Życie po rozwodzie: jak nie zepsuć dziecka? część I - tata po rozwodzie tataporozwodzie po rozwodzie
Życie po rozwodzie

Życie po rozwodzie: jak nie zepsuć dziecka? część I

Po rozwodzie zarówno rodzic, z którym dziecko mieszka, jak i ten którego odwiedza popełniają błędy. Błędy, które mogą bardzo negatywnie wpłynąć na dziecko, albo wręcz sprawić, że te pogubi się w życiu. Może to odcisnąć piętno w jego psychice na długie, nawet dorosłe lata.

Popsute dziecko

Niestety na dziecko nie ma gwarancji. Kiedy po piętnastu, dwudziestu latach okaże się, że je zepsuliśmy, nie możemy go zwrócić i poprosić o naprawę. Niestety po raz drugi, większość rodziców improwizuje wychowując dziecko. Pisałem już o tym nie raz, że w szkole nie uczymy się w jaki sposób wychowywać. W głównej mierze rodzice bazują na tym co otrzymali od swoich rodziców oraz na własnych przekonaniach wobec tego co jest dobre, a co złe.

Niestety, ale takie błądzenie może mieć długotrwałe, negatywne skutki. Fajnie by było, gdyby każdy rodzic przed zdecydowaniem się na potomka uczestniczył w przyspieszonym kursie jego wychowania, no ale niestety jest to utopia. Być może w przyszłości się to uda, jednak na tę chwilę nie ma takiej możliwości.

Rozwodnicy vs pełna rodzina

Dziecko może zepsuć nie tylko rodzic po rozwodzie. Ten „tradycyjny” może równie łatwo zniweczyć cały proces wychowawczy. Jednak rozchodząc się i tworząc dwie odrębne rodziny, rodzice mają większą skłonność i tendencję do tego, by wychować dziecko na takie, które będzie miało paskudny charakter, będzie nieufne, nie będzie w stanie poradzić sobie w dorosłym życiu, czy wręcz odebrać sobie życie. Poniższego posta nie piszę jedynie w kierunku rozwiedzionych, ale wszystkich, gdyż większość z poniższych błędów może popełnić każdy z nas.

Wojna rodziców

Tak po rozwodzie, jak i przed rodzice mogą wejść na ścieżkę wojenną. Jednak to po rozwodzie wojna rodzicielska jest najbardziej zauważalna. Jak już pisałem wielu ludzi rozwód traktuje jak wojnę, którą można wygrać albo przegrać. Niestety, wraz z otrzymaniem „wyroku” jakim jest orzeczenie w sprawie, topór wojenny nie zostaje zakopany. Wręcz przeciwnie. W myśl zasady „bitwę przegrałem, ale nie przegrałem wojny” staramy się dalej walczyć, co negatywnie odbija się na dziecku. 

Jestem zdania, że zarówno rodzice z rodziny pełnej, jak i ci z rozbitej powinni wszelkie kłótnie prowadzić bez uczestnictwa dzieci. Odciska to bowiem na nich piętno, które siedzi głęboko w ich psychice. Nie bez kozery badania mówią, że dzieci rozwodników nie są w stanie założyć szczęśliwej rodziny.1

Jeśli widzą wokół siebie ciągły brak szacunku, kłótnie, wyzwiska to ciężko im uwierzyć, że może być normalnie. Ludzie z syndromem DDRR2 unikają bliskości, boją się skrzywdzenia, boją się słowa miłość etc. Dlatego rodzice powinni zawsze okazywać sobie wzajemny szacunek. Choćby się w nas gotowało, to musimy nieraz ugryźć się w język, a niesnaski rozwiązywać poza obecnością dziecka. Dotyczy to zarówno rodziców rozwiedzionych, jak i nierozwiedzionych.

Konkurowanie

Podobnie jak w akapicie powyżej, konkurowanie rodziców również dotyczy zarówno rozwiedzionych, jak i nierozwiedzionych. Różnym podejściem do potomka staramy się wywrzeć na nim wpływ, bądź sprawić, że „to nas będzie bardziej kochać”. Rodzice dla dziecka powinni być jednym ciałem.

Jasne, że z innymi problemami przychodzi się do mamy, a z innymi do taty, ale jeśli chodzi o decyzyjność, powinni oni mówić jednym głosem. Nie możemy konkurować ze sobą w oczach dziecka gdyż wróci to do nas jak bumerang. Jeśli nie od razu, to po 20 latach, kiedy już jako dorosły człowiek będzie miał do nas żal.

Wypytywanie

Jeśli jesteśmy rozwiedzeni pogódźmy się z tym. Koniec i kropka. Nie wypytujmy dziecka co dzieje się u drugiego rodzica, nie wchodźmy już z buciorami w jego życie. Małżeńskie życie dobiegło końca i musimy się z tym pogodzić. Nie dotyczy to jedynie dziecka. Usłyszałem kiedyś takie zdanie:

Marcin skoro się rozwiodłeś to odetnij się od drugiej rodziny. 

Przemyślałem to dość mocno i stwierdziłem, że to zdanie ma sporo racji. Jeśli się rozwiedliśmy powinniśmy niejako odciąć się od rodziny współmałżonka. Im bardziej jesteśmy „uwikłani” w relacje z bliskimi eksmałżonka tym większe prawdopodobieństwo tarć z byłymi partnerami. Im większe zaś tarcia na tej płaszczyźnie tym większe prawdopodobieństwo kłótni. Natomiast im większe prawdopodobieństwo kłótni, tym gorszymi jesteśmy rodzicami dla naszego dziecka (por. akapit „wojna rodziców”).

Na chwilę obecną jestem zdania, że rozwodzimy się nie tylko z żoną, czy mężem, ale i całą jego rodziną. Jeśli mają z tego wynikać komplikacje, które negatywnie wpłyną na dziecko, lepiej się zwyczajnie odciąć. 

Prezenty

Nadmierne kupowanie prezentów negatywnie odbija się na dziecku. Pisałem o tym w poście „atrakcje dla biednych”. Zbyt wiele prezentów kształtuje w dziecku przedmiotowość oraz postawę roszczeniową. Dziecko przywiązuje się wtedy do rzeczy materialnych i ma trudności z docenianiem tego co niematerialne. Prezenty mają jeszcze jedną wadę. Są szybko zapominane. Zaś, zgodnie z tym co powiedziałem w poście „najcenniejsze co mogę dać” ważniejsze od przedmiotów są bliskość, obecność, miłość i zainteresowanie. 

Kiedyś ktoś zarzucił mi, że promuję na tym blogu pustelniczy tryb życia. To nie do końca tak. Nie mówię, by odrzucić wszystkie rzeczy materialne. One również są potrzebne. Lecz ich posiadanie i dążenie do nich są tak już w nas zakorzenione, że nie trzeba nikogo do tego namawiać. Dlatego pragnę jedynie pokazać inny punkt widzenia. Ja również sobie i dzieciom kupuję różnego rodzaju rzeczy. Lubię na przykład układać wspólnie z dziećmi Lego (a który dorosły mężczyzna tego nie lubi 😉 ), a także zegarki, których mam sporą kolekcję, jednak nie chciałbym nikogo namawiać do kupna, z tego względu, że robią to już reklamy i wszechobecny konsumpcjonizm. Więc moje namawianie niczego nowego by nie wniosło.

Po rozwodzie rodzice starają się być jeszcze lepsi dla swoich pociech. Lepsi od tego drugiego rodzica. Przez to najłatwiej jest im okazać miłość, przez kupno nowej zabawki, gry itp. Łatwiej jest bowiem coś kupić, aniżeli zorganizować atrakcyjne wspólne przeżycia. Wystarczy iść do sklepu, ściągnąć z półki, zapłacić i wręczyć dziecku, które (przez chwilę) będzie czuło radość. Tym samym możemy sobie zaskarbiać jego miłość bardziej aniżeli drugi rodzic.

Trudniej jest to zrobić zainteresowaniem, wspólnym spędzaniem czasu, zabawą. A już najtrudniej wspólną nauką, czy obowiązkami. Jednak należy pamiętać o tym, że po rozwodzie nie zmieniamy się w Świętego Mikołaja, tylko wciąż jesteśmy rodzicem, który powinien ukształtować wartościowe postawy u młodego człowieka. Dlatego też proponuję wspólnie z drugim rodzicem trzymać wspólny front wychowawczy i pamiętać choćby o obowiązkach, które dziecko powinno posiadać w obu domach. 

Brak obowiązków

Często po rozwodzie, albo z wychowawczego lenistwa, albo żeby pokazać dziecku, że jesteśmy lepsi od drugiego rodzica pozbawiamy go jakichkolwiek obowiązków. To najczęstszy błąd rodzica, z którym dziecko już nie mieszka. Czasem myślimy sobie, że skoro dziecko bywa u nas tak rzadko, to nie będziemy go obciążać dodatkowymi zadaniami. To błąd. 

Nie może być tak, że u jednego rodzica toczy się normalne życie, a u drugiego są wieczne wakacje. Po pierwsze zaowocuje to tarciami między dorosłymi i między dzieckiem, a którymś z rodziców. Po drugie zacznie się ono buntować. Zaś po trzecie jeśli zacznie się buntować u jednego z rodziców, to my oberwiemy rykoszetem, bo u nas też pokaże rogi.

Dlatego też, zmiana miejsca przebywania dziecka nie powinna wiązać się ze zmianą trybu życia. Dziecko nadal powinno odrabiać lekcje, uczyć się, czy mieć zwyczajne, codzienne, domowe obowiązki. Tak aby wiedziało, że jego praca jest ważna, a on jest potrzebny do prawidłowego funkcjonowania rodziny.

Obgadywanie

O obgadywaniu pisałem w ostatnim poście. Obgadywanie kogokolwiek to oznaka braku szczerości i ciche przyzwolenie na brak szczerości u dziecka. O konsekwencjach tego już wspominałem, więc teraz opiszę to z nieco innej strony.

Chciałem mianowicie powiedzieć, że obgadywanie przy dziecku drugiego rodzica jest jednym z najpodlejszych działań. Musimy pamiętać, że rodzice są dla dziecka (szczególnie małego) niemalże świętością i najwyższym autorytetem. Burzenie tego autorytetu może mieć druzgocące konsekwencje. Przełożę to na język zrozumiały. 

Spójrzcie co się dzieje, kiedy przy katolikach obrazimy Kościół Katolicki. Albo jeszcze dosadniej – kiedy przy muzułmanach obrazimy Allaha. Kiedy politycy zaczęli mówić, że LGBT to ideologia ludzie wyszli na ulice. Skoro w dorosłych ludziach się gotuje, kiedy obrażone zostaną ich ideały, to co dzieje się w małym człowieku?

Obgadując i obrażając drugiego rodzica przy dziecku sprawiamy, że w bliższej albo dalszej przyszłości to nas znienawidzi. Albo od razu, albo kiedy przejrzy na oczy. Pamiętajmy, bo to naprawdę ważne: 

Powstrzymajmy się od mówienia o byłym partnerze przy dziecku 

Brak zainteresowania

Ten akapit dotyczy zarówno rodzin rozwiedzionych, jak i nie rozwiedzionych. Gdyż zarówno rozwiedzeni rodzice, jak i ci w związku małżeńskim mogą nie okazywać dziecku zainteresowania. Często jednak się zdarza, że po rozwodzie okazujemy dziecku coraz to mniej zainteresowania. 

Czasem dzieje się tak, kiedy urodzi się nam kolejne dziecko z obecnym już partnerem. Brutalnie mówiąc – jako, że jest „równomiernie kochane” przez obie strony, staje się oczkiem w głowie, a te „połowicznie kochane” schodzi na dalszy plan.

Bywa również, że kiedy dziecko nas odwiedza, nie poświęcamy mu czasu, gdyż wygodniej jest nam dać mu telefon, albo konsolę, żeby sobie pograło. Będzie wtedy miało „lepsze atrakcje” niż u drugiego rodzica, a my „będziemy mieli spokój”. Tak nie może być.

Kiedy jesteśmy rozwiedzeni powinniśmy okazywać tyle samo zainteresowania ile przed rozwodem, a czasem nawet i więcej, żeby dziecko nie czuło się gorsze od innych dzieci mieszkających i w jednym, i w drugim domu. Powinniśmy rozmawiać z nim o jego życiu, postępach w szkole, sukcesach, porażkach, problemach i szczęściu.

Brak zainteresowania to zgodnie z pedagogiką jeden ze składników postawy odtrącającej.

Koniec części I

Błędów wychowawczych zebrało mi się tyle, że zmuszony jestem podzielić tekst na dwa osobne posty. Dziś skończymy na odtrącaniu, a jutro wrzucę kolejną część pod tym linkiem. (pojawi się po opublikowaniu posta)

1https://zdrowie.radiozet.pl/Psychologia/Psychoterapia/Syndrom-DDRR-Dorosle-Dzieci-Rozwiedzionych-Rodzicow-a-zwiazki
2 Dorosłe Dzieci Rozwiedzionych Rodziców
Please follow and like us:
error

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
Facebook
Twitter
LinkedIn
Instagram
Google+