strony i potrzebie ochrony przed ideologią LGBT finansowanej z zachodu z drugiej.

Moderator

Moderatorem jest osoba, bądź medium, które wchodzi w relację stron konfliktowych, aby ułatwić porozumienie, pomóc rozwiązać konflikt, powściągnąć emocje i umożliwić przepływ informacji. 

Kto jest moderatorem w dzisiejszym konflikcie? Niestety nie ma takiego. Mamy pseudomoderatorów, którymi jest telewizja, serwisy informacyjne, fanpage w mediach społecznościowych, a nawet zdawałoby się apolityczne serwisy plotkarskie, czy strony zorientowane na technologię, naukę, sport i tak dalej. Na bazie ich w cudzysłowie pracy moderatorskiej pokażę Wam, że konflikt jest stale podsycany, zamiast być ugaszonym. 

Jednym z psychologicznych powodów powstawania konfliktu jest używanie stoperów w komunikacji:

Takich jak na przykład wyzywanie.

Albo krytyka.

Następnym blokerem jest osądzanie

Obserwuje się również rozkazywanie. 

Mamy też grożenie

Media

Jak widzicie mediom, które powinny być obiektywne, daleko do bycia moderatorem, którym powinny być. Niezależnie od tego, jakie to są media – prywatne, państwowe, regionalne, polskie czy zagraniczne. Wszystkie, jak jeden mąż używają tych samych technik. Technik służących zaognianiu konfliktu, zamiast jego łagodzeniu. Wszystko po to, aby społeczeństwo jak najbardziej się spolaryzowało i opowiedziało po którejś ze stron. Teraz przedstawię Wam jak owy moderator stosuje znane pseudorozwiązania konfliktu, które mają na celu jego rozprzestrzenienie, zamiast łagodzenia.

Reorientacja

Jednym z pseudorozwiązań konfliktu jest reorientacja. Na przykładzie Adolfa Hitlera. On winy za hiperinflację doszukiwał się w Żydach. Tak zwolennicy lewicy winę zrzucają na ludzi starych, ubogich, którzy czerpią w cudzysłowie zyski z zapomóg socjalnych oraz kiboli i nacjonalistów, czy Kościół Katolicki. To ich winią za wyniki wyborów i obraz Rzeczypospolitej.

Zwolennicy prawicy winę zrzucają na Tuska, zachodni kapitał, ludzi stojących za w cudzysłowie ideologią LGBT, ogólnie pojętymi marksistami, elitą czy Georgiem Sorosem. Jak widzicie, media sprytnie używają tego pseudorozwiązania, aby podsycać konflikt.

Kompromis

Zdawać by się mogło, że kompromis jest jednym z pokojowych rozwiązań konfliktu, prawda? A właśnie, że nieprawda. Konflikt jest jedynie pseudorozwiązaniem. 

Pewnie zastanawiacie się dlaczego kompromis ma być pseudorozwiązaniem, skoro wydawać by się mogło, że od dzieciństwa namawia się nas do kompromisowego załatwiania spraw. No właśnie, w czym tkwi szkopuł?

Potrzeba kompromisu często prowadziła polityków (…) do wypowiedzi nieklarownych i pokrętnych, a także do milczenia w sprawach istotnych. To z kolei stało się źródłem ich słabości

Adam Michnik

Otóż ta wiara w moc kompromisu wyrasta z naszego ukrytego przekonania o nierozwiązywalności sporu. Jak już mówiłem, większość konfliktów to gra o sumie niezerowej. Nie są to sytuacje, gdzie jest wygrany i przegrany. Konflikty dzielą się na takie, gdzie mamy dwóch wygranych i dwóch przegranych.

Kompromis to stan, gdzie obie strony są nieusatysfakcjonowane 

Wydaje nam się, że przy stosowaniu kompromisu obie strony będą zadowolone, ale prawda jest taka, że kompromis to stan, gdzie obie strony są nieusatysfakcjonowane. Dzieje się tak dlatego, że każda z nich coś traci.

Co ciekawe, kompromis nie jest rozwiązaniem, a jedynie oddaleniem momentu konfrontacji i rzeczywistego ustalenia własnych praw i interesów. Skąd więc tak pozytywna ocena kompromisu jako jedynego słusznego rozwiązania?

Ano przez to, że przez lata straszeni byliśmy konfrontacją rozumianą jako próba sił, czy walka. Przez to właśnie czcimy kompromis jako jedyną pokojową drogę ustalenia własnych stanowisk. Niestety, nic bardziej mylnego. Połowiczne spełnienie żądań i poczynione ustępstwa są ukrytym pretekstem do eskalacji konfliktu, który nie wybucha od razu, ale rozwija się w sprzyjających warunkach. Skoro już o eskalacji mowa…

Eskalacja

Eskalacja to zachowanie, które prowadzi do uruchomienia całej nagromadzonej frustracji poznawczej i emocjonalnej oraz przyczynienia się do jej wzrostu.

Eskalacji zawsze towarzyszy to, co ostatnio jest tak widoczne, czyli polaryzacja społeczna. Ta polaryzacja to zwiększenie i wyjaskrawienie konfliktu, zwiększenie wyrazistości i uwaga, co najważniejsze i najgorsze zarazem, prowadzi do blokowania porozumienia. Eskalacja to wyolbrzymienie konfliktu. Pojawiają się środki stosowane w walce o władzę jak:

  • informacje oskarżające
  • żądania ekspertyzy
  • pozytywne i negatywne sankcje
  • organizacja strajków

Głównym celem eskalacji, co ważne, jest świadome dążenie jednej, albo obu stron do wzrostu napięcia w konflikcie. Po co? Po to, żeby zmusić drugą stronę do ustąpienia. 

Rozszerzenie przedmiotu konfliktu

Częstym sposobem jest zmiana i rozszerzenie przedmiotu konfliktu. Na przykładzie strajku kobiet. W 2017 roku wystosowano 7 postulatów. Były to:

  1. Skuteczne egzekwowanie prawa alimentacyjnego
  2. Stosowanie i monitoring standardów opieki okołoporodowej
  3. Równe szanse na miejsce w żłobku i przedszkolu
  4. Pomoc finansowa i medyczna dla rodzin dotkniętych niepełnosprawnością
  5. Wdrożenie konwencji antyprzemocowej
  6. Przestrzeń miejska dostosowana do potrzeb rodziców i dzieci
  7. Rzetelna edukacja seksualna

Jak widać po załączonych obrazkach postulaty zmieniły się dosyć radykalnie. Jaki jest cel rozszerzania pola konfliktu? Używa się tego po to by znaleźć coraz to nowych sprzymierzeńców. Często strona eskalująca używa dezinformacji. Wszystko po to, aby zbudować swoją pozycję.

Jedną z technik eskalacyjnych jest pokazanie jednej strony jako obcych. Mamy z drugiej strony konfliktu oskarżenia o obcy kapitał, ludzi z zagranicy sterujących polskimi politykami, Georga Sorosa, czy firmy finansujące LGBT. Kolejnym pseudorozwiązaniem jest walka.

Walka

W walce jednak nie chodzi o to aby pobić, ale aby zostać pobitym. Jeśli uda się zostać pobitym, co na przykład w starciu z policją nie jest trudne, zyskuję się silny argument przetargowy i sympatię opinii publicznej. Co widać po po akcji braku obsługi policji przez niektóre firmy, organizowanej przez o ironio Polskę Ponad Podziałami.

Ofiara zawsze wzbudza większe współczucie niż agresor. Na pobicie liczą demonstrujący, choć rzadko kto chciałby, żeby to właśnie na niego trafiło. Im więcej ofiar, tym łatwiej jest podtrzymać konflikt. Okej, mam nadzieję, że udało mi się udowodnić Wam, że w naszym kraju strony decyzyjne nie chcą rozwiązać konfliktu. Zależy im na całkowitym odsunięciu i zniszczeniu drugiej strony konfliktu. Dzieje się tak zarówno po stronie lewicy jak i prawicy. Im bardziej konflikt się rozprzestrzenia, tym większa polaryzacja i tym więcej ludzi opowiada się za jedną lub drugą stroną. Im czulsze punkty są poruszane, tym więcej zaangażowanych.

Konflikt rozlany

Zdaniem Piotra Radkiewicza, przewodniczącego Rady Naukowej Pracowni Psychologii Politycznej rywalizacja obu bloków nabrała cech konfliktu destruktywnego, którego celem stało się symboliczne, moralne, polityczne, a nawet fizyczne zniszczenie przeciwnika. Oprócz tego rywalizacja ta nabrała również cech konfliktu rozlanego, czyli takiego, który stale się poszerza, obejmując coraz więcej sfer życia społecznego. Jak więc rozwiązać ten konflikt i czy w ogóle jest na to szansa? 

Łagodzenie

Jednym z naukowych sposobów łagodzenia konfliktu jest łagodzenie. Polega ono na postępowaniu zgodnym z interesem strony przeciwnej. 

Gdyby rząd wprowadził związki partnerskie, które są wartościowe nie tylko dla związków homoseksualnych, to zyskałby jednego sprzymierzeńca. Ja wiem, że niektórzy uważają, że wprowadzenie związków partnerskich zaowocowałoby kolejnymi postulatami, w myśl zasady „dasz palec, a będą chcieli rękę”. Z drugiej strony należy wspomnieć, że obecny rząd zrobił więcej dla par homoseksualnych od poprzedniego rządu, gdyż to za kadencji PiS wprowadzono upoważnienia dla osób bliskich do wglądu do danych o zdrowiu. Od 2015 roku pary homoseksualne mają prawo do informacji medycznej. A przecież był to jeszcze kilka lat wcześniej jeden z postulatów tej grupy społecznej.

Kooperacja

Kooperacja jest kolejnym sposobem rozwiązywania konfliktu. Na czym polega? Ano na tym, że zawsze można znaleźć rozwiązanie, które usatysfakcjonuje obie strony. Dlatego moim zdaniem oba obozy powinny odrzucić te wzajemne oskarżenia i wzajemne postrzeganie jakoby przeciwnik był złem totalnym. Potem powinni usiąść przy jednym stole wraz z mediatorem i ustalić wspólną wizję przyszłości naszego kraju. Taką, która byłaby wartościowa zarówno dla jednych, jak i dla drugich. 

Jeśli strony spisałyby swoje komunikaty, a mediator podjąłby się próby porozumienia, to okazałoby się to co zwykle okazuje się w konfliktach – że przyczyną sporu jest błędna komunikacja albo jej całkowity brak.

Na naszej scenie politycznej jest to właśnie brak komunikacji. Rządy naprzemian rządząc nie konsultują się z drugą stroną konfliktu. Podejmują decyzje samodzielnie bez uwzględnienia drugiej strony. Przez to też mamy tak rozdmuchany krajowy konflikt. A skoro już mowa o uwzględnieniu drugiej strony, to muszę powiedzieć o partycypacji w podejmowaniu decyzji. Zanim więc którakolwiek strona podejmie kluczową decyzję w funkcjonowaniu państwem, która może narazić na konflikt, powinna poradzić się zainteresowanych w sprawie. Można to zrobić przecież za pomocą referendum, badania opinii społecznej i tak dalej. 

Ten prosty zabieg, zamiast zaogniać sytuację, może spowodować, że zyska się gorących zwolenników zmian. Jeśli referendum jest zbyt trudne do przeprowadzenia obie strony mogą zastosować technikę, która nazywa się „integratywne rozwiązywanie sporów”.

Integratywne rozwiązywanie sporów

Metoda ta jest nastawiona na współpracę, zamiast na walkę. Jej założeniem jest przekonanie, że istnieją rozwiązania konfliktu, które mogą zostać zaakceptowane przez obie strony. Ale jak już mówiłem, konflikt rzadko jest grą o sumie zerowej. Tak więc wszystko jest możliwe. 

W metodzie tej oponenci walczą z problemem zamiast między sobą. Czy widzieliśmy w ostatnich 15 latach taki sposób rozwiązania konfliktu? Wątpię.

Aby zastosować integratywne rozwiązywanie sporów należy ustalić stanowiska i swój punkt widzenia. Stanowiska muszą zostać wybrane takie, co do których strony są pewne. Nie ustalając ich rozpocznie się walka. Później należy zrobić ich przegląd. Na tym etapie należy zredukować odczucia wrogości i nieufności. Jeśli te uczucia pozostaną rozpocznie się walka.

Następnie następuje definiowanie problemu., które polega na ustaleniu potrzeb i celów obu stron konfliktu. Później strony muszą znaleźć alternatywy. Wspólnie generują i poszukują rozwiązań. Następnie następuje ocena i decyzja. Uwzględnia się dwa kryteria. Akceptowalność rozwiązań i ich jakość, czyli czy są realne do wprowadzenia.

Niestety, ale politycy nie chcą tego dokonać. Mogliby, ale nie chcą. Przez to następuje coraz większa polaryzacja, irytacja obywateli, wrogość i wzajemna nienawiść, czy zwalanie winy.

Plus i minus

Plusy i minusy są kolejnym ze sposobów rozwiązywania konfliktu. Gdyby obecny rząd przy każdym wprowadzeniu odrzucił propagandę telewizji publicznej, tak jak telewizje sprzyjające opozycji, a zamiast tego rzeczowo i konstruktywnie podawał wszystkie plusy i minusy wprowadzanych rozwiązań, to obywatele bardziej orientowaliby się w kluczowych sprawach.

Zamiast tego mamy wynoszenie na piedestał w mediach sprzyjających rządowi i totalną krytykę w mediach opozycyjnych.

Musimy mieć świadomość, że źródłem konfliktu zazwyczaj jest niedoinformowanie. Takim niedoinformowaniem są wiadomości płynące z jednej i z drugiej strony. Odpowiedzcie więc sobie sami, czy moderatorom zależy na zakopaniu oporu wojennego, czy wręcz przeciwnie. Ci, którzy mnie czytają wiedzą co bym powiedział – żeby wyrzucić telewizory. Tyle tylko, że to nie do końca pomoże. 

W świecie wirtualnym jesteśmy cały czas profilowani – a to przez przeglądarki, a to przez Facebooka, Twittera czy inne social media. Przez to wpadamy w bańki informacyjne. Oznacza to, że dostarczane są do nas informacje jakby skrojone na naszą miarę i utwierdzające nas tylko w naszych przekonaniach. Dlatego też nie dostaniemy informacji, które poddałyby pod wątpliwość nasze przekonania. Nie przeczytamy też, że news, który przeczytaliśmy właśnie jest fake newsem, czy informacją przejaskrawioną, opartą na emocjach, czy wynikającą z niechęci do danego obozu. Informacjami natomiast można manipulować

Manipulacja

Napisałem post o manipulacji, więc nie będę się tutaj rozwodził. Niestety, ale informacje krajowe i światowe, rzadko kiedy nie są zmanipulowane i nacechowane emocjami. A przecież można by stworzyć jakiś kanał informacji o podejmowanych działaniach, bez wzajemnych obelg, czy szerzenia propagandy. Miejsce w którym informacje podawane byłyby w sposób rzetelny, a wszelkie za i przeciw podawane byłyby w oparciu o konstruktywne przesłanki. A co zrobić, żeby konflikt nieco ugasić?

Fake news

Przede wszystkim powinno się stworzyć niezależny organ do walki z fake newsami. Złożony z członków zarówno jednej jak i drugiej grupy. Propagandę i oczernianie należy zwalczać od razu i z taką siłą, żeby nikomu nie opłacało się tego robić. Mamy czasy kiedy fake news ma się dobrze, a media sprawnie się w nim poruszają. Nawet jeśli nie potrafią, to stosują prawo nagłówków Batteridge’a.

Prawo nagłówków Batteridge’a

Mówiące o tym, że na każdy nagłówek zakończony znakiem zapytania można odpowiedzieć nie.

Znak zapytania stał się potężnym narzędziem – można dzięki niemu uniknąć procesu sądowego, przykuć uwagę czytelników, zrobić z nudnej, nic nie wnoszącej informacji sensację na skalę światową albo po raz wtóry udowodnić, że dziennikarska wiarygodność to pies, kiedy liczą się nakład i odsłony.

Należy więc z tym skończyć. Z tym całym manipulowaniem społeczeństwa. Niestety, ale spowoduje to, że za jakiś czas przez piętrzący się konflikt poleje się krew. Choć trzeba przyznać, mając w pamięci Adamowicza i Rosiaka, że już się polała.

Influencerzy

Dodatkowo sugeruję zaprzestanie angażowania się celebrytów, aktorów, piosenkarzy, influencerów do walki politycznej. Jako, że mają oni dość duży posłuch, niekiedy wręcz fanatyczny, powoduje to, że obywatele sugerują się ich opinią. A jakie są gwiazdy? Przecież grają za pieniądze, więc polityczne granie za pieniądze nie sprawia im trudności

Wspólnie

Ostatnią proponowaną przeze mnie techniką jest wspólny cel. Badania potwierdziły, że obecność wspólnego zadania w sytuacjach konfliktowych często pełni rolę katalizatora sprzyjającego pojednaniu. Jednak zadanie to musi angażować obie grupy.

Ten wspólny cel to może być na przykład patriotyzm. Napisałem kiedyś post o patriotyzmie w taki sposób, że zarówno osoby z lewa, jak i z prawa stwierdziły, że jest w tym sens. W patriotyzmie i umiłowaniu do ojczyzny

Dlatego powinniśmy doceniać i chwalić się tym co polskie, naszymi osiągnięciami, sławnymi osobami. Powinniśmy mieć w sercu laureatów nagrody Nobla – Olgę Tokarczuk czy laureata pokojowej nagrody Józefa Rotblata, o którym niewielu mówi. Ponadto powinniśmy także pamiętać o tym jak zniszczony przez władze Optimus powstał niczym feniks jako CD Projekt, po czym stał się ogólnoświatowym producentem gier. Powinniśmy chwalić się Sławomirem Idziakiem, czy fotografem Vogue’a Alexim Lubomirskim. Nie mówiąc już o Hilarym Koprowskim twórcą pierwszej szczepionki przeciw Polio, czy historycznymi postaciami jak Kopernik czy Skłodowska.

Polaków łączą wspólne punkty odniesienia wyłaniane w trakcie dziejów. Niemal każdy docenia dążenia niepodległościowe, każdy widzi potrzeby modernizacji i dostrzega piękne aspekty naszego kraju.

Zanim będzie za późno

Dlatego powinniśmy zacząć postrzegać Polskę jako fajny kraj. Im więcej będzie nas, którzy uważają, że Polska jest świetnym krajem, tym mniej będzie ludzi go krytykujących.

Jeśli wreszcie się nie opamiętamy i nie odetniemy od toczącej się politycznej przepychanki, to niestety, ale jedynym wspólnym celem, który nas połączy, będzie to co w historii Polski zazwyczaj łączyło obywateli – a mianowicie Wojna.

Jak historia pokazuje wojna zawsze sprawiała, że Polacy się jednoczyli. Opamiętajmy się więc i nie dopuśćmy, żeby znów tak się stało.


Post scriptum

Post powstał na bazie przedstawianej przeze mnie na studiach prezentacji.

Bibliografia

1.Chełpa S. Witkowski T. „Psychologia konfliktów” Moderator, Wrocław 2004 
2. Zybała A. „Kulturowe źródła konfliktu politycznego w Polsce” w „Przegląd Socjologiczny” 2019 68(3) 
3. Błuszkowski J. „Stereotypy narodowe w świadomości Polaków. Studium socjologiczno-politologiczne” Dom Wydawniczy Elipsa, Warszawa, 2003 
4. Szacki J. „O wieczności pytań typu - Jedna Polska?” w Kojder A. „Jedna Polska? Dawne i nowe zróżnicowania społeczne” Wydawnictwo WAM, Kraków 2007 
5. Heidtman J. „Strukturalne i indywidualne mechanizmy powstawania i dystrybucji władzy w sieciach konfliktu. Model teoretyczny i testy eksperymentalne” Uniwersytet Jagielloński, Studia socjologiczne 2002 
6. „Rozwiązywanie konfliktów” Kapitał Ludzki - Narodowa Strategia Spójności, Projekt „Większe umiejętności - większe możliwości. Szkolenia dla dorosłych osób pracujących z województwa lubelskiego” 
7. Benedict Bunker B. „Zarządzanie konfliktem w dużych grupach” w Deutsch M. Coleman P. „Rozwiązywanie konfliktów Teoria i praktyka” Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2005 
8. Łepkowski T. „Polska - narodziny nowoczesnego narodu 1964-1870” Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1967 
9. De Tockueville A. „O demokracji w Ameryce” Fundacja Aletheia, Warszawa 2005 
10. Radkiewicz P. „Wzorce wartości a wybory polityczne. O aksjologicznych przesłankach polaryzacji politycznej Polaków” w Pytka A. Maciąg K. „Rozważania na temat kondycji polskiego społeczeństwa” Wydawnictwo Naukowe Tygiel, Lublin 2018 
11. Michnik A. „Polak w trakcie szkody” Gazeta Wyborcza Świąteczna nr 95 
12. https://www.wprost.pl/kraj/526768/kaczynski-fundamentem-polskosci-jest-kosciol-i-jego-nauka.html 
13. http://biznes.onet.pl/expose-premiera-donalda-tuska-tekst,18494,4910841,1,news-detal 
14. https://wyborcza.pl/1,75398,19357403,ministerstwo-zdrowia-pary-homoseksualne-maja-prawo-do-informacji.html 
15. https://oko.press/po-zmienia-zdanie-o-aborcji-a-polacy-wiekszosc-chce-legalnego-zabiegu-w-trudnej-sytuacji-sondaz/ 
16.Postulaty Strajku Kobiet z 2017 https://www.facebook.com/pg/ogolnopolskistrajkkobiet/photos/?ref=page_internalChełpa S. Witkowski T. „Psychologia konfliktów” Moderator, Wrocław 2004 

Fotografia tytułowa: Bart Staszewski "Warszawa stanęła" https://m.facebook.com/bartstaszewski/photos/a.107768704004255/363734385074351/?type=3&source=48
Please follow and like us:
error

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
Facebook
Twitter
LinkedIn
Instagram
Google+